Notowania

Rogalski: wygrana Macrona została już w pełni zdyskontowana?

To był kolejny dobry tydzień dla europejskiej waluty. Uwaga inwestorów skupiała się na czynnikach politycznych. Powszechnie zastanawiano się, czy Macron zdoła dowieźć do końca w sondażach swoją 20 p.p. przewagę nad Marine Le Pen. Czynnikiem ryzyka była tu debata telewizyjna pomiędzy kandydatami w środę. Macron zdołał utrzymać wcześniejsze poparcie, co w czwartek doprowadziło do wyraźnych wzrostów euro.

Podziel się
Dodaj komentarz

To był kolejny dobry tydzień dla europejskiej waluty. Uwaga inwestorów skupiała się na czynnikach politycznych. Powszechnie zastanawiano się, czy Macron zdoła dowieźć do końca w sondażach swoją 20 p.p. przewagę nad Marine Le Pen. Czynnikiem ryzyka była tu debata telewizyjna pomiędzy kandydatami w środę. Macron zdołał utrzymać wcześniejsze poparcie, co w czwartek doprowadziło do wyraźnych wzrostów euro.

Złoty i waluty regionu: Kończy się dobra passa dla złotego?

Rubel: Wyraźnie stracił na wartości za sprawą silnej przeceny cen ropy naftowej na światowych rynkach. Na to nałożyła się też obniżka stóp procentowych o 50 p.b. dokonana w poprzedni piątek przez Bank Rosji i zapowiedź kolejnych ruchów w najbliższych miesiącach. Zwłaszcza, że stoi to w opozycji do możliwych działań ze strony amerykańskiego FED-u.

Turecka lira: Słaby tydzień, lira zyskała tylko wobec słabych walut surowcowych, oraz japońskiego jena. Zaszkodziły słowa prezydenta Erdogana, który we wtorek stwierdził, że stopy procentowe „z pewnością” zostaną obniżone, gdyż inflacja będzie spadać, a także wzrost prawdopodobieństwa podwyżki stóp procentowych ze strony FED w czerwcu.

Złoty i waluty regionu CEE: Korona czeska odrabiała straty z poprzedniego tygodnia, do czego przyczyniła się stabilizacja sytuacji politycznej (pierwsze posiedzenie Banku Czech od momentu uwolnienia kursu CZK nie miało aż tak dużego znaczenia), a z kolei węgierski forint i rumuńska leja pozostawały stabilne. Złoty po raz kolejny zyskał, mimo że z racji „majówki” rynek był płytki. Publikowane we wtorek dane nt. PMI dla przemysłu za kwiecień wypadły lepiej oczekiwań (54,1 pkt.) potwierdzając pozytywne trendy w gospodarce. W przyszłym tygodniu uwagę przykuje zaplanowane na piątek posiedzenie RPP, a także dane nt. kwietniowej inflacji CPI (wstępne szacunki wskazywały na 2,0 proc. r/r). Tego samego dnia wieczorem poznamy też decyzję Moody's ws. ratingu - negatywna niespodzianka jest mało prawdopodobna.

Ostatnio większy wpływ na złotego miała geopolityka. Oczekiwana wygrana prounijnego Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich we Francji sprawiła, że w wyniku dalszego spadku politycznego ryzyka, inwestorzy zaczęli bardziej doceniać cały region Europy, także jego środkową część. Z kolei obawy dotyczące perspektyw gospodarczych Chin po tym, jak tamtejsze władze zaczęły ograniczać dostępność kredytowania dla firm, utrzymująca się niepewność związana z sytuacją wokół Korei Północnej, a także ryzyka związane z protekcjonistycznymi zapędami w handlu zagranicznym ze strony administracji Trumpa, sprawiały, że inwestycje w Azji cieszyły się mniejszą popularnością.

Dobra passa dla złotego i walut europejskich może jednak dobiegać końca. Szanse na czerwcową podwyżkę stóp procentowych ze strony FED są duże, a przed nami, kolejna, być może ważniejsza część francuskiej układanki, czyli czerwcowe wybory do Zgromadzenia Narodowego. Technicznie koszyk BOSSA PLN dotarł w ostatnich dniach do ważnego oporu. Niemniej sygnałem do sprzedaży może być dopiero złamanie trendu wzrostowego na tygodniowym układzie wskaźnika RSI 9 widocznym na poniższym wykresie.

Euro: Wygrana Macrona została już w pełni zdyskontowana?

To był kolejny dobry tydzień dla europejskiej waluty. Opublikowane indeksy PMI były w zasadzie zbieżne z wcześniejszymi szacunkami (przemysł wypadł minimalnie gorzej na poziomie 56,7 pkt, ale usługi lepiej na poziomie 56,4 pkt.), tym samym uwaga inwestorów bardziej skupiała się na czynnikach politycznych. Powszechnie zastanawiano się, czy Macron zdoła dowieźć do końca w sondażach swoją 20 p.p. przewagę nad Marine Le Pen. Czynnikiem ryzyka była tu debata telewizyjna pomiędzy kandydatami, jaka miała miejsce w środę. Mimo agresywnych ataków ze strony kandydatki Frontu Narodowego, zdołał on jednak utrzymać wcześniejsze poparcie, co w czwartek doprowadziło do wyraźnych wzrostów euro. W efekcie jego wygrana została w zasadzie już zdyskontowana.

Na korzyść Le Pen podczas II tury 7 maja może działać niska frekwencja podczas wyborów i nieco inne, niż przewidywane przepływy elektoratów, czyli głosy tych wyborców, którzy w I turze poparli innych kandydatów. Jeżeli kandydatka Frontu Narodowego zdoła uzyskać wynik zbliżony do 45 proc. to będzie jej duży sukces polityczny. Przegra wprawdzie wybory prezydenckie, ale jej ugrupowanie będzie mieć mocną pozycję przed czerwcowymi wyborami do Zgromadzenia Narodowego. Ewentualne złamanie odwiecznego duopolu pomiędzy gaulistami i lewicą może sprawić, że prezydentowi Macronowi przyjdzie dogadywać się ze słabym, rozbitym parlamentem. Może być to dla niego trudne wyzwanie.

W przyszłym tygodniu poza informacjami z Francji uwagę rynku przykują wystąpienia członków ECB (Draghi w środę, Constancio i Praet w czwartek), a także dane makro (choć brak będzie znaczących odczytów). Analiza techniczna koszyka BOSSA EUR pokazuje, że od ubiegłego tygodnia sytuacja uległa poprawie, a linia trendu spadkowego rysowana od wakacji 2015 r. została wyraźnie złamana. Warto jednak zwrócić uwagę na zachowanie się wskaźnika RSI 9 w układzie tygodniowym - tutaj opór w postaci długoterminowej linii trendu nie został naruszony...

Dolar: Nadal czeka na lepsze czasy

Mieszany bilans dla dolara - zyskał głównie do walut surowcowych, oraz jena. Nienajlepsza sytuacja techniczna na koszykach dolara nie uległa poprawie.

Opublikowany w poniedziałek indeks ISM dla przemysłu za kwiecień rozczarował spadkiem aż do 54,8 pkt. - szacowano 56,5 pkt. wobec 57,2 pkt. w marcu. Publikowane tego samego dnia dane nt. dochodów i wydatków w marcu również wypadły poniżej prognoz - odpowiednio 0,2 proc. m/m i 0,0 proc. m/m. Indeks PCE core zniżkował o 0,1 proc. m/m, choć to było zgodne z oczekiwaniami. Z kolei w środę poznaliśmy dane nt. ISM dla usług - tutaj dane zaskoczyły wyraźnie na plus - indeks wzrósł w kwietniu do 57,5 pkt. z 55,8 pkt. (oczekiwano 55,8 pkt. wobec 55,2 pkt. w marcu).

Poznaliśmy też szacunki ADP, które były w zasadzie zgodne z prognozą na poziomie 180 tys. Odczyt wskazał na 177 tys. nowych etatów wobec 255 tys. po korekcie z 263 tys. w marcu. Czwartek przyniósł relatywnie dobre dane nt. cotygodniowego bezrobocia (238 tys.), ale już rozczarowały kwartalne dane nt. wydajności pracy, która spadła o 0,6 proc. k/k. W piątek poznaliśmy comiesięczne wyliczenia Departamentu Pracy - stopa bezrobocia spadła w kwietniu do 4,4 proc., gospodarka wygenerowała w tym okresie aż 211 tys. nowych etatów w sektorze pozarolniczym, oraz 194 tys. w prywatnym. Niemniej dynamika płac nie zaskoczyła pozytywnie (0,3 proc. m/m i 2,5 proc. r/r).

Wydarzeniem tygodnia było zakończone w środę wieczorem posiedzenie FED, na którym nie zmieniono parametrów polityki pieniężnej (jak oczekiwano). Ze względu nieco słabsze odczyty makro w ostatnim czasie (te z ostatnich dni, ale i też wcześniejsze dane nt. PKB, inflacji, sprzedaży detalicznej, czy też z rynku pracy) na rynku nie wykluczano możliwości bardziej „gołębiego” komunikatu.

Tymczasem FED dał do zrozumienia, że zaobserwowane spowolnienie prawdopodobnie było przejściowe i nadal oczekuje umiarkowanego tempa wzrostu gospodarki, poprawy sytuacji na rynku pracy, oraz stabilizacji inflacji wokół 2 proc. w średnim terminie. Jednocześnie zakłada kontynuację zacieśniania polityki monetarnej, choć nie wskazano, kiedy miałby nastąpić kolejny ruch. W komunikacie nie zmieniono fragmentu dotyczącego polityki sumy bilansowej, co oznacza, że zapadające obligacje nadal będą reinwestowane.

W czwartek wieczorem Izba Reprezentantów przyjęła głosami 217 do 213 nową ustawę zdrowotną AHCA zastępującą model Obamacare. Prezydent Trump uznał to za sukces, chociaż teraz ustawa trafi do Senatu (który może ją zmienić), a potem ponownie do Izby Reprezentantów. Aby została ostatecznie przyjęta, musi zostać uzgodniona przez obie izby Kongresu.

W przyszłym tygodniu uwagę przykują piątkowe dane nt. sprzedaży detalicznej i inflacji CPI w kwietniu. Mamy też szereg zaplanowanych wystąpień członków FED, które mogą wpłynąć na oczekiwania związane z czerwcową podwyżką stóp - według modelu CME FEDWatch są one bliskie 80 proc.

Jen: Wciąż pozostaje słaby

Ma za sobą słaby tydzień, chociaż czwartek przyniósł sygnały przesilenia. Brakowało znaczących danych makro - głównym determinantem były czynniki wpływające na poziom globalnego ryzyka. O ile to w przypadku Europy malało, o tyle słabsze dane z Chin (indeksy PMI), a także nierozwiązany problem Korei Północnej (na spotkaniu ASEAN amerykański Sekretarz Stanu powtórzył, że najlepszą drogą są zabiegi dyplomatyczne i wezwał do międzynarodowej izolacji reżimu), czy też obawy związane z bardziej protekcjonistycznym podejściem w handlu zagranicznym ze strony administracji USA, sprawiały, że nie można tego samego powiedzieć o Azji.

W przyszłym tygodniu uwagę przyciągną dane nt. marcowej produkcji przemysłowej (środa), oraz wstępne dane nt. dynamiki PKB w I kwartale (czwartek). W temacie geopolityki istotną data może być 9 maja, kiedy zaplanowano wybory prezydenckie w Korei Południowej. Po tej dacie teoretycznie możliwe są wszystkie rozwiązania wobec jej północnego sąsiada - łącznie z militarnymi.

Frank: Rynki mniej wierzą w SNB?

Tu sytuacja wygląda zgoła inaczej, niż w przypadku jena. Pośrednio można to tłumaczyć tym, że część uczestników rynku poprzez CHF chciała zabezpieczyć się na wypadek pojawienia się niekorzystnych informacji z Francji - tylko, że sondaże do końca pokazywały dużą przewagę Macrona. Pytanie, zatem na ile lepsze zachowanie się franka jest wynikiem pojawiających się wątpliwości, co do determinacji w „gołębim” przekazie i działaniach Narodowego Banku Szwajcarii w sytuacji, kiedy wzrośnie presja na wyjście z ultra-luźnej polityki przez Europejski Bank Centralny. W przyszłym tygodniu uwagę zwrócą dane nt. bezrobocia (wtorek), oraz inflacji CPI (czwartek). Tego samego dnia zaplanowano też wystąpienie szefa SNB - Thomasa Jordana.

Funt: Kluczowe mogą okazać się sygnały z Banku Anglii

Mieszany tydzień dla brytyjskiej waluty, która zyskała tylko wobec słabych walut surowcowych, oraz japońskiego jena.

Uwagę zwracały lepsze od oczekiwań odczyty indeksów PMI za kwiecień - dla przemysłu (57,3 pkt.), oraz usług (55,8 pkt.). Z drugiej strony do mediów przeciekły spekulacje dotyczące krytycznych wypowiedzi szefa Komisji Europejskiej, który po spotkaniu z premier Theresą May miał ocenić szanse powodzenia negocjacji ws. Brexitu na mniej niż 50 proc. - jego zdaniem punktem spornym może być kwestia zachowania praw obywateli UE, uzgodnienia dotyczące umowy o wolnym handlu, a także kwestia uregulowania przyszłych składek członkowskich przez Wielką Brytanię. Warto też wspomnieć, że wygrana Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich we Francji może zaostrzyć kurs negocjacyjny Brukseli wobec Londynu.

Sondaże przed przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 8 czerwca nadal podtrzymują wyraźne poparcie dla Partii Konserwatywnej, chociaż nie przekracza ono 50 proc.

W przyszłym tygodniu uwagę skupią czwartkowe dane nt. marcowej produkcji przemysłowej, oraz posiedzenie Banku Anglii. Tego dnia poznamy też kwartalny raport Banku nt. inflacji. To wszystko może mieć spory wpływ na oczekiwania dotyczące ewentualnej podwyżki stóp procentowych i dać pole do dynamicznego ruchu kierunkowego na funcie.

Analiza techniczna koszyka handlowego funta liczonego przez Bank Anglii pokazuje, że rynek nie jest w stanie trwale naruszyć oporu przy 79,3 pkt., co może dawać pole do ewentualnej korekty ruchu z ostatnich tygodni.

Waluty surowcowe: W przyszłym tygodniu posiedzenie RBNZ

Waluty surowcowe nadal pozostawały słabe, co można wiązać z utrzymującą się słabością rynku surowców, ale i też obawami związanymi z rozpoczęciem wojny handlowej przez USA i demontażem dotychczasowych porozumień handlowych

Dolar australijski pozostał liderem spadków, na co wpływ miały rozczarowujące odczyty indeksów PMI z Chin (AUD jest najbardziej wrażliwy na sytuację w Państwie Środka), ale i też czynniki lokalne. Zakończone we wtorek posiedzenie RBA potwierdziło, że bank centralny nie będzie się spieszyć z podwyżką stóp procentowych (1,50 proc.), a sytuacja na rynku pracy nadal pozostaje niezadowalająca. Wprawdzie dwa dni później prezes Lowe poświecił sporo uwagi ryzykom płynącym z przegrzanego rynku nieruchomości na poziom konsumpcji, to jednak nie wpłynęło to na rynkowe oczekiwania. W końcu tygodnia odbyło się spotkanie premiera Malcolma Turnbulla z Donaldem Trumpem - na chwilę pisania tego raportu nie były jednak znane szczegóły. Wcześniej rynki obawiały się pewnego „ochłodzenia” stosunków handlowych pomiędzy dwoma krajami. W przyszłym tygodniu uwagę przykują dane nt. bilansu handlowego w Chinach (poniedziałek), oraz sprzedaży detalicznej w Australii (wtorek).

Ze spadkowej tendencji wyłamał się dolar nowozelandzki, na co wpłynęły lepsze dane z rynku pracy za I kwartał. Stopa bezrobocia nieoczekiwanie spadła do 4,9 proc., a zatrudnienie wzrosło o 1,2 proc. k/k. Za tym nie poszedł jednak wzrost kosztów pracy (0,4 proc. k/k), co sprawia, że oczekiwania związane z przekazem RBNZ po posiedzeniu zaplanowanym na najbliższą środę mogą być nazbyt optymistyczne. To może zaważyć na notowaniach NZD.

Taniejące surowce wyraźnie zaznaczyły się w notowaniach dolara kanadyjskiego, który tracił także przez słabe dane makro i obawy związane z ochłodzeniem relacji handlowych z USA. Opublikowane w piątek dane z rynku pracy wskazały wprawdzie na spadek stopy bezrobocia do 6,5 proc., ale zatrudnienie wzrosło jedynie o 3,2 tys. etatów.

Waluty skandynawskie: Przewidywalny Norges Bank

Dobrą passę kontynuowała korona szwedzka, chociaż wiceprezes Riksbanku Per Jansson dał w czwartek do zrozumienia, że bank centralny ma nadal narzędzia, które może wykorzystać, jeżeli zajdzie taka potrzeba. W ubiegłym tygodniu Bank zaskoczył rynki zwiększając skalę programu QE o 15 mld SEK w II kwartale b.r., chociaż nie przeszkodziło to w zwyżkach korony. W czwartek Jansson przyznał też, że kurs korony pozostaje istotnym aspektem dla Banku i nie zawaha się on zainterweniować, choć jak dodał byłaby to ostateczność. Jego zdaniem Riksbank nie powinien wychodzić przed szereg sygnalizując zmiany w polityce, zanim nie dokona ich Europejski Bank Centralny.

Taniejąca ropa negatywnie odbiła się na notowaniach korony norweskiej. Posiedzenie Norges Banku z 4 maja nie przyniosło niespodzianek, gdyż jeszcze w marcu Oeystein Olsen zapowiedział utrzymanie niskich stóp procentowych (0,5 proc.) przez dłuższy czas. Mimo tego Bank zapowiedział zwiększenie liczby posiedzeń z obecnych 6 do 8 w ciągu roku, oraz publikację tzw. minutek - to wszystko od 2018 r.

Tagi: komentarz tygodniowy, komentarze walutowe, dziś w money, wiadomości, gospodarka, komentarz
Źródło:
Dom Maklerski BOŚ
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
05-05-2017

PiratPrzyjmę zakład o dużą kasę ,że francuskie służby specjalne sfałszują wynik wyborów ,aby ży zv dowsko - niemiecki kołchoz przetrwał jeszcze do … Czytaj całość

05-05-2017

ADALBERTO/ESPERANTISTO#.Cala Europa do EUROPY!!! #.EURO wspolna waluta!!! #.ESPERANTO wspolnym JEZYKIEM!!! #.PRECZ z belkotem angielskim, za ktorym stoi 400(!) lat … Czytaj całość

05-05-2017

Ulrych von Jungingen#.Cala Europa do EUROPY!!! #.EURO wspolna waluta!!! #.ESPERANTO wspolnym JEZYKIEM!!! #.PRECZ z belkotem angielskim, za ktorym stoi 400(!) lat … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (4)