Szybki przelew pieniędzy przy niskiej prowizji? Zrobili z tego niezły biznes

Dwóch Białorusinów podjęło się trudnego zadania. Rzucili wyzwanie bankom i serwisom transakcyjnym, które, ich zdaniem, życzą sobie zbyt dużo za przesłanie pieniędzy. Spoko.app, fintech, który powstał, by pomagać w transferach ukraińskim ekspatom, dziś ma już pół miliona użytkowników z kilkudziesięciu krajów.

Od lewej: Alaksandr Horlach i Jewgienij ChamtonauOd lewej: Aliaksandr Horlach i Evgeny Chamtonau
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne
Marcin Łukasik

Spoko.app oferuje usługi osobom, które chcą szybko i niedrogo przesyłać między sobą pieniądze. Środki mogą być wysłane z 32 krajów, a odebrane w 45 krajach. Transfer jest możliwy przy pomocy aplikacji mobilnej i strony internetowej. Pieniądze trafiają na konto w banku, na kartę lub do instytucji, która współpracuje ze Spoko.app. Zwykle dzieje się to w kilka minut.

Na czym zarabia Spoko.app? Przede wszystkim na prowizji i przewalutowaniu. Stawki nie są stałe, ponieważ zależą od kraju, metod płatności, a także stawek konkurencji w danym państwie.

Do niektórych krajów, jak Ukraina, Rosja i Nigeria, przekazy można realizować bez prowizji i z przyzwoitym kursem wymiany walut. Natomiast za transfer pieniędzy do innych krajów fintech pobiera tzw. "fixed fee". Pobierane kwoty, jak twierdzą twórcy Spoko.app, i tak są niższe niż w przypadku banków czy serwisów transakcyjnych.

Płaca minimalna powyżej 3 tys. zł? "Solidarność" negocjuje z pracodawcami

Opcja dla pracujących za granicą

- Jesteśmy nastawieni na ludzi, którzy podróżują po świecie w celach zarobkowych. Osoby te, gdy chcą przesłać pieniądze do rodziny, muszą często poczekać nawet kilka dni. Nasza misja polega na tym, aby ten czas maksymalnie skrócić – mówi money.pl Evgeny Chamtonau, jeden z twórców firmy.

Spółka chwali się, że ma już pół miliona użytkowników, a ich liczba wciąż bardzo szybko rośnie. Spoko.app chce rozwijać swoje zaplecze technologiczne i wchodzić na nowe rynki. Na początku roku fintech pozyskał 20 mln zł od inwestora strategicznego, spółki Fintech Ventures.

- Dużym wyzwaniem było dla nas dostosowanie się do specyfiki przekazywania środków w poszczególnych krajach. W Indiach wiele osób nie ma kont bankowych. Tam mieszkańcy korzystają z punktów wypłaty środków. W krajach Afryki wypłata środków jest często powiązana z numerem telefonu – wskazuje Aliaksandr Horlach, drugi twórca startupu.

Sposób na gotówkę w tirze

Aplikacja Spoko.app działała wcześniej jako serwis Pay Ukraine, który, jak łatwo się domyślić, umożliwiał transfery ukraińskim ekspatom pracującym w Polsce. Zanim Pay Ukraine zawitało nad Wisłę, migranci często wybierali "stare metody" przekazywania pieniędzy rodzinom w ojczyźnie. Na przykład wkładali gotówkę do torby, a pakunek wręczali kierowcy ciężarówki, który jechał na Ukrainę.

Jak policzył Narodowy Bank Polski, Ukraińcy w ciągu roku przysyłają do domów równowartość nawet 3 mld zł. Chodzi o oficjalne kanały transferu. Te nieoficjalne stanowią nawet 40 proc. wszystkich przekazów.

Biznes dwóch ekspatów

Horlach i Chamtonau - Białorusini o polskich korzeniach, którzy mówią wprost, że czują się Polakami - uznali, że warto w tym kierunku podziałać: z jednej strony ucywilizować transfery, a z drugiej wskazać klientom tańszą alternatywę. Pomysł udało im się zrealizować w Polsce, gdzie przyjechali na studia.

Twórcy fintechu nad Wisłą stawiali pierwsze kroki jako startupowcy, obracając się w kręgach młodych przedsiębiorców technologicznych. Podczas gdy wiele dużych firm powstało w garażach, pierwsze zręby Pay Ukraine wykształciły się w kawiarni.

- Nasze pierwsze biuro? To było Costa Coffee przy metrze Centrum w Warszawie. Siedzieliśmy tam dzień po dniu przez półtora miesiąca. Obsługa kawiarni nas rozpoznawała i nie musieliśmy rezerwować stolików. Tam też podpisaliśmy naszą pierwszą umowę inwestycyjną - opowiada Chamtonau.

- W Polsce łatwiej było znaleźć inwestora. A my potrzebowaliśmy nie tylko kogoś, kto da nam pieniądze, ale też przekaże know-how i podpowie, jak działać – podsumowuje Horlach.

A potem przyszedł czas na rozbudowywanie zespołu. Dziś Spoko.app to 35 osób. Firma chce dalej rekrutować ludzi, którzy pomogą stworzyć szybszą i bardziej wygodną aplikację do przekazów pieniężnych dla pracowników na całym świecie.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
To był rok podwyżek pensji. Od upadku PRL-u tylko trzy razy wzrosty były większe [OPINIA]
To był rok podwyżek pensji. Od upadku PRL-u tylko trzy razy wzrosty były większe [OPINIA]
Starcie gigantów budowlanych. W tle umowa na miliardy. Branża zabrała głos
Starcie gigantów budowlanych. W tle umowa na miliardy. Branża zabrała głos
Trump wysyła do Grenlandii okręt szpitalny. Premier Danii reaguje
Trump wysyła do Grenlandii okręt szpitalny. Premier Danii reaguje
Ból głowy Władimira Putina. Wydobycie ropy spada. Rosną upusty
Ból głowy Władimira Putina. Wydobycie ropy spada. Rosną upusty
Semestr studiów zaliczony w godzinę. "Newsweek": Collegium Humanum to pikuś
Semestr studiów zaliczony w godzinę. "Newsweek": Collegium Humanum to pikuś
Kaucja na tzw. małpki? Prezes operatora kaucyjnego jest na "tak"
Kaucja na tzw. małpki? Prezes operatora kaucyjnego jest na "tak"
To koniec mObywatela? Oto co ma zastąpić aplikację. Jest projekt
To koniec mObywatela? Oto co ma zastąpić aplikację. Jest projekt
Reforma PIP. Radczyni prawna wskazuje kluczowe różnice między B2B a etatem
Reforma PIP. Radczyni prawna wskazuje kluczowe różnice między B2B a etatem
Fotowoltaika na balkonie. Policzyli, ile można zaoszczędzić na rachunkach
Fotowoltaika na balkonie. Policzyli, ile można zaoszczędzić na rachunkach
Polacy w obliczu finansowych kłopotów. Z czego zrezygnują? Zaskakujące odpowiedzi
Polacy w obliczu finansowych kłopotów. Z czego zrezygnują? Zaskakujące odpowiedzi
Wołodymyr Zełenski apeluje do UE o nowe sankcje. Wskazał cel
Wołodymyr Zełenski apeluje do UE o nowe sankcje. Wskazał cel
Koniec uzależnienia od USA? Nowa strategia Kanady
Koniec uzależnienia od USA? Nowa strategia Kanady