Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Konrad Bagiński
Konrad Bagiński
|

Transakcja bezgotówkowa coraz popularniejsza. Kosztuje nas dużo mniej niż "żywy" pieniądz

181
Podziel się:

Już nawet księża zaopatrują się w terminale płatnicze, żeby wierni mogli "dać na tacę". To efekt tego, że Polacy coraz rzadziej noszą przy sobie gotówkę. Wielu woli kartę płatniczą albo smartfon, bo są wygodniejsze w użyciu. Ale całkiem bez pieniędzy żyć się raczej nie da.

Używanie gotówki kosztuje nas ponad 20 miliardów złotych rocznie
Używanie gotówki kosztuje nas ponad 20 miliardów złotych rocznie (East News, Piotr Kamionka/REPORTER)

Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że gotówka sporo nas kosztuje. I nie chodzi już o sytuacje, gdy niektóre monety mają nominał o niższej wartości niż metal, z którego są zrobione. Chodzi o koszt obsługi gotówki, który szacowany jest przez Narodowy Bank Polski na 21 miliardów złotych.

To mniej więcej 1 proc. naszego PKB, a więc wartość, o którą warto się bić. Dużo mniej kosztuje obsługa kart debetowych - 6 mld zł (0,2 proc. PKB) i przelewów - ok. 2,5 mld zł (0,1 proc. PKB).

Rząd zmniejsza limity transakcji gotówkowych

Nieśmiało napomykają o tym władze, zresztą nie tylko Polski. Bo większy przepływ elektronicznego pieniądza oznacza lepszą kontrolę wydatków i podatków. Czujnemu oku algorytmów finansowych nie umkną podejrzane przelewy, karuzele VAT-owskie i wyłudzenia.

Dlatego resort finansów planuje obniżenie progu obrotu bezgotówkowego - na razie między przedsiębiorcami. Ma on wynosić 8 tysięcy złotych, podczas gdy obecnie jest to 15 tysięcy złotych.

Zobacz także: Obejrzyj: Mamy ogromny potencjał. Wypadamy gorzej niż kraje afrykańskie

- Technologicznie jesteśmy gotowi na przejście do bezgotówkowości w ciągu najbliższych lat. Terminale płatnicze są niedrogie i opierają się na technologii komórkowej, której sieć dociera w większość zamieszkanych miejsc przez człowieka - tłumaczy Money.pl Jacek Grzeszak, analityk z Polskiego Instytutu Ekonomicznego

- Jednocześnie wraz z upowszechnianiem się smartfonów dynamicznie rozwija się technologia płatności komórkowych, szczególnie popularna w krajach rozwijających się. W Chinach już teraz ponad 40 proc. społeczeństwa korzysta z płatności za pomocą telefonów. W ten sposób dokonywane są np. transakcje na bazarach. Przykładem podobnej technologii w Polsce jest BLIK, który umożliwia przelewy z telefonu na telefon za pomocą kodu - dodaje.

Podkreśla też, że pozostaje jeszcze kwestia związku wykorzystywania danego typu płatności z nawykami społecznymi, zwyczajami, zaufaniem do instytucji, szarą strefą.

- Ciekawym przykładem jest Grecja, kraj z szacowaną największą szarą strefą na świecie, gdzie obywatele celowo unikają transakcji bezgotówkowych, by uniknąć płacenia podatku VAT. Odpowiedzą na to ma być specjalny podatek nakładany na osoby, które co najmniej 70 proc. swoich wydatków opłacą gotówką. W ten sposób rząd Grecji liczy na zwiększenie wpływów z VAT z legalnych transakcji bezgotówkowych. W państwach mniej stabilnych politycznie zachowania społeczne mogą być jednak odwrotne. I przy wysokiej inflacji bardziej opłacalne może być korzystanie z transakcji bezgotówkowych, szczególnie w walutach obcych – mówi Grzeszak.

Jak się żyje bez banknotów

Z pewnością bez gotówki trudniej byłoby szarej strefie i czarnemu rynkowi. Kupno narkotyków, spirytusu na bazarze czy rozliczenia między przestępcami oraz korupcja - wszystko to bez gotówki stałoby się problematyczne. Ale możliwe.

Nikt na razie nie myśli o całkowitej likwidacji gotówki jako takiej. Mamy przykład Szwecji, która znacznie ograniczyła obrót pieniądza drukowanego, a dziś znaczna część obywateli apeluje o poluzowanie reguł. Dziś w Szwecji gotówka odpowiada za ok. 2 proc. przepływów finansowych. Wiele sklepów przestało nawet przyjmować drukowane pieniądze. Dla wielu osób, szczególnie na prowincji, bywa to kłopotliwe.W Polsce może być podobnie. W wielu małych sklepach płatności kartą nie są przecież obsługiwane, choć ich liczba spada.

Tych, którzy gotówki nie lubią i nie potrzebują jest całkiem sporo także w Polsce. Pokazują to dane NBP. W drugim kwartale tego roku (to najświeższe dostępne statystyki) przeprowadzono 1,43 mld transakcji bezgotówkowych, podczas gdy rok wcześniej było ich 1,17 mld, a w drugim kwartale 2017 roku - niecały miliard.

- Nie chce mi się nosić ze sobą gotówki. I tak dziś mamy za dużo rzeczy, które warto mieć przy sobie. Dążę do tego, że jak chcę iść na spacer, to biorę ze sobą klucze i telefon, całej reszty nie chce mi się ze sobą targać. Jakiej reszty? Na przykład portfela z pieniędzmi, kartą płatniczą i dokumentami. Nie chcę też targać ze sobą stosu kart lojalnościowych, więc wybieram zakupy w takich sklepach, które mają program lojalnościowy dostępny przez aplikację – mówi nam Krzysztof z Warszawy (ma 35 lat).

Dodaje, że dziś kartą – a w zasadzie telefonem – płaci wszędzie. Jeśli zgubi kartę, ktoś może ją wykorzystać. Telefonu nie odblokuje zaś bez kodu albo odcisku palca.

- Po co mi gotówka? Jedynym miejscem, gdzie jej używam, jest myjnia samochodowa i zakład fryzjerski. Myjnia samoobsługowa to kopalnia monet. Nie wiem czy są takie automaty, które przyjmują płatności kartą. Pewnie niedługo wejdą do użytku. A fryzjerzy mają taką przypadłość, że albo nie mają terminali, albo im się jakoś ciągle psują. Znam taki zakład, że od 2 lat ma zepsuty terminal. Rozwiązuję to w ten sposób, że za pomocą Blika wypłacam pieniądze na fryzjera, a resztę, która mi po strzyżeniu zostanie, odkładam na myjnię - opowiada 35-latek.

Pieniądz jednak czasem się przydaje

Zupełnie inne podejście prezentują jego rodzice. - Nie wierzą w cyfrowy pieniądz. Używają wszędzie gotówki. Jak potrzebują pieniędzy, idą do banku, do pani w okienku i wybierają, ile chcą. Gotówką płacą wszędzie, nie lubią po prostu kart i nie chcą ich używać. Nie mają bankowości internetowej, nie robią przelewów przez komputer. Ale ogólnie są bardzo otwarci na nowości, korzystają ze smartfonów, internetu, doceniają go jako formę komunikacji i dostępu do wiedzy. Ale jeśli chodzi o pieniądze, to tylko gotówka – opowiada Krzysztof.

Dodaje, że sam nie jest wrogiem gotówki.

- Papierowe pieniądze łatwo komuś dać i przyjąć. Ślub, chrzciny, urodziny, dzieciakom łatwo tak coś odkładać i w ogóle zapoznawać się z ideą pieniądza i jego wartością – tłumaczy.

O kwestiach pragmatycznych zaczęli też myśleć kościelni hierarchowie. I oprócz pieniędzy, zaczynają przyjmować płatności gotówką. Doszło do tego, że episkopat zorganizował wraz z Ministerstwem Finansów wspólną konferencję. W jej trakcie przedstawiciele resortu zapewniali, że będą dążyć do tego, by klient mógł zdecydować o formie płatności we wszystkich sklepach w kraju, a także w kościołach. Zresztą już dziś, dzięki terminalom płatniczym, bezgotówkowa forma datku działa w około 120 parafiach.

- Zdecydowaliśmy się na korzystanie z terminala do transakcji bezgotówkowych, bo bardzo często wierni pytali nas, czy istnieje możliwość złożenia ofiary albo zamówienia intencji mszy świętej za pomocą karty, bo nie mają gotówki, a chcieliby to zrobić – tłumaczył niedawno Katolickiej Agencji Informacyjnej dominikanin ojciec Dawid Kołodziejczyk, ekonom klasztoru św. Jacka w Warszawie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
WP Finanse
KOMENTARZE
(181)
Ciekawe
3 lata temu
Bat na nas szykują. Będziemy niewolnikami, już pomału jesteśmy. Tylko Konfederacja.
prawda
3 lata temu
ode mnie tylko kopa w dudę
240255
3 lata temu
Ja nie wiem dlaczego koscioly nie pobuduja sobie Urzedow Finansowych , bedzie jeszcze latwiej - beda automatycznie pobierali podatek od kazdego - stawka zaleznie od wysokosci osoby
jo
3 lata temu
A jak ktoś karty zapomni to będzie w kościele przedstawiciel SKOKów, trwają rozmowy...
bosman
3 lata temu
następny krok do zniewolenia narodu
...
Następna strona