Walutowy rollercoaster nie zatrzymuje się. Co zrobić z oszczędnościami w euro i dolarach?

Dwa tygodnie temu euro kosztowało mniej niż 4,60 zł. Potem kurs skoczył do 5 zł, a teraz jest w okolicach 4,80 zł. Podobne wahania są na dolarze. Osoby, które "na wszelki wypadek" wymieniły złote na walutę, mogą czuć się zdezorientowane. Spytaliśmy ekspertów, jak w takiej sytuacji należy się zachować. Tym bardziej, że to nie koniec zamieszania na rynkach.

Kantory w ostatnim czasie obsługują dużą liczbę klientówKantory w ostatnim czasie obsługują dużą liczbę klientów
Źródło zdjęć: © PAP | Pawe� Supernak, Paweł Supernak
Damian Słomski

Wojna w Ukrainie wywołała różne paniczne reakcje Polaków. Przed stacjami paliw ustawiały się długie kolejki. Podobnie wyglądała sytuacja z oddziałami banków, bankomatami czy kantorami.

Ten, kto kupił trochę dolarów czy euro dwa tygodnie temu, może w głowie liczyć zyski. W tym czasie polska waluta bardzo mocno osłabiła się, a kursy podskoczyły ostro w górę.

Warto jednak zauważyć, że po wystrzale notowań euro z niecałych 4,60 zł do 5 zł, we wtorek i w środę kurs spadł w sumie o blisko 20 groszy. W przypadku dolara ta różnica to nawet 30 groszy. Z kolei ostatnie godziny znowu przynoszą odbicie w górę.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Sklepy wycofują rosyjskie produkty. "Oddolny odpowiednik sankcji"

Gdybyśmy przyrównali rynkowe notowania walut do kolejki górskiej, jazda z ostatnich dni mogła przyprawić o zawrót głowy. Wiele osób, które ma oszczędności w walutach, zastanawia się, co będzie dalej? Czy warto sprzedać z zyskiem dolary i euro, bo najgorsze już za nami? A może warto wręcz je dokupić?

W środę prezes NBP Adam Glapiński tonował nastroje. Przekonywał, że wszystko jest pod kontrolą. Zapewniał też, że bank będzie dążył do ustabilizowania i umocnienia złotego. Sprawdziliśmy, jak obecną sytuację oceniają analitycy walutowi.

5 zł za euro to maksimum?

- Ogromna zmienność na rynkach, jaką teraz obserwujemy, jest charakterystyczna w sytuacjach wielkiej niepewności. Wtedy bardzo łatwo ulec emocjom, które rzadko kiedy pozwalają zarobić - podkreśla w rozmowie z money.pl Marek Rogalski, ekspert domu maklerskiego BOŚ.

Osobom, które wcześniej miały mało do czynienia z rynkiem walutowym forex, sugeruje dużą ostrożność przy kupowaniu walut z myślą o ich odsprzedaniu z zyskiem w przyszłości.

- Z dnia na dzień nikt nie stanie się zawodowym spekulantem, a kryteria, jakimi powinniśmy się kierować przy oszczędzaniu, są zupełnie inne. Przede wszystkim to czas trwania naszej inwestycji - sugeruje Rogalski.

Zauważa, że ludzie często próbują patrzeć na rynki finansowe, analizując przeszłość. To nie musi się powtórzyć w przyszłości.

- Złoty się teraz osłabił, bo mamy konflikt w Ukrainie, ale patrzmy w przyszłość i ją oceniajmy obiektywnie, a nie subiektywnie. Zmienność na rynkach jeszcze potrwa. Nie uważam jednak, aby przy założeniu braku kolejnych napięć geopolitycznych, a konflikt militarny raczej nie wyjdzie poza Ukrainę, złoty mógł być jeszcze słabszy ponad to, co obserwowaliśmy w poniedziałek - ocenia ekspert DM BOŚ.

To oznaczałoby, że wyraźnie powyżej 5 zł kurs euro raczej nie powinien się znaleźć.

Złoty pozostanie pod presją

Również Łukasz Zembik z domu maklerskiego TMS sugeruje osobom nieobytym z ryzykownymi inwestycjami, by w tym momencie nie szły w spekulowanie. Zamiast tego powinny skupić się na ochronie oszczędności.

- Posiadanie walut obcych w portfelu, a zwłaszcza dolarów, jest zawsze pewnego rodzaju zabezpieczeniem, dywersyfikacją majątku. Na ten moment sprzedawanie dolarów nie do końca jest dobrym pomysłem, ponieważ wojna nie skończy się jutro ani za tydzień, choć każdy życzyłby sobie tego - komentuje Zembik.

Ekspert TMS wskazuje, że w tym momencie o sile polskiej waluty w mniejszym stopniu decyduje polityka monetarna NBP, a w zdecydowanej większości to, co dzieje się na froncie.

- Bliskość geograficzna Polski i Ukrainy powoduje, że kapitał zagraniczny nadal może odpływać z regionu Europy Środkowo-Wschodniej i w tym momencie nie można wykluczyć dalszego osłabienia złotego - ocenia.

Ostrzega jednocześnie, że jeśli dojdzie do zakończenia wojny, na rynku walutowym zobaczymy przysłowiowy "rajd ulgi", a kursy walut w końcu powrócą do poziomów sprzed 24 lutego

Wybrane dla Ciebie
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Nie dostał Nobla, dlatego grozi Grenlandii? Wypłynął list Trumpa
Nie dostał Nobla, dlatego grozi Grenlandii? Wypłynął list Trumpa
Krajowa Grupa Spożywcza nie planuje przejęcia Carrefoura
Krajowa Grupa Spożywcza nie planuje przejęcia Carrefoura
Rynek reaguje na ultimatum Trumpa? Złoto bije historyczne rekordy
Rynek reaguje na ultimatum Trumpa? Złoto bije historyczne rekordy
Likwidacja działek ROD jest nieunikniona? Apel do rządu o pilne zmiany
Likwidacja działek ROD jest nieunikniona? Apel do rządu o pilne zmiany
Sensacyjny wynik odwiertu na Podhalu. Tego nikt się nie spodziewał
Sensacyjny wynik odwiertu na Podhalu. Tego nikt się nie spodziewał
Gigant na krawędzi. Spółka może utracić płynność finansową
Gigant na krawędzi. Spółka może utracić płynność finansową
Spada dzietność, przybywa zgonów. Co się dzieje w Chinach?
Spada dzietność, przybywa zgonów. Co się dzieje w Chinach?
Emeryci coraz bardziej zadłużeni. Oto nowe dane
Emeryci coraz bardziej zadłużeni. Oto nowe dane