Dwie poprawki Petru. Jedna "najrozsądniejsza", druga "kuriozalna"

Sejm przyjął zgłoszone przez Ryszarda Petru poprawki do zmian w podatkach. O ile pierwsza z nich zyskała uznanie jako "najrozsądniejsza decyzja podatkowa Sejmu od lat", to drugą eksperci nazywają "kuriozalną decyzją". Progi podatkowe PIT mają być waloryzowane co roku, ale wykreślono planowaną przez rząd podwyżkę CIT dla największych firm.

Od lewej: Piotr Kuczyński, Ryszard Petru i Piotr JuszczykOd lewej: Piotr Kuczyński, Ryszard Petru i Piotr Juszczyk
Źródło zdjęć: © AI, East News, materiały prasowe | Adam Burakowski, InFakt, Xelion • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Marcin Walków

Przypomnijmy, że w czwartkowym głosowaniu Sejm przyjął reformę podatkową. Najważniejsza ze zmian to podwyższenie pierwszego progu podatkowego ze 120 do 130 tys. i nowa stawka podatkowa – 24 proc. w przedziale od 130 do 150 tys. zł. Sejm przyjął także poprawki zgłoszone przez Ryszarda Petru. Pierwsza z nich wprowadza od 2028 r. coroczną waloryzację progów podatkowych.

Ryszard Petru argumentował, że inflacja nie powinna prowadzić do ukrytego wzrostu obciążeń podatkowych.

"Automatyczna waloryzacja progów to najrozsądniejsza decyzja podatkowa Sejmu od lat. Wcale nie dlatego, że daje komuś prezent. Chodzi o to, że wreszcie przestaje go zabierać. Zamrożony próg to podatek, którego nikt nie uchwalił" – komentuje dla money.pl Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFaktu.

Zwraca uwagę, że w obecnym stanie prawnym pensja rośnie o inflację, co oznacza, że w sklepie nie kupimy za nią nic więcej, a fiskus i tak sięga głębiej do kieszeni. "Próg 85 tys. 528 zł stał w miejscu przez lata, potem przyszło jednorazowe 120 tys. zł i znów cisza. Teraz jest 130 tys. zł, a bez indeksacji za kilka lat bylibyśmy dokładnie w tym samym miejscu" – dodaje Juszczyk.

"Waloryzacja odbiera też politykom ulubioną zabawkę. Do tej pory skalę podatkową zamrażało się na lata, żeby przed wyborami 'odkryć' podwyżkę progu i ogłosić ją jako hojny gest. Od 2028 r. może to być zwykła mechanika systemu, jak wymiana oleju w samochodzie, a nie temat kampanii. Jednocześnie inflacja przestanie być cichym poborcą podatkowym" – podkreśla ekspert.

Wątpliwości budzi jeszcze jeden aspekt związany z konstrukcją przepisów zaproponowanych przez Petru i przyjętych przez Sejm. W artykule dla money.pl zwróciła na to uwagę Małgorzata Samborska, doradczyni podatkowa, a na platformie X ekonomista Artur Krawczyk.

Bo zapis o waloryzacji "kwot górnych granic przedziałów skali podatkowej" może być nieprecyzyjny i nie wyjaśnia jednoznacznie, co stanie się z pozostałymi elementami skali, czyli choćby kwotą zmniejszającą podatek.

"Niesamowite, jak można skomplikować tak oczywisty przepis. Czy zdają sobie Państwo sprawę, że zmiany, którymi chwali się Ryszard Petru, są tak napisane, że nie wiadomo, ile będzie wynosił podatek na skali i co autor miał na myśli?" – napisał.

"Kuriozalna decyzja"

Jest i druga strona medalu. Bo przegłosowując przepisy wprowadzające coroczną waloryzację progów podatkowych, Sejm przyjął także drugą, zgłoszoną przez Ryszarda Petru z KP Centrum oraz Janusza Kowalskiego (posła niezrzeszonego), poprawkę wykreślającą przepisy podnoszące CIT z 19 do 22 proc. dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro rocznie.

"Kuriozalna decyzja na wniosek egzotycznego duetu Petru – Kowalski. Mam nadzieję, że Senat wróci do rządowych ustaleń, a Sejm to przemyśli i uchwali. Dlaczego tylko banki i Orlen mają mieć wyższe opodatkowanie?" – skomentował na platformie X Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion, odnosząc się do artykułu money.pl.

Wpis Piotra Kuczyńskiego na platformie X
Wpis Piotra Kuczyńskiego na platformie X © X.com

Również do tej sprawy odniósł się ekonomista Artur Krawczyk na platformie X. "To sprawia, że koszt reformy w 2027 r. rośnie o 6,2 mld zł i o 8 mld w 2028 r. Przypomnę, że 'formalnie' brakuje ok. 8 mld zł do przekroczenia progu długu na poziomie 55 proc. PKB w 2027. Nawet bez tego w 20 na 21 scenariuszy przekraczamy ten próg... W praktyce zatem przyjęcie tej reformy jest świadomym przyjęciem budżetu, który uruchomi procedurę z ustawy o finansach publicznych. Lecimy na klif fiskalny bez trzymanki" – dodał.

Rząd będzie szukał oszczędności w budżecie?

O skutkach poprawek autorstwa Ryszarda Petru mówił już wiceminister finansów. – Rezygnacja z podwyżki CIT dla największych firm oznaczałaby konieczność poszukania oszczędności w wydatkach budżetu w przyszłym roku. Mniejsze wpływy z CIT odbiją się także na dochodach w kolejnych latach, podobnie jak coroczna waloryzacja stawek podatkowych – ostrzegł Jarosław Neneman.

Zgodnie z projektem przyszłorocznego budżetu dochody państwa w 2027 r. mają wynieść 696,4 mld zł, wydatki powinny ukształtować się na poziomie 977,6 mld zł, a deficyt budżetu państwa ma wynieść 281,2 mld zł.

Wybrane dla Ciebie