Waloryzacja progów PIT od 2028 r. Czy obejmie również kwotę wolną od podatku?

Sejm przyjął poprawkę wprowadzającą coroczną waloryzację progów podatkowych w PIT. W przepisach jest zapis, który pozwala się zastanawiać, czy mechanizm ten obejmie też podwyższanie kwoty wolnej od podatku – pisze dla money.pl Małgorzata Samborska, doradczyni podatkowa.

Małgorzata SamborskaMałgorzata Samborska, doradczyni podatkowa
Źródło zdjęć: © AI, Materiały prasowe | Grant Thornton • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Małgorzata Samborska

Przyjęta przez Sejm poprawka zakłada wprowadzenie od 2028 r. mechanizmu corocznej waloryzacji progów określonych w skali podatkowej. Mechanizm ma opierać się na średniorocznym wskaźniku cen towarów i usług konsumpcyjnych ogółem za rok poprzedzający rok waloryzacji.

W praktyce oznaczałoby to odejście od obecnego modelu, w którym nominalne wartości skali mogą przez wiele lat pozostawać niezmienione mimo wzrostu cen i wynagrodzeń. Ma to znaczenie z punktu widzenia tzw. zimnej progresji podatkowej. Wzrost nominalnych wynagrodzeń może bowiem powodować wzrost efektywnego obciążenia PIT nawet wtedy, gdy realna siła nabywcza podatnika nie rośnie. Waloryzacja ograniczałaby ten efekt. Podwyższenie progu w 2028 r. miałoby nastąpić o inflację z roku 2026.

Największa niewiadoma: co z kwotą wolną?

Tu zaczyna się najciekawszy problem interpretacyjny. W przestrzeni publicznej pojawiły się komentarze, zgodnie z którymi nowy mechanizm ma obejmować progi podatkowe, ale nie kwotę wolną od podatku. Nie jest to jednak oczywiste na gruncie samego brzmienia uchwalonego przepisu, który brzmi:

"1e. Kwoty określone w skali podatkowej, o której mowa w ust. 1, oraz kwoty, o których mowa w art. 32 ust. 2 i 3, odpowiadające górnym granicom przedziałów skali podatkowej, podlegają corocznie waloryzacji na następny rok podatkowy (…)"

Kluczowe znaczenie ma sformułowanie odnoszące mechanizm waloryzacyjny do "kwot określonych w skali podatkowej, o której mowa w ust. 1 (…)". Bo w skali podatkowej określone są nie tylko próg 120 tys. zł, ale również kwota zmniejszająca podatek wynosząca obecnie 3 600 zł. A właśnie kwota zmniejszająca podatek jest matematycznym odpowiednikiem 30 tys. zł kwoty wolnej przy stawce 12 proc.

Dlatego istnieje mocny argument językowy, że waloryzacji podlegałyby nie tylko progi wejścia w 24-proc. i 32-proc. stawkę, lecz także kwota zmniejszająca podatek, a w konsekwencji ekonomicznie również kwota wolna.

Skąd wzięła się ta wątpliwość?

Podczas prac sejmowej komisji poseł Ryszard Petru, przedstawiając poprawkę, której był autorem, mówił o waloryzacji progów podatkowych. W jego wypowiedzi nie pojawiła się kwestia waloryzacji kwoty wolnej. Dla niektórych był to argument, że intencją autora było objęcie mechanizmem jedynie progów skali. Wypowiedź podczas komisji mogła mieć jednak charakter skrótowy, natomiast ostatecznie znaczenie ma treść uchwalonego przepisu. A ta posługuje się szerszym pojęciem "kwot określonych w skali podatkowej", a nie wyłącznie "progów podatkowych".

Po drugie, sam przepis składa się z dwóch członów. Chodzi w nim o "Kwoty określone w skali podatkowej, o której mowa w ust. 1, oraz kwoty, o których mowa w art. 32 ust. 2 i 3, odpowiadające górnym granicom przedziałów skali podatkowej".

A zatem w tym drugim członie faktycznie mamy odwołanie tylko do górnych granic przedziałów skali podatkowej, ale dotyczy to art. 32 ust. 2 i 3, a więc mechanizmu poboru zaliczek w ciągu roku.

Stąd też literalne brzmienie przepisu przemawia jednak za tezą, że kwota wolna też byłaby waloryzowana, chociaż niewątpliwie jest to kwestia, która będzie wymagała szczególnie uważnej analizy.

Ile podatnik może na tym zyskać?

Sam mechanizm waloryzacji progu nie oznacza spektakularnej obniżki podatków. Jeżeli przykładowo próg 120 tys. zł zostałby podniesiony o 3 proc., wzrósłby do 123 600 zł. Dodatkowe 3 600 zł dochodu pozostałoby wówczas opodatkowane stawką 12 proc. zamiast 24 proc.

Roczna korzyść podatnika wyniosłaby więc: 3 600 zł × 12 proc. = 432 zł.

Analogiczna waloryzacja kwoty zmniejszającej podatek o te same 3 proc. oznaczałaby, że kwota wolna wzrośnie o 900 zł, co przełoży się na korzyść 108 zł w skali roku, chociaż w tym przypadku korzyści obejmowałyby znacznie szerszą grupę podatników.

Podwyżki by się jednak kumulowały w kolejnych latach, więc zmiana miałaby znaczenie systemowe. Podatnicy w tym zakresie nie byliby już całkowicie uzależnieni od każdorazowej decyzji politycznej.

Sejm wykreślił także 22-proc. CIT

Waloryzacja PIT nie była jedyną istotną zmianą przegłosowaną 22 października. Sejm poparł również wniosek prowadzący do rezygnacji z planowanego podwyższenia stawki CIT z 19 proc. do 22 proc.

Projektowane 22 proc. miało dotyczyć podatników, których przychody w poprzednim roku przekroczyły równowartość 50 mln euro, a także mniejszych spółek należących do grup, których skonsolidowane przychody przekraczają 750 mln euro, a więc podmiotów objętych regulacjami dotyczącymi globalnego podatku minimalnego (Pillar 2).

Czy te zmiany mają szansę się utrzymać?

Warto jednak zwrócić uwagę na proceduralny aspekt głosowania. Zarówno mechanizm waloryzacji skali PIT, jak i rezygnacja z 22-proc. CIT były rozwiązaniami odrzuconymi wcześniej przez Komisję Finansów Publicznych z uwagi na sprzeciw rządu. Do Sejmu trafiły jako wnioski mniejszości.

Dopiero większość sejmowa na posiedzeniu plenarnym zdecydowała o ich wprowadzeniu do procedowanego tekstu. Ma to znaczenie przy ocenie dalszych losów ustawy. Przyjęcia tych rozwiązań przez Sejm nie należy jeszcze utożsamiać z zakończeniem procesu legislacyjnego. Projekt teraz trafi do Senatu, więc jej ostateczny kształt nie jest przesądzony.

Tym bardziej że z Senatu płyną już zapowiedzi przywrócenia rządowej wersji projektu, przede wszystkim z uwagi na trudne do przewidzenia skutki finansowe automatycznej waloryzacji dla budżetu i sprzeciw Ministerstwa Finansów z uwagi na stan finansów publicznych.

Kalendarz legislacyjny jest więc napięty – aby nowe przepisy mogły wejść w życie 1 stycznia 2027 r., ustawa musi zostać ostatecznie uchwalona, podpisana przez prezydenta i opublikowana w Dzienniku Ustaw najpóźniej do końca listopada 2026 r. Czasu zostało niewiele, a patrząc na dotychczasowy przebieg prac i ryzyko weta prezydenta, ostateczny kształt reformy wciąż pozostawia wiele znaków zapytania.

Wybrane dla Ciebie