Reforma podatkowa do odkręcenia i pod weto?

Tomasz ŻółciakGrzegorz Osiecki
K. Nawrocki, R. Petru, M. Kidawa_Błońska i A. Domański.K. Nawrocki, R. Petru, M. Kidawa-Błońska i A. Domański.
Źródło zdjęć: © East News | Andrzej Kulpita, Jacek Dominski, Pawel Wodzynski • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Rządowy projekt zmian w podatkach byłby bardziej strawny dla prezydenta w wersji, w której trafił z Sejmu pod obrady Senatu – słyszymy nieoficjalnie w Pałacu. Tyle że jeszcze we wtorek ustawa za sprawą większości senackiej ma wrócić do stanu wyjściowego, co automatycznie zwiększa prawdopodobieństwo weta.

Reforma przygotowana przez resort finansów zakłada m.in. korektę progów podatkowych i wprowadzenie nowej, "przejściowej" stawki PIT 24 proc. (w przedziale od 130 do 150 tys. zł rocznych przychodów). Zmiany zakładają też podwyższenie stawki CIT dla dużych firm – z 19 do 22 proc.

Jak wcześniej pisaliśmy, w ubiegłym tygodniu niespodziewanie Sejm wprowadził znaczące poprawki do tego pakietu, zgłoszone przez Ryszarda Petru z klubu Centrum oraz posła niezrzeszonego Janusza Kowalskiego. Po pierwsze, zakładają one rezygnację z podwyżki CIT, a po drugie, coroczną waloryzację progów podatkowych, która zaczęłaby obowiązywać od 2028 r. Ta pierwsza zmiana, jak szacują w resorcie finansów, oznaczałaby spadek wpływów budżetu o 6,2 mld zł w 2027 r. Wprowadzenie waloryzacji progów będzie miało konsekwencje finansowe od 2028 r.

Co zrobi prezydent

W takiej też wersji ustawa trafiła do Senatu. Jeszcze dziś izba wyższa ma zamiar odkręcić zmiany wprowadzone w Sejmie i przywrócić ustawę do stanu zgodnego z intencjami rządu.

To o tyle dobra dla rządu wiadomość, że dzięki temu reforma będzie ponownie się bilansować, z punktu widzenia budżetu państwa (a nawet będzie na lekkim plusie). Gorsza wiadomość dla rządzących jest związana z tym, jak na sprawy patrzy Pałac Prezydenta.

W kształcie, w którym ustawa trafiła do Senatu po poprawkach sejmowych, łatwiej byłoby tę ustawę podpisać niż w kształcie pierwotnym, który ma zostać przywrócony wskutek poprawek Senatu – przyznaje osoba z otoczenia Karola Nawrockiego.

To, co Pałacowi najbardziej przeszkadza w reformie Andrzeja Domańskiego, to właśnie proponowana podwyżka stawki CIT dla firm o przychodach powyżej 50 mln euro rocznie. – To zachwieje działalnością 5,5 tys. przedsiębiorstw – przekonuje rozmówca.

Te sygnały zdają się jednak nie zrażać większości rządzącej, która nie zamierza zbaczać z obranego kursu. Licząc się z ewentualnym wetem, niektórzy w koalicji już kalkulują, jak uderzyć politycznie w prezydenta.

Mówi się, że Nawrocki tego nie podpisze, ale jednak 3,5 miliona Polaków jest w tej reformie "spakietowanych" pod obniżkę podatków. Będzie więc go politycznie sporo kosztować to ewentualne weto – przekonuje rozmówca z koalicji.

Z perspektywy ministra finansów weto też nie oznacza tragedii – w obecnej sytuacji, jeśli nie będzie zmian w progach podatkowych, coraz więcej osób będzie wpadać z 12-proc. stawki PIT na 32-procentową. To oznacza realną i skokową podwyżkę podatków dla większej grupy podatników, a więc i większe wpływy dla budżetu.

Skutki finansowe reformy podatkowej w wersji przygotowanej przez rząd.
Skutki finansowe reformy podatkowej w wersji przygotowanej przez rząd. © MF | Money.pl • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Wątpliwości prawne 

Pytanie też, czy Karol Nawrocki nie uzyska jeszcze jednego pretekstu do ewentualnego weta. Nieoczekiwanie prawne wątpliwości wobec pomysłów przywrócenia przez Senat wersji ustawy zaproponowanej przez rząd zaczął podnosić Ryszard Petru. To on jest autorem jednego z wniosków mniejszości, które przegłosował Sejm, a które ociosały rządową ustawę z podwyżki CIT i wprowadziły waloryzację progów podatkowych. 

Teraz argumentuje, że poprawki Senatu przywracające rządową wersję projektu są niekonstytucyjne. "Przywrócenie podwyżki przez Senat byłoby wprowadzeniem regulacji poza zakresem ustawy uchwalonej przez Sejm. Trybunał ocenił 20 lipca 2006 r. taki tryb krytycznie (K 40/05)" – napisał na portalu X.

W uzasadnieniu do orzeczenia była mowa o tym, że poprawki senackie do ustawy uchwalonej przez Sejm mogą dotyczyć wyłącznie materii, która jest przedmiotem tej ustawy. I w granicach materii objętej tą ustawą poprawki senackie mogą przewidywać rozwiązania alternatywne, przeciwstawne w stosunku do treści przyjętej przez Sejm. Ale sam wyrok odnosił się do ustawy o sporcie kwalifikowanym, do której w trakcie prac parlamentarnych Senat wprowadził poprawki wychodzące nie tylko poza wersję sejmową, ale także rządowe przedłożenie projektu. 

Dlatego zdaniem naszych rozmówców z KO to orzeczenie nie pasuje do tego przypadku. 

– Orzeczenie dotyczyło innego przypadku. Tam chodziło o wprowadzenie poprawki, która w ogóle nie była przedmiotem jakiejkolwiek dyskusji na posiedzeniu plenarnym w Sejmie, nie była także w projekcie rządowym i nie była nawet związana ze sprawą. Natomiast w wypadku obecnej ustawy ta kwestia była integralną częścią projektu, który złożył rząd – podkreśla Kazimierz Kleina, szef senackiej komisji budżetu i finansów publicznych.

W podobny sposób wypowiada się szef klubu KO Zbigniew Konwiński. – To nie jest tak, że kwestie dotyczące CIT-u się pojawiają nagle. Intencją rządu, który wystąpił z projektem tej ustawy, było to, żeby zmiany w CIT finansowały korektę progu podatkowego – podkreśla. 

Poseł Petru pojawił się w Senacie podczas obrad, żeby dopingować senatorów, by poprawek nie odrzucali, przez co naraził się na krytykę KO. 

Jestem zaskoczony, że pan poseł Petru, który de facto, będąc członkiem koalicji, działa przeciwko rządowi, jest traktowany przez ludzi jako autorytet. W tej sprawie nie jest dla mnie autorytetem, a raczej osobą, która prowadzi do kompletnej destrukcji – krytykuje postawę Ryszarda Petru senator Kazimierz Kleina. 

Dla rządu przywrócenie pierwotnej wersji projektu jest ważne, gdyż ustawa bez podwyżki CIT oznaczałaby, że rząd musiałby do ustawy dołożyć około 6 mld zł, natomiast wejście w życie w pierwotnej wersji to lekki plus dla budżetu.  

Co zrobi Pałac

Teraz pytanie, czy koalicyjnych niesnasek nie postara się wykorzystać Karol Nawrocki. Bo raczej w Sejmie nie uda się odrzucić senackich poprawek, więc ustawa praktycznie w wersji rządowej trafi na jego biurko. Trudno przesądzać, w którą stronę pójdzie prezydent, ale z naszych rozmów z jego otoczeniem wynika, że to wersja, która wyszła z Sejmu, byłaby dla niego bardziej strawna. Pytanie jednak, na ile będzie skłonny do stopowania ustawy w wersji po Senacie. Bowiem z jednej strony mogą być argumenty, że w kampanii obiecywał stopować projekty podnoszące podatki. Ale z drugiej strony, jej wstrzymanie oznacza, że obejdzie się smakiem 3,5 miliona podatników, którzy mieli skorzystać na zmianach w progach podatkowych. Karol Nawrocki ma więc niezły dylemat.

Wybrane dla Ciebie