Szykuje się kolejny zwrot ws. podatków. Wiemy, co zamierza rząd

Grzegorz OsieckiTomasz Żółciak
Rząd liczy, że Senat odkręci  zmiany jakie do ustaw podatkowych wprowadził Sejm poprawkami Ryszarda Petru i Janusza Kowalskiego Rząd liczy, że Senat odkręci poprawki Ryszarda Petru i Janusza Kowalskiego
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl | S. Kaminski, D. Zuchowicz, T. Warszewski

Ministerstwo Finansów nie jest zadowolone z tego, co się stało w Sejmie. Rząd liczy teraz na Senat. Jak ustalił money.pl, senatorowie w tym tygodniu mają unieważnić poprawki, które do rządowej reformy podatkowej niespodziewanie wprowadzili posłowie. Wróci podwyżka CIT dla dużych firm i nie będzie waloryzacji progów podatkowych.

Parlament pracuje nad przygotowaną przez resort finansów reformą podatkową. Zakłada ona m.in. korektę progów podatkowych i wprowadzenie nowej, "przejściowej" stawki PIT 24 proc. (w przedziale od 130 do 150 tys. zł rocznych przychodów).

Zmiany zakładały też podwyższenie stawki CIT dla dużych firm – z 19 do 22 proc.

Niespodziewanie jednak Sejm na posiedzeniu w ubiegłym tygodniu wprowadził znaczące poprawki do tego pakietu, zgłoszone przez Ryszarda Petru z klubu Centrum oraz posła niezrzeszonego Janusza Kowalskiego. Zakładają one rezygnację z podwyżki CIT oraz coroczną waloryzację progów podatkowych, która zaczęłaby obowiązywać od 2028 r.

Ta pierwsza zmiana, jak szacują w resorcie finansów, oznaczałaby spadek wpływów budżetu o 6,2 mld zł w 2027 r. Wprowadzenie waloryzacji progów będzie miało konsekwencje finansowe od 2028 r.

Odkręcanie

Ustawa wyszła już z Sejmu i ma być rozpatrzona na wtorkowym posiedzeniu Senatu. Jak się dowiadujemy, ma dojść do kolejnego zwrotu w sprawie, tzn. odkręcenia zmian, które w pakiecie przyszykowanym przez resort Andrzeja Domańskiego przegłosował Sejm.

– Ministerstwo Finansów jest negatywnie nastawione do tego, co się stało w Sejmie. Jest wstępny plan, by Senat przywrócił pierwotne brzmienie tej reformy. Będziemy mieli spotkanie klubu w tej sprawie, wszystko wyjaśni się dziś lub jutro – mówi nam senator związany z Koalicją Obywatelską.

Zmiany dotyczące progów podatkowych i nowej stawki to pewna ulga dla osób lepiej zarabiających, ale to było rekompensowane m.in. wzrostem podatków dla największych firm. Z punktu widzenia budżetu jako całości, gdybyśmy przyjęli rozwiązania proponowane przez Sejm, to koszt dla budżetu wyniósłby 6 mld – mówi szef senackiej komisji budżetu i finansów Kazimierz Kleina (KO).

Na scenariusz odkręcania zmian sejmowych mocno liczą w resorcie finansów.

– Ministerstwo popiera przedłożenie rządowe. Z tego względu wyrażamy też nadzieję, że Senat dokona zmian w kierunku zgodnym z przedłożeniem rządowym – przyznaje w rozmowie z nami Jarosław Neneman, wiceminister finansów.

"Złudne szacowanie"

Niezadowolenie z zapowiedzi płynących z izby wyższej i resortu finansów wyraża poseł Ryszard Petru. – Podwyżka CIT – niemała i wprowadzana właściwie z dnia na dzień – to złudne szacowanie dodatkowych dochodów budżetowych – ocenia.

Złudne, bo te pieniądze i tak nie wpłyną do budżetu ze względu na to, że są proste sposoby obejścia tego podatku, wystarczy podzielić firmę na kilka spółek osiągających przychody poniżej progu 50 mln euro, bo reforma nie obejmuje grup kapitałowych – tłumaczy Petru.

Z kolei waloryzacja progów – jak zwraca uwagę nasz rozmówca – miałaby obowiązywać dopiero od 2028 r., a jej koszt to odpowiednik dwóch miesięcy funkcjonowania programu "Ceny Paliw Niżej" (pakiet ten kosztuje 1,6 mld zł miesięcznie). – Niestety za każdym razem, jak państwo nie ma pieniędzy, uderza się w polskie firmy, a zapomina się np. o zagranicznych big techach – ocenia Petru.

Wtóruje mu poseł Janusz Kowalski.

Uważam, że polski biznes skupiony we wszystkich organizacjach powinien zabrać głos i bronić tego, aby opodatkowanie polskich czempionów pozostało na poziomie 19-proc. stawki CIT. Ta podwyżka uderzy przede wszystkim w polskie firmy, a nie zagraniczne koncerny – przekonuje polityk.

Kowalski popiera też pozostawienie zasady waloryzacji progów podatkowych.

"Fiskalna zbrodnia?"

Ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego dr hab. Michał Brzeziński ocena, że w aktualnej wersji (czyli z poprawkami posłów Petru i Kowalskiego) wprowadzone przez Sejm mają charakter destrukcyjny, bo pogarszają saldo finansów publicznych.

– W obecnej sytuacji to byłaby jakaś, nie chcę mówić, zbrodnia fiskalna, ale na pewno zła propozycja i dramatycznie pogarszające sytuację posunięcie. Ono wydaje się populistyczne, to gra pod kątem pewnych grup wyborców, w tym przedsiębiorców, którzy nie lubią podwyżek podatków – mówi Brzeziński.
Skutki rezygnacji z podwyżki CIT i wprowadzenia waloryzacji kwoty wolnej i progów. Wyliczenia dr. hab. Michała Brzezińskiego na podtsawie uzasadnienia rządowej ustawy
Skutki rezygnacji z podwyżki CIT i wprowadzenia waloryzacji kwoty wolnej i progów. Wyliczenia dr. hab. Michała Brzezińskiego na podstawie uzasadnienia rządowej ustawy © money.pl AI | money.pl • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI

Ekonomista podkreśla, że projekt w wersji rządowej poprawiał saldo finansów publicznych o 1,5-5 mld zł rocznie, głównie dzięki podwyżce CIT dla największych firm. Tymczasem ustawa po korektach Sejmu kosztuje finanse publiczne 6,2 mld zł w 2027 r. i 23,6 mld zł w 2030 r.

– Z punktu widzenia całego społeczeństwa to niekorzystne, bo rozkład korzyści jest taki, że dolna część społeczeństwa prawie nic nie zyskuje, a zyskuje wyższa klasa średnia. A w sytuacji konsolidacji fiskalnej to chyba nie jest dobry wybór – mówi nam Brzeziński.

Wybrane dla Ciebie