Obecnie przez cieśninę Ormuz przepływa zaledwie kilka-kilkanaście jednostek dziennie, podczas gdy przed wybuchem konfliktu było to 130-140 statków - wylicza we wtorek Reuters. Bloomberg tłumaczy z kolei, że statki muszą standardowe szlaki wodne w cieśninie, w których Iran miał rozmieścić ok. 80 min. To powoduje, że jednostki kierują się bliżej wybrzeża Iranu albo wybierają trasę bliższą Omanowi, gdzie amerykańskie wojsko deklaruje zapewnianie pewnego poziomu ochrony.
Iran utrzymuje, że statki komercyjne powinny uzyskać jego jednoznaczne pozwolenie na tranzyt, a jedyną dopuszczalną drogą ma być kurs w irańskich wodach terytorialnych. Część armatorów nie chce jednak zabiegać o taką zgodę. Obawiają się tego, że stosowanie się do tych wymagań Teheranu usankcjonuje żądania ajatollahów, a dodatkowo nie chcą zostać wpisani na listę sankcyjną USA - a tym zagroził Waszyngton armatorom, którzy chcieliby płacić Iranowi - tłumaczy Bloomberg.
WIDEOWnioski z wojny z Iranem. Prezes producenta satelitów zabiera głos
I przypomina, że przed wybuchem wojny swoboda żeglugi w Ormuz była w większości przypadków traktowana jako standard. W okresie przed rozejmem Iran w praktyce doprowadził do zablokowania cieśniny, atakując statki w jej obrębie i w pobliżu. Po fiasku rozejmu uderzał także sporadycznie w jednostki przepływające przez wody terytorialne Omanu, co wyglądało na próbę podkreślenia kontroli nad newralgicznym punktem globalnego handlu.
Joint Maritime Information Center, instytucja koordynująca wymianę informacji między marynarkami wojennymi a żeglugą handlową, ocenia, że poziom zagrożenia na morzu w regionie Bliskiego Wschodu jest "poważny".
Zgodnie z Konwencją Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS) pas morza w odległości 12 mil morskich od wybrzeża jest morzem terytorialnym danego kraju. Sama cieśnina przebiega przez wody terytorialne Iranu i Omanu. Konwencja zakłada, że państwa powinny pozwalać na "nieszkodliwy przepływ" obcych statków przez własne wody terytorialne, a w cieśninach używanych do żeglugi międzynarodowej nie wolno utrudniać "przejścia tranzytowego". W konwencji zapisano też, że nie można pobierać opłat od statków wyłącznie za sam fakt przepłynięcia przez wody terytorialne.
Irański parlament nie ratyfikował Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, choć rząd podpisał go w 1982 r. Stany Zjednoczone również nie są stroną konwencji. Oba państwa mają jednak obowiązek respektowania prawa zwyczajowego, czyli zasad wynikających z utrwalonej praktyki państw uznawanej za prawny obowiązek - tłumaczy Bloomberg.
Jak dodaje, część prawników wskazuje, że reguły przejścia tranzytowego w międzynarodowych cieśninach osiągnęły status prawa zwyczajowego, ale Iran temu zaprzecza. Teheran argumentuje, że może ograniczać ruch z uwagi na bezpieczeństwo narodowe.
Szanse na szybkie porozumienie maleją?
W ostatnich latach Iran zaczął traktować możliwość kontrolowania żeglugi w cieśninie Ormuz jako narzędzie nacisku w relacjach z zagranicą. Na początku sierpnia irańscy przedstawiciele zarysowali daleko idące oczekiwania, wiążąc przywrócenie przejścia z politycznymi i finansowymi ustępstwami. Agencja AP przytoczyła w sobotę wypowiedź sekretarza irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohammada Baghera Zolghadra, który oświadczył, że cieśnina Ormuz nie zostanie otwarta dopóki USA "nie skorygują swojego postępowania".
Waszyngton ma m.in. zrezygnować z gróźb wobec Iranu, trwale zakończyć wojnę z nim i jego sojusznikami, znieść blokadę irańskich portów i sankcje, wycofać swoje siły z regionu, bezwarunkowo odmrozić irańskie aktywa oraz "w pełni zrekompensować" szkody wojenne.
Z kolei prezydent USA Donald Trump zapowiedział w poniedziałek, że będzie domagać się odszkodowań od Iranu za wszystkie osoby, które zginęły i zostały ranne w wyniku działań władz w Teheranie. Poinformował, że polecił swoim przedstawicielom, aby uwzględnili tę kwestię w przyszłych negocjacjach.
Wymiana stanowisk między stronami sugeruje, że USA i Iran nie są bliżej osiągnięcia porozumienia, które doprowadziłoby do ponownego otwarcia cieśniny - podkreśliła stacja CNN. Zdaniem serwisu nowe żądania mogą zmniejszać szanse na szybkie zawarcie umowy, mimo że w ubiegłym tygodniu panował optymizm, iż porozumienie jest już blisko.
Źródła: Bloomberg, Reuters, PAP