W czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto obiekt. Upadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim. Po południu premier Donald Tusk poinformował, że według wstępnych ustaleń w nocy wleciała do Polski rosyjska rakieta Ch-101. Zapewnił, że polskie służby były "gotowe do zestrzelenia", jeśli kontynuowałaby ona swój lot.
W woj. lubelskim włączone zostały syreny alarmowe, a służby w woj. podkarpackim pozostawały w gotowości. Po tym incydencie pojawiły się pytania, dlaczego użyto jedynie syren, a nie wysłano do mieszkańców np. alertu RCB. Mieszkańcy Lubelszczyzny nie dostali nocą żadnej konkretnej informacji, co się dzieje. Dopiero kilka godzin po incydencie pojawił się uspokajający komunikat Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ).
O tym, że stało się to zdecydowanie za późno mówił w rozmowie z Wirtualną Polską gen. Roman Polko. - Najwyższa pora, żeby służby skoordynowały się i komunikowały w czasie rzeczywistym, a nie - żeby dopiero po kilku godzinach dawało się to pozbierać - ocenił. Jego zdaniem wystarczyłoby poinformować wprost: jedna rakieta wleciała nad Polskę, eksplodowała, jest już spokojnie.
WIDEONamierzyli najemników Grupy Wagnera po komórkach. "Zidentyfikowaliśmy kilkunastu"
Premier: syrena jest szybsza. Zapowiada zmiany
Premier Donald Tusk na czwartkowej konferencji prasowej powiedział, że nie zostały wysłane SMS-y z alertem RCB, bo po prostu syrena jest szybsza. Zapowiedział jednak zmiany.
Ale rzeczywiście trzeba SMS-y wykorzystywać nie tylko do informowania, że jest zagrożenie, ale musimy wprowadzić bezwzględnie zasady, że po odwołaniu zagrożenia trzeba wysłać uspokajające SMS-y do ludzi
Szef MSWiA Marcin Kierwiński podkreślił, że komunikacja za pośrednictwem RCB jest cały czas doskonalona. Przekonywał, że użycie syren alarmowych jest najszybszym sposobem ostrzeżenia ludności przed zagrożeniem.
- Najpierw sygnał zarządzający alarm, a potem sygnał odwołujący alarm w momencie, kiedy ustaje przyczyna alarmu - wyjaśnił.
Kierwiński poinformował też, że wdrożono system kontroli każdego elementu procedur, żeby wyciągać wnioski i ewentualnie je zaktualizować.
- Jeżeli wyje syrena alarmowa, to znaczy, że jest zagrożenie, a to znaczy, że należy postępować zgodnie z procedurami, które zawarte zostały w specjalnym "Poradniku bezpieczeństwa" - podkreślił minister i dodał, że od wielu miesięcy przeprowadzane są szkolenia dla ludności, jak reagować w takim przypadku.