Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że doszło w niedzielę do ataku rosyjskich dronów blisko granicy z Polską. Wicepremier dodał, że nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km.
– Była godzina 4.07. Huk mnie zbudził, zatrzęsły się drzwi i okna. Domyśliłem się, że coś wybuchło. To było potężne. Pół godziny później było słychać latające samoloty – twierdzi Stanisław Maksymiuk. Stąd do przejścia granicznego są 4 km, ale do granicy w linii prostej znacznie mniej. Latające samoloty to zdaniem naszego rozmówcy jednostki wojsk sojuszniczych.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Dron uderzył m.in. w stację benzynową w miejscowości Jagodzin tuż przy granicy z Polską. Z powodu rosyjskiego ataku zapaliły się dwie ciężarówki. Z pierwszych informacji Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wynikało, że dron spadł ok. 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin – informowała rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka, cytowana przez PAP.
Później doszło do ataku na pociąg relacji Kijów-Warszawa. Dron uderzył w lokomotywę. Nikomu nic się nie stało. PKP Intercity podkreśliło, że atak miał miejsce na terytorium Ukrainy, przed przejęciem składu przez polskiego przewoźnika. Spółka podała, że pociągiem podróżuje 206 osób, a wśród pasażerów nie ma obywateli Polski. Pociąg został przyjęty przez PKP Intercity od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut.
Te akty rosyjskiego terroru wpływają na Polaków.
Od momentu wybuchu wojny straciliśmy 90 proc. obłożenia, jeśli chodzi o klientów z Polski. Ludzie uważają, że tutaj w każdej chwili Rosjanie mogą przyjść i coś może się wydarzyć. Wybuch rakiety w Przewodowie zdaniem niektórych udowodnił, że nie powinno się tu przyjeżdżać. Ludzie się boją – uważa Maksymiuk.
Przypomnijmy, że rakieta w Przewodowie spadła 15 listopada 2022 r. Był to pocisk ukraińskiej obrony powietrznej, który spadł po zmasowanym ataku Rosji. Rakieta zabiła dwie osoby.
Przedsiębiorca na co dzień jednak się nie boi i nie czuje obecności wojny. Mieszka w okolicy od 60 lat. To jest jego miejsce na Ziemi. Ale zaznacza, że "większość ludzi myśli inaczej niż on". I takie dni jak ten, gdy Rosjanie atakują pociąg przy samej granicy, wpływają na lokalną społeczność.
– Rozmawiam z klientami zamawiającymi catering oraz kierowcami i ich zdaniem dzisiejsza sytuacja może w różny sposób wpłynąć na ruch graniczny. Część firm może przerzucać kierowców na inne przejścia, pomimo dodatkowych kilometrów i kosztów – ocenia Maksymiuk.
To oznaczałoby, że Rosja już wpływa na polski biznes i gospodarkę, nawet jeśli wojska Putina nie zaatakowały bezpośrednio naszego kraju.
Sprawdziliśmy też nastroje po ukraińskiej stronie granicy. Właścicielka jednego z obiektów noclegowych położonych w miejscowości Rejon Lubomelski, znajdującej się kilkaset metrów od przejścia granicznego, zapewniła, że ataki Rosji nie złamały ukraińskiego ducha.
Żyjemy normalnie, żyje nam się tu dobrze. To, co wydarzyło się rano, dzieje się u nas lub blisko nas każdego dnia. Rosjanie ciągle nas atakują. Rakiety latają nam nad głowami, a my pracujemy i będziemy pracować – deklaruje kobieta.
I dodaje, że "ataki Rosji niczego nie zmienią". – Ci, którzy źle życzą Ukrainie, również w Polsce, niczego swoimi ciągłymi atakami na nas nie osiągną – podsumowuje.
Narada specjalna
Premier Donald Tusk zwołał na godzinę 17 specjalną odprawę w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Także Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego poinformował PAP, że "jest na bieżąco informowany o wszystkich incydentach i zdarzeniach związanych z bezpieczeństwem RP przez działającą w BBN Dyżurną Służbę Operacyjną".