Jak długo rynek wytrzyma skutki polityki Trumpa? Eksperci ostrzegają

Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa dłużej, niż zakładano. Rynek ropy wciąż funkcjonuje, a eksperci zwracają jednak uwagę na ukryte koszty i limity obecnych rozwiązań. Ceny surowca mogą wkrótce drastycznie wzrosnąć, bo w końcu wyczerpią się globalne rezerwy. - Wieczna wojna, zagrażając najważniejszemu regionowi dostaw na świecie, przyspieszy boom na ceny ropy i gazu – prognozuje McNally cytowany przez CNN.

Polityka Donalda Trumpa winduje ceny paliwPolityka Donalda Trumpa winduje ceny paliw
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | AFP, East News, SAUL LOEB, Tomasz Kawka, ZipZapic.com
Robert Kędzierski

Mimo trwającego od miesięcy konfliktu zbrojnego z Iranem, globalny rynek ropy naftowej wykazuje się nieoczekiwaną odpornością. Zamiast załamania dostaw, obserwujemy powstawanie nowych szlaków omijających cieśninę Ormuz oraz wyraźny spadek globalnego popytu na surowiec. Taka sytuacja pozwala utrzymać funkcjonowanie gospodarek, choć amerykańscy konsumenci odczuwają już zauważalne koszty na stacjach paliw. Zastanawiające jest jednak to, jak długo ten prowizoryczny system zdoła przetrwać bez wywołania globalnego szoku gospodarczego.

Przypomnijmy, że obecne napięcia to kontynuacja długotrwałego impasu na linii Waszyngton-Teheran, który doprowadził do ograniczenia żeglugi w kluczowych rejonach Bliskiego Wschodu. W przeszłości, chociażby podczas ataków dronów na saudyjskie instalacje naftowe w 2019 r., rynki reagowały natychmiastową paniką. Tym razem państwa zachodnie i azjatyckie sięgnęły po strategiczne rezerwy, a Stany Zjednoczone wraz z sojusznikami zaangażowały siły zbrojne do eskortowania tankowców. Dodatkowo, rynkowi pomogła zmiana nawyków konsumenckich na świecie, w tym rezygnacja z podróży czy przesiadka na samochody elektryczne, co skutecznie obniżyło zapotrzebowanie na tradycyjne paliwa.


DLA CIEBIE
Wolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2 


Ropa znajdzie drogę, ale za jaką cenę?

Analitycy bacznie przyglądają się nowej rynkowej równowadze i starają się prognozować dalszy rozwój wypadków. – Baryłki zawsze znajdą drogę, by popłynąć – ocenia Natasha Kaneva, główna analityczka ds. surowców w JPMorgan, cytowana przez CNN. Ekspertka tłumaczy, że rynek radzi sobie dzięki obejściom logistycznym oraz faktowi, że wiele państw wciąż dysponuje nienaruszonymi zapasami na czarną godzinę.

Z kolei Bob McNally, prezes Rapidan Energy Group i były doradca prezydenta George'a W. Busha, prezentuje w swoich analizach znacznie bardziej pesymistyczne podejście do trwającego konfliktu.

Nie przewidujemy pełnego powrotu żeglugi przez Ormuz. Wieczna wojna, zagrażając najważniejszemu regionowi dostaw na świecie, przyspieszy boom na ceny ropy i gazu – prognozuje McNally cytowany przez CNN.

Kres militarnych i magazynowych możliwości

Wątpliwości budzi również trwałość amerykańskiego zaangażowania wojskowego, które obecnie stabilizuje sytuację logistyczną na morzach. – To nie jest niewidzialna ręka rynku. To wojsko znajduje rozwiązanie – podkreśla Helima Croft z RBC Capital Markets. Była analityczka CIA zwraca uwagę na rosnące koszty takich operacji i ograniczone zasoby sił zbrojnych. – Czy będziemy wiecznie świadczyć usługi eskortowe? To ogromny ciężar – dodaje Croft, ostrzegając jednocześnie przed ryzykiem nagłej eskalacji konfliktu.

Równie palącym problemem są kurczące się zapasy surowca w kluczowych gospodarkach. Jak wskazuje Hamad Hussain z Capital Economics, w pewnym momencie rezerwy magazynowe zostaną wyczerpane, co ostatecznie doprowadzi do ekstremalnego zachwiania równowagi między podażą a popytem. Spadek poziomu zapasów nie musi oznaczać natychmiastowego skoku cen, ale z pewnością drastycznie zwiększy ich zmienność w nadchodzących miesiącach. Dan Pickering z Pickering Energy Partners zauważa, że alternatywne rurociągi czy nowi dostawcy z innych kontynentów nie będą w stanie w nieskończoność rekompensować strat.

Ostatecznie branża paliwowa musi przygotować się na długotrwałą niestabilność, a decydenci na konieczność poszukiwania nowych, systemowych rozwiązań. – Rynek nie wraca do spokoju. Dostosowuje się do nowej normalności zdefiniowanej przez nierozwiązany konflikt i utrzymujące się ryzyko morskie – podsumowuje Jim Burkhard z S&P Global Energy.

Wybrane dla Ciebie