Gdy IKEA uruchamiała produkcję w Wielbarku w 2007 r., w okolicy notowano niemal 30-proc. bezrobocie - przypomina "Fakt". Zakład stał się największym pracodawcą w gminie. Dlatego przeprowadzone tam zwolnienia są tak mocno odczuwalne. Cięcia były związane z trudną sytuacją branży meblarskiej.
- 19 lat temu IKEA była naszemu regionowi bardzo potrzebna, właściwie go uratowała - powiedział Ryszard Mróz, lokalny przedsiębiorca, cytowany przez "Fakt". Jego zdaniem dzięki gigantowi powstały tartaki i mniejsze zakłady stolarskie.
WIDEOWyciek danych 19 mln Polaków. Wiceminister spytany o "jakiegoś Hindusa"
Burmistrz Wielbarka Jerzy Krzysztof Szczepanek zaznaczył, że zwolnieni otrzymali "godne odprawy uzależnione od stażu pracy".
"Fakt" podkreśla, że praca w IKEI uchodziła w regionie za prestiżową. Pracownicy mieli umowy o pracę, prywatną opiekę medyczną oraz dostarczano paczki dla dziecka z okazji świąt i Dnia Dziecka. Firma dopłacała również do posiłków, a obiad w zakładowej stołówce kosztował 1 zł.
Powrót na rynek pracy nie jest jednak prosty. - Na palcach dwóch rąk mogę policzyć osoby, które bez problemu znalazły od razu pracę po zwolnieniu z IKEI - zdradziła była pracownica zakładu. Sama przyznała, że wysokość odpraw sięgała nawet kilkudziesięciu tys. zł, ale "co z tego", jeśli trudno o nową pracę.
IKEA zwalnia w całej Europie. W marcu pisaliśmy w money.pl o redukcji zatrudnienia o 800 etatów. Firma uzasadniała ten ruch potrzebą obniżenia kosztów i uproszczenia struktury, co miało wpłynąć na szybsze podejmowanie kluczowych decyzji.
Źródło: Fakt