kampania wyborcza (strona 4 z 14)

Emerytury stażowe. Realna obietnica? "PiS specjalnie nie podało szczegółów"
207
3:39

Emerytury stażowe. Realna obietnica? "PiS specjalnie nie podało szczegółów"

PiS obiecało wprowadzenie emerytur stażowych. Czy ona jest realna? I czy nie uderzy to w system emerytalny? Pomysł od dwóch lat leży w Sejmie. - Jako OPZZ walczymy o emerytury stażowe od 2010 r. i pierwszy był nasz projekt. Zebraliśmy 800 tys. podpisów. Tak dużo obywateli nie walczyłoby o rzecz, która jest nierealne. To się pojawiło nawet w postulatach sierpniowych - powiedział Sebastian Koćwin w trakcie pierwszej debaty gospodarczej w programie "Money.pl". - Wierzę w tę obietnicę, ale pomysł nie jest do końca akceptowalny przez nas. My zakładaliśmy przejście na emeryturę po okresie 40 lat w przypadku mężczyzn i 35 - w przypadku kobiet. Propozycja rządu jest gorsza, mówi o wieku 43 i 38 lat. Nie znamy szczegółów. Być może tylko okresy składkowe będą brane pod uwagę. Może być tak, że osoby ciężko pracujące, z powodu chorobowego, nie będą brane pod uwagę. Wtedy to będzie oferta tylko dla wybranych – dodał. - To sztuczne wywoływanie tematu w kampanii – uważa z kolei Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy. – Gdyby PiS chciało tę obietnicę spełnić, już dawno by to zrobiło. Z 800 plus jakoś udało się szybko zadziałać. Jeśli chodzi o założenia, to faktycznie niewiele wiemy. Ale to też chodzi o to, by z tych szczegółów nie można było potem rozliczać PiS. Negatywnie oceniam to rozwiązanie. Emerytury stażowe mogłyby być realizowane pod warunkiem, że byłaby to część większej reformy emerytalnej związanej z wyrównywaniem i podnoszeniem wieku emerytalnego – zaznaczył ekspert.
Łukasz Kijek

Ł. Kijek

Opcje
Emocje sięgają już zenitu. Ekonomistka: to głupie i nieodpowiedzialne
170
4:44

Emocje sięgają już zenitu. Ekonomistka: to głupie i nieodpowiedzialne

- Straszenie imigrantami to głupota i wielka nieodpowiedzialność - powiedziała w programie „Newsroom” WP dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW. – To jest wyraz braku świadomości, ile nasza gospodarka mogłaby osiągnąć, gdybyśmy w sposób zaplanowany prowadzili politykę. Przedsiębiorcy od dawna to sygnalizują. Od kwietnia do września potrzebni są przecież pracownicy sezonowi. Ale z punktu widzenia państwa potrzebna jest mądra, dobra, rozsądna polityka migracyjna. Nie ma potrzeby grać emocjami. To straszenie przyjazdem obcokrajowców, którzy narobią Polsce kłopotów, jest niepotrzebne. ZUS podaje informacje o liczbie zatrudnionych legalnie pracowników zza granicy w Polsce. To jest już ponad 1,2 mln pracowników. 70 proc. z tego stanowią Ukraińcy, ale mamy także Gruzinów, Pakistańczyków. Widzimy ich na ulicach, zwłaszcza dużych miast, i przecież nic złego się nie dzieje. Rządzący zamiast uspokajać i tłumaczyć, że wszystko jest pod kontrolą, że nic strasznego się nie dzieje, to nakręcają emocje. Pod Płockiem powstało miasteczko Orlenu, gdzie zostanie sprowadzony tysiące pracowników m.in. z Azji i dostaję sygnały, że tamtejsza społeczność boi się tego, co się wydarzy. Są zaniepokojeni. To jest zadanie dla władz lokalnych, Orlenu, by te emocje wyciszać, pokazywać korzyści, jakie płyną z zatrudnienia tych ludzi. Być może w szkołach powinny pojawić się na godzinach wychowawczych zajęcia dotyczące kultury krajów, z których ci pracownicy pochodzą. To podsycanie, a właściwie kreowanie tej negatywnej atmosfery, może się źle skończyć – uważa gość Wirtualnej Polski.
Łukasz Kijek

Ł. Kijek

Opcje