Wyrzucano go z pracy pięć razy. Dziś jego firmy mają miliony obrotu
Jarosław Bieniecki, założyciel Runmageddonu, słynnego biegu z przeszkodami, tłumaczy w "Biznes Klasie" Łukasza Kijka, jak po pięciu zwolnieniach z kolejnych korporacji zbudował w ponad 10 lat trzy odrębne, skalowalne biznesy. Sam Runmageddon, organizowany szesnaście razy w roku, generuje obroty rzędu kilkunastu milionów złotych, choć marża na samych startach jest niewielka — realny zysk przynoszą sponsorzy, nie opłaty uczestników. Drugim biznesem Bienieckiego jest sieć siłowni w modelu samoobsługowym, otwieranych aplikacją i kodem QR jak paczkomaty InPost, celowo lokowana w mniejszych miastach, słabiej zagospodarowanych pod tym względem niż duże ośrodki. Miesięczne koszty prowadzenia takiej siłowni, wraz z czynszem, to poniżej 30 tys. zł — nawet trzykrotnie mniej niż w dużych sieciach — co, jego zdaniem, pozwala mu konkurować ceną przy podobnej jakości.
Ł. Kijek