Brexit możliwy, ale mało prawdopodobny. To strzał w stopę?

Największe straty odnotowałby sektor finansowy, handel oraz energetyka. Koszty dla pozostałych krajów wspólnoty byłyby stosunkowo nieduże.

Obraz
Źródło zdjęć: © Andrzej Iwanczuk/REPORTER
Przemysław Ciszak

W ciągu najbliższych 15 lat brytyjska gospodarka straciłaby na wyjściu z Unii około 313 mld euro - szacują badacze z Instytutu Bertelsmanna. Najgorzej wyszłyby na tym sektor finansowy, handel i energetyka. Na Brexicie straciliby głównie Brytyjczycy, zaś dla ich partnerów ekonomicznych z innych krajów nie byłby to koniec świata. Sprawa jest jednak poważna, a na rozpoczynającym się w czwartek szczycie unijnym Bruksela po raz kolejny będzie namawiała Londyn do pozostania we Wspólnocie.

Referendum w sprawie dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w strukturach UE, zgodnie z zapowiedziami premiera Davida Camerona, ma zostać przeprowadzone "najpóźniej do końca 2017 roku". Wyborcy odpowiedzą na pytanie, czy chcieliby, by ich kraj pozostał we Wspólnocie, czy też ją opuścił.Jak wynika z ostatnich sondaży ośrodka ICM odsetek popierających wystąpienie Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej wynosi obecnie 42 proc.

Za pozostaniem Wielkiej Brytanii w UE opowiada się z kolei 41 proc. respondentów. Cytowany przez Polską Agencję Prasową ICM podkreśla, że po wykluczeniu osób niezdecydowanych, wyniki badania wynoszą 50:50. Wcześniejszy sondaż ICM wskazywał, że 52 proc. Brytyjczyków popierało pozostanie kraju w UE, a 48 proc. chciało tzw. Brexitu.

- Oczywiście, że Brexit jest możliwy, ale moim zdaniem mało prawdopodobny – ocenia w rozmowie z money.pl prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC. – Taki ruch to oczywiste straty zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i dla Unii. Ale nie łudźmy się, nawet gdyby to tego doszło, katastrofy nie będzie – uspokaja.

Traci przede wszystkim Królestwo

Pytanie o znaczenie ewentualnego wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE wciąż prześladuje analityków. Scenariuszy, podobnie jak opinii, jest wiele. Ekonomiści zgodni są jednak co do jednego – taki akt oznacza koszty. Zagadką pozostaje tylko kwestia: jakie i po czyjej stronie.

Niemieccy eksperci z Fundacji Bertelsmanna, współpracującej z monachijskim Instytutem Ifo, którzy w kwietniu ubiegłego roku przygotowali raport na ten temat, oszacowali, że w ciągu najbliższych piętnastu lat brytyjska gospodarka straciłaby około 313 mld euro, które wypracowałaby pozostając we Wspólnocie i korzystając z unijnych przywilejów.

Dla pozostałych krajów Wspólnoty konsekwencje będą natomiast stosunkowo nieduże. Autorzy raportu twierdzą, że inne kraje Unii tylko w niewielkim stopniu odczułyby gospodarczo tzw. Brexit. Dla przykładu - w Niemczech PKB zmniejszyłby się zaledwie o 0,1 proc., a w najgorszym wypadku o 0,3 proc.

- Straty Wielkiej Brytanii szacowałbym na jeden do dwóch procent PKB. To nie ekonomiczne skutki Brexitu będą dla Królestwa najbardziej dotkliwe. Opuszczenie UE to przede wszystkim utrata pozycji politycznej i wpływów w kształtowaniu polityki europejskiej – tłumaczy prof. Gomułka, który przez 35 lat wykładał na katedrze ekonomii London School of Economics.

Mimo tej opinii, przyznaje, że wymierne straty już wstępnie liczy biznes, a głównie sektor finansowy, gdyż Wielka Brytania wciąż uznawana jest za jedno ze światowych finansowych. To właśnie przedsiębiorcy są najsilniejszym głosem za pozostaniem Londynu w strukturach europejskich.

Zawirowania na rynkach finansowych

Jak zauważa Bloomberg, Brexit będzie odpowiedzialny za silne zawirowanie na rynkach finansowych zarówno na Wyspach, jak i w Unii. Część banków już zapowiedziało opuszczenie Wielkiej Brytanii, gdy ta zdecyduje o wystąpieniu ze struktur unijnych. Bank HSBC ostrzegł, że wraz realizacją czarnego scenariusza przeniesie tysiąc bankierów do Francji. Przeprowadzkę zapowiadają też Deutsche Bank i JP Morgan.

Problemy bankierów to jednak również kłopoty dla całej gospodarki, której 8 proc. PKB wypracowuje sektor finansowy. Jak wskazuje Forsal, bankowość zapewnia także 3,4 proc. całego rynku pracy. Analizy Deutsche Banku wykazują, że w ten sposób akcje brytyjskich firm mogą stracić na wartości nawet 15 proc, a przedsiębiorstw zorientowanych na działalność na Wyspach Brytyjskich - nawet 26 proc.

Najczarniejszy scenariusz snuje jednak Citibank, który twierdzi, że opuszczenie struktur unijnych spowoduje utratę 35 tys. miejsc pracy w najbliższych 15 latach.

To między innymi dlatego Goldman Sachs wydaje majątek na prowadzenie kampanii informacyjnej, mającą na celu przekonanie Brytyjczyków do pozostania we wspólnocie europejskiej. Według jego wyliczeń w przeciwnym wypadku brytyjska waluta straci aż 20 proc. wartości, a dalsze konsekwencje mogą wpędzić gospodarkę Królestwa w recesję i skurczenia wzrostu gospodarczego o 2 proc.

Czarna dziura w handlu

Straty poniesie również handel, bo Wielka Brytania będzie musiała liczyć się z tym, że może opuścić wspólny rynek, a co za tym idzie musiałaby płacić więcej za handel z Europą. Jak wyliczył Euler Hermes, światowy lider w ubezpieczeniach należności handlowych, opuszczenie UE przez Zjednoczone Królestwo bez ustanowienia nowej Umowy o wolnym handlu (Free Trade Agreement – FTA) może doprowadzić do czarnej dziury w eksporcie o wartości 30 mld funtów w ciągu najbliższych trzech lat.

Euler Hermes podaje, że potencjalnie utracone mogą być bezpośrednie inwestycje zagraniczne o wartości nawet do 210 mld funtów. Jeśli natomiast Wielka Brytania nie opuści Unii Europejskiej, prognozy dla brytyjskiego eksportu przewidują jego wzrost nawet o 26 mld do 2019 roku.

Ponieważ 55 proc. importu pochodzi z UE, przewiduje się, że Brexit bez ustanowienia nowej umowy FTA uderzy w marże zysku spółek brytyjskich poprzez spadek wartości funta oraz wprowadzenie nowych taryf importowych, mających na celu zwiększenie produkcji lokalnej, zarówno w UE jak też przez Zjednoczone Królestwo – czytamy w raporcie.

Jak przekonuje prof. Gomułka, nawet gdyby doszło do wykluczenia Wysp ze wspólnego rynku, Wielka Brytania powróciłaby do wymiany handlowej ze Wspólnotą Brytyjską (czyli krajami takimi jak Kanada i Australia), z którą kontrakty musiała zerwać w momencie akcesu do UE. Na to jednak potrzeba czasu.

- Moim zdaniem nawet po ewentualnym Brexicie nie dojdzie do całkowitego zerwania Wielkiej Brytanii z Unią. Brytyjczycy mieliby podobny status jak dziś Norwegia czy Szwajcaria, a wtedy te straty byłyby dużo niższe – przekonuje w rozmowie z money.pl Stanisław Gomułka. Oba te kraje pozostają ważnymi elementami europejskiego rynku - i to bez członkostwa w UE. Norwegia jako dostawca surowców, a Szwajcaria jako kluczowy kraj tranzytowy.

Analiza ekonomiczna autorstwa Euler Hermes wskazuje jednak, że nawet przy ustanowieniu nowej Umowy o wolnym handlu (FTA) z jednolitym rynkiem unijnym i przy zachowaniu wszystkich partnerów handlowych, wzrost brytyjskiego eksportu zmniejszy się o połowę.

Droższa energia na Wyspach?

- Nie stać nas na utratę dostępu do europejskiego rynku poprzez łączące nas interkonektory. Pozostanie częścią europejskiego rynku energii jest niewątpliwie kluczowe dla Wielkiej Brytanii – mówił prezes National Grid, operatora brytyjskiej sieci przesyłowej, cytowany przez Marcina Szczepańskiego z portalu wysokienapięcie.pl. Podobnego zdania są szefowie największych brytyjskich spółek energetycznych: Centrica, SSE czy Shell. Kłopoty branży mogą przełożyć się na wzrosty cen energii w prywatnych domach.

Jednak, jak przekonuje Szczepański, stanowisko branży energetycznej nie jest tylko uwarunkowane względami biznesowymi. W tej chwili bilans energetyczny Wielkiej Brytanii byłby niemożliwy do zrównoważenia bez importu prądu i gazu z kontynentu.

Nietrudno więc wyobrazić sobie, że odcięcie lub nawet ograniczenie dostaw energii pochodzącej z importu spowodować mogłoby trudne do oszacowania podwyżki cen energii. Wobec takiego zagrożenia żaden rząd nie może pozostać obojętny, jeśli zamierza pozostać u władzy na kolejne kadencje.

Profesor Gomułka jednak uspokaja. Straty tych firm nie koniecznie muszą okazać się tak dotkliwe dla portfeli większości Brytyjczyków. – Proszę pamiętać, że Wielka Brytania sporą część sektora energetycznego opiera na elektrowniach jądrowych. Wciąż bogate są zasoby gazu na Morzu Północnym, a na wypadek ich wyczerpania już myśli się o energii odnawialnej – argumentuje ekspert BCC.

Imigranci na Wyspach niezbędni

Spór między secesjonistami a unitami podgrzewa również problem imigrantów ekonomicznych. Podczas gdy dla pierwszych stanowią oni głównie obciążenie socjalne, dla drugich koło zamachowe gospodarki – o czym więcej pisaliśmy tutaj.

Przeciwnikom otwartego rynku pracy pomagają statystyki i robiące wrażenie sumy. Według ostatnich danych raportu Office For National Statistics z zasiłków dla bezrobotnych w Wielkiej Brytanii korzystało w 2014 roku 142 tysiące imigrantów. Najliczniejszą grupą są Polacy, bo stanowią aż 14,5 tys. pobierających świadczenia. Na drugim miejscu są Pakistańczycy wraz z Somalijczykami, których jest równo po 7 tysięcy.

Ogółem takich zasiłków dla członków rodzin imigrantów, które przebywają poza Wielką Brytanią, wypłacanych jest ponad 34 tys. Z tego 22 tys. stanowią zasiłki dla polskich rodzin.

Z drugiej jednak strony opiniotwórczy "The Spectator" grzmi, że bez polskich imigrantów brytyjska budowlanka i transport mogłyby sobie nie poradzić. Instytut Sobieskiego szacuje, że rocznie Polacy na Wyspach dokładają do tamtejszego PKB średnio 7 mld funtów.

Nie jest jednak tak, że w wyniku opuszczenia przez Wielką Brytanię struktur UE nagle zniknie cała emigracja zarobkowa obecna na Wyspach. A nawet gdyby, to nieobecność Polaków nie zniszczyłoby tamtejszej gospodarki, jak wieszczą niektórzy, ale mogłoby utrudnić wielu Brytyjczykom życie – przyznaje Janusz Kobeszko z Instytutu Sobieskiego opisującego korzyści dla brytyjskiej gospodarki wynikające z pracy naszych rodaków.

Podobnego zdania jest prof. Gomułka, który twierdzi, że Wielkiej Brytanii kolejni imigranci nie są potrzebni. – Sytuacja demograficzna Królestwa jest diametralnie różna od np. Niemiec. Ten kraj odnotowuje wzrost ludności przy stosunkowo niedużej powierzchni. Już mówi się o tym, że jest na dobrej drodze, aby stać się najludniejszym krajem Europy.

- Czy Wielkiej Brytanii opłaca się Brexit, muszą zdecydować sami Brytyjczycy. Ale w swojej historii Zjednoczone Królestwo wielokrotnie odżegnywało się od inicjatyw europejskich, a później znów o nie zabiegało – przypomina prof. Gomułka. – Jeśli nawet Londyn zdecyduje się wystąpić z Unii Europejskiej, to prędzej czy później wróci – podsumowuje.

Wybrane dla Ciebie
PPL i CPK na liście kluczowych spółek dla gospodarki. Rząd szykuje zmiany w wykazie
PPL i CPK na liście kluczowych spółek dla gospodarki. Rząd szykuje zmiany w wykazie
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Niespodziewany ruch Iraku w sprawie ceny ropy
Ruch ograniczony. Oto co się dzieje w cieśninie Ormuz
Ruch ograniczony. Oto co się dzieje w cieśninie Ormuz
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Zwolnienia grupowe u wydawcy Onetu, "Faktu" i "Newsweeka". Trwają rozmowy ze związkowcami
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Koniec RegioJet w Polsce. Media: Zwolnieni mieli nie dostać odpraw
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Rachunki za prąd mają być prostsze. Rząd przyjął projekt
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne
Nowe taryfy za energię. Oto plan rządu dla firm
Nowe taryfy za energię. Oto plan rządu dla firm
Ministerstwo zawiesza licencję znanego doradcy. Jest oświadczenie
Ministerstwo zawiesza licencję znanego doradcy. Jest oświadczenie
"Abstrakcja". Zdumienie po propozycji Czarnka ws. skupu pustostanów
"Abstrakcja". Zdumienie po propozycji Czarnka ws. skupu pustostanów