Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na

Szydło w sprawie Caracali: nikt nikogo nie zdradził

69
Podziel się:

Szefowa rządu, w wywiadzie udzielonym w środę Telewizji Trwam, pokreśliła, że kończąc współpracę z Airbusem w sprawie Caracali "polski rząd postąpił zgodnie z interesem polskiego państwa.

Szydło w sprawie Caracali: nikt nikogo nie zdradził
(Wojciech Pacewicz/ PAP)

Podczas wizyty szefa MSZ Francji w Warszawie przedstawimy propozycje współpracy dot. inwestycji oraz zakupu innego sprzętu, który moglibyśmy w firmach francuskich realizować - zapowiedziała w środę premier Beata Szydło. Działanie rządu w sprawie Caracali było zgodne z interesem państwa - zapewniła.

W ubiegłym tygodniu resort rozwoju poinformował, że negocjacje umowy offsetowej z Airbus Helicopters ws. kontraktu na zakup śmigłowców Caracal dla polskiej armii zostały zakończone. Jak podano, kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego. W piątek Pałac Elizejski podał, że Prezydent Francji Francois Hollande odłożył planowaną wizytę w Polsce na skutek fiaska rozmów w sprawie śmigłowców Caracal.

Szefowa rządu, w wywiadzie udzielonym w środę Telewizji Trwam, pokreśliła, że kończąc współpracę z Airbusem w sprawie Caracali "polski rząd postąpił zgodnie z interesem polskiego państwa. - To jest normalne zachowanie biznesowe, nikt nikogo nie zdradził - powiedziała.

Beata Szydło zapewniła jednocześnie, że przedstawione przez stronę polską warunki dotyczące offsetu były "bardzo korzystne dla naszego partnera", a zarazem niezbędne z perspektywy interesu ekonomicznego państwa. Z kolei propozycje Airbusa były - według premier - "niekorzystne dla Polski" i "mogły godzić w bezpieczeństwo polskiego państwa i interes gospodarczy polskiego państwa". Jak dodała, rozmowy z Airbusem "musiały się już zakończyć, bo polska armia potrzebuje helikopterów".

Premier była również pytana o sprawę przesunięcia terminu planowanych na 13 października międzyrządowych konsultacji polsko-francuskich z udziałem prezydenta Francois Hollande'a, które miały odbyć się w Warszawie.

Szydło podkreśliła, że ze strony Francuzów nie wpłynęły żadne "oficjalne pisma, które by sugerowały, że ze strony francuskiej jest jakiś niepokój, czy też strona francuska czuje się urażona". Dodała, że konsultacje międzyrządowe miały pierwotnie odbyć się w czerwcu i już raz były z inicjatywy prezydenta Hollande'a przekładane. - Mam nadzieję, że ta decyzja nie jest dyktowana właśnie tym kontraktem - zaznaczyła.

Premier zapowiedziała również, że podczas planowanej w najbliższym czasie wizyty szefa MSZ Francji w Warszawie przedstawione mu zostaną "propozycje współpracy, jeżeli chodzi o inwestycje innego rodzaju, czy też zakup innego sprzętu, który moglibyśmy w firmach francuskich realizować".

Szefowa polskiego rządu odniosła się również do wypowiedzi przedstawicieli Airbusa, według których warunki proponowane polskiemu rządowi przez koncern przewidywały m.in. utworzenie w Polsce 6 tys. miejsc pracy. - Absolutnie taka propozycja nigdy nie była zgłaszana przez stronę francuską; z każdych tych negocjacji są protokoły, można to oczywiście sprawdzić - zapewniła.

Jak zaznaczyła, fiasko polsko-francuskich negocjacji nie jest powodem do niepokoju o bezpieczeństwo polskiej armii. - Przecież mamy w Polsce dwa zakłady - Świdnik i Mielec - które są przygotowane do tego, ażeby produkować dla polskiej armii właśnie śmigłowce, które będą nowoczesne, bezpieczne i które będą również serwisowane - co dla nas jest niezwykle ważne - w Polsce - mówiła premier.

- Dzięki współpracy pomiędzy Świdnikiem, Mielcem a Łodzią uda się nam stworzyć kooperację, która zapewni wyprodukowanie sprzętu dla polskiej armii, jego dostawy, konserwację, naprawy; wszystko to będzie działo się w Polsce - dodała.

Beata Szydło zaznaczyła, że choć inwestorami w zakładach w Świdniku i Mielcu są firmy zagraniczne, to - jak mówiła - inwestorzy ci "postawili na to, żeby te firmy tutaj w Polsce się rozwijały, żeby były nowe technologie, żeby była myśl inżynierska, tutaj są płacone podatki".

Odnosząc się do postulatu PO, by w Sejmie powstała komisja śledcza, która zajęłaby się m.in. kwestią negocjacji ws. Caracali, premier wyraziła zdziwienie, że ci, którzy decydowali o wyborze Caracali, "wykazują tak ogromne zdenerwowanie".

- Myślę, że to byłoby ciekawe doświadczenie dlatego, że ta komisja śledcza musiałaby sięgnąć do początku tego przetargu, a więc musiałaby się zająć również tym momentem, kiedy te decyzje zapadały. Ja przypominam, że potem były różne bardzo błyskotliwe awanse w Unii Europejskiej ważnych polityków polskich - mówiła premier.

- Przypomnę też, że ostateczna decyzja o zakupie tego sprzętu zapadała już w kampanii wyborczej w ubiegłym roku. No i przypomnę też o tych pojawiających się w mediach - nie umiem potwierdzić, czy one są prawdziwe, czy nie - informacjach, że ważni politycy Platformy Obywatelskiej z tą firmą konkretną w jakiś sposób zawodowo poprzednio byli związani. Więc myślę, że ta komisja miałaby na pewno bardzo ciekawy również materiał do przeanalizowania z rządów PO i PSL - zaznaczyła Szydło.

- Jeżeli chodzi o ten okres, kiedy PiS tworzyło rząd i przejęło te negocjacje, my się niczego nie obawiamy, jesteśmy transparentni i naprawdę ze spokojem bym oczekiwała na to, co ta komisja, jaki werdykt mogłaby wydać - dodała premier.

MON nie musi ogłaszać nowego przetargu?

Tymczasem w związku z pilną koniecznością wyposażenia wojska w śmigłowce, MON rozważa wybór trybu ich pozyskania, który będzie zgodny z zasadami zakupów ze środków publicznych i zagwarantuje, że kolejne lata nie zostaną zmarnowane na długotrwałe procedury.

Czasowo pełniąca obowiązki rzecznik prasowy MON Katarzyna Jakubowska w odpowiedzi na pytania ws. nowej koncepcji pozyskania śmigłowców dla sił zbrojnych i ewentualnego odejścia od koncepcji jednej platformy, (czyli zakupu jednego typu maszyn do różnych zadań) poinformowała w środę, że prawo zamówień publicznych dopuszcza stosowanie - obok najbardziej rozpowszechnionego trybu przetargu (ograniczonego bądź nieograniczonego) m.in. trybu negocjacji (z ogłoszeniem bądź bez ogłoszenia) lub trybu zakupu "z wolnej ręki".

Dodała, że w sytuacjach uzasadnionych względami bezpieczeństwa państwa możliwe jest niestosowanie przepisów ustawy Prawo Zamówień Publicznych.

Jakubowska przypomniała, że minister Antoni Macierewicz zapowiedział, iż planowana jest sukcesywna wymiana floty śmigłowców w Polsce. "Pierwszych osiem maszyn trafi do wojsk specjalnych w przyszłym roku, kolejne uzupełnią stan armii we właściwych odstępach czasowych, zgodnie z potrzebami SZ RP" - przekazała.

Poinformowała, że rozmowy dotyczące zakupu nowych śmigłowców prowadzone są z producentami mającymi zakłady w Polsce, ale nie wyklucza się podjęcia rozmów z podmiotami zagranicznymi.

Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 roku. W kwietniu ub.r., za rządów PO-PSL, MON do końcowego etapu zakwalifikowało ofertę Airbus Helicopters z maszyną H225M. MON podało, że tylko ta oferta spełniła wymogi formalne. Oferty konkurencji odrzucono m.in. ze względu na zbyt odległy termin dostawy (śmigłowce AW149 oferowane przez WSK-PZL Świdnik będące własnością Leonardo Helicopters) i brak uzbrojenia (Black Hawk w wersji eksportowej, które oferowało PZL Mielec należące do firmy Sikorsky). 30 września 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu.

Decyzji MON o wyborze Caracali sprzeciwiały się m.in. związki zawodowe działające w zakładach, których oferty zostały odrzucone. PZL Świdnik zaskarżył postępowanie. Wybór Caracala wzbudził też zastrzeżenia PiS. Partia zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przy przetargu przez wymagania preferujące maszynę europejskiego koncernu.

Szef MON Antoni Macierewicz na początku urzędowania podjął decyzję o przeglądzie postępowań dotyczących zakupów, w tym na śmigłowce. W miniony poniedziałek w Mielcu Macierewicz zapowiedział, że Wojskom Specjalnym zostaną w najbliższych miesiącach dostarczone pierwsze maszyny Black Hawk. Premier Szydło i szef MON poinformowali we wtorek, że w Łodzi powstanie centrum serwisowe śmigłowców produkowanych w Mielcu i Świdniku. Macierewicz podał, że w 2016 roku dostarczone zostaną dwa śmigłowce, w 2017 r. - osiem, a potem - 11.

wiadomości
gospodarka
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(69)
Pajda
8 lat temu
A jak wyglądała prezentacja „pomysłów” francuskiej spółki ? Była tylko ogólnikowa prezentacja w PowerPoincie pokazująca, jak ma wyglądać strategia rozwoju Grupy Airbus w Polsce:..
Donau
8 lat temu
Rozmowy były nagrywane i przebieg rozmów - gdyby doszło do ujawnienia stenogramów - byłby dla Francuzów bardzo niekorzystny. Jeżeli dojdzie do procesu o ewentualne odszkodowanie Polska, nie ma powodów do obaw
Szejk
8 lat temu
Kreatywna księgowość, próba przejęcia przez Francuzów kontroli nad polską spółką, oburzające propozycje - z każdym dniem na jaw wychodzą nowe szczegóły dotyczące negocjacji pomiędzy polskim rządem a Airbus Helicopters. ​„Francuzi traktowali nas jak kraj kolonialny” - twierdzi rozmówca RMF FM znający kulisy rozmów z producentem caracali.
Polak933
8 lat temu
Nie handluje się z dupkami , którzy nie dotrzymują umów patrz polacy.
zyg
8 lat temu
Niech pani przestanie kłamać !
...
Następna strona