Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Karolina Wysota
Karolina Wysota
|
aktualizacja

Banki i frankowicze kłócą się o wyrok TSUE. "Szczyt cynizmu"

126
Podziel się:

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał kolejne orzeczenie w sprawie kredytów frankowych. Która ze stron sporu zwyciężyła? Zdania są podzielone. Banki przekonują, że wyrok nie będzie mieć wpływu na ich finanse. Co innego myślą frankowicze. Liczą na krociowe odsetki.

Banki i frankowicze kłócą się o wyrok TSUE. "Szczyt cynizmu"
TSUE wydał kolejny wyrok. Kto zwyciężył tym razem: banki czy frankowicze? Zdania są podzielone (PAP, Jacek Turczyk)

W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wydał kolejny wyrok w sprawie dotyczącej kredytu frankowego. Orzeczenie jest odpowiedzią na pytania prejudycjalne (wstępne pytania prawne zadawane przez sądy powszechne w niejasnych kwestiach dotyczących prawa wspólnotowego) Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w sprawie przeciwko mBankowi. 

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Frankowicze czekają na wyrok TSUE. "Banki podejmą dalszą walkę"

Frankowicze kontra mBank

Przypomnijmy, że sprawa dotyczy klientów, którzy zawarli z bankiem umowę o kredyt hipoteczny indeksowany do franka szwajcarskiego (są też denominowane) w 2009 r. Dziesięć lat później zareklamowali oni ten kredyt w banku oraz zawnioskowali o ugodę, tym samym podważając zapisy umowy. Ponieważ bank nie podzielił stanowiska klientów, w 2020 r. skierowali oni sprawę do sądu. 

Klienci mBanku chcą "odfrankowienia" kredytu, czyli przewalutowania go na kredyt złotowy, oprocentowany wskaźnikiem SARON, właściwym dla kredytów frankowych (dla kredytów złotowych właściwy jest wskaźnik WIBOR). Opcjonalnie — unieważnienia umowy kredytowej i zwrócenia bankowi wyłącznie pożyczonego kapitału bez odsetek.   

Choć dzisiejsze orzeczenie TSUE dotyczy pary klientów mBanku, to może ono być wskazówką dla sądów krajowych, które orzekają w podobnych sprawach. Praktyka pokazuje, że zwykle sędziwie wspomagają się orzecznictwem europejskim. 

Zamieszanie z liczeniem  

W sprawach frankowych linia orzecznicza zdążyła się już w Polsce ukształtować: lwia część kredytobiorców wygrywa spory z bankami w obu instancjach, a większość spraw kończy się unieważnieniem umowy. W uproszczeniu — darmowym kredytem. Ponad 90 proc. sporów wygrywają frankowicze.

Przypomnijmy, że banki w Polsce udzieliły łącznie ok. 750 kredytów frankowych. Wciąż aktywnych jest ok. 380 tys. Jak dotąd podpisali z bankami 80 tys. ugód. W sądach zaś toczy się obecnie ok. 147 tys. spraw.

Mimo porażki w sądach banki nie składają broni i wciąż szukają sposobu, jak przechylić szalę na swoją stronę. Stąd co rusz pojawiają się nowe strategie ofensywy, powodujące wątpliwości interpretacyjne u sędziów, którzy usiłują je rozwiać z pomocą TSUE oraz Sądu Najwyższego. 

Nie inaczej miało być tym razem. Jedno z czterech pytań warszawskiego sądu do Trybunału dotyczyło momentu, od którego należy uznać umowę kredytową za nieważną: od daty jej zawarcia czy od daty złożenia przez kredytobiorcę w sądzie oświadczenia, że zgadza się on na jej unieważnienie i jest świadomy konsekwencji z tym związanych. 

Według sądu odsyłającego złożenie takiego oświadczenia może mieć znaczenie m.in. dla biegu terminu przedawnienia roszczeń banków o zwrot kwoty kredytu (trwa trzy lata) oraz roszczeń frankowiczów o odsetki (trwa sześć lat). Jest to zgodne z dotychczasowym orzecznictwem Sądu Najwyższego, które spowodowało spore zamieszanie w sprawach frankowych w kwestii liczenia terminu przedawnienia i odsetek. Wątpliwość rozwiać miał dzisiejszy wyrok Trybunał.

— Wyrok ten oznacza, że odsetki dla konsumenta liczą się za pełny okres, czyli do momentu wezwania banku do zapłaty — interpretuje radca prawny Wojciech Bochenek, pełnomocnik frankowiczów i pary klientów mBanku.

Banki kpią z triumfu frankowiczów 

Według banków frankowicze dziś ponieśli klęskę w TSUE. 

Pełnomocnicy frankowiczów oczekiwali, że dzisiejszy wyrok Trybunału będzie skutkował przedawnieniem roszczeń banków wobec klientów o zwrot kapitału. Nic takiego się nie wydarzyło, dlatego ten wyrok to porażka dla tych, którzy liczyli na przedawnienie. Z kolei próby jego interpretacji jako sukces kancelarii frankowych są szczytem cynizmu z ich strony — ocenia w rozmowie z money.pl dr Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich (ZBP).

Według przedstawiciela banków interpretowanie dzisiejszego orzeczenia Trybunału w sposób, że brak konieczności składania oświadczenia przez klienta przed sądem jest czymś nowym, to nadużycie. Jak podkreśla prezes Białek, TSUE nie obalił uchwały Sądu Najwyższego. Zdaniem Białka właśnie tego oczekiwali prawnicy frankowi. 

— W uchwale SN wskazano, że okres przedawnienia roszczeń banków o zwrot kapitału w przypadku unieważnienia umowy biegnie od momentu, w którym klient złożył oświadczenie, że nie zgadza się na dalsze utrzymywanie umowy przez zawarte w niej klauzule niedozwolone. SN nie stwierdził, że oświadczenie musi być złożone przed sądem, może być złożone także m.in. przy okazji składania reklamacji. Natomiast TSUE powiedział dziś jedynie tyle, że nie można uzależniać dochodzenia roszczeń przez klienta od złożenia oświadczenia przed sądem. Nie ma w tym nic przełomowego — uważa prezes ZBP, który jest prawnikiem. 

Trybunał nie odniósł się bezpośrednio do pytania o termin liczenia odsetek. Frankowicze chcą liczyć odsetki za zwłokę od daty wezwania banku do zapłaty. Banki zaś chcą liczyć odsetki od daty zapadnięcia wyroku.

Wyrok TSUE nie zmienia sytuacji banków i frankowiczów. Oznacza również, że banki nie będą musiały tworzyć dodatkowych rezerw, dlatego oceniamy go pozytywnie z punktu widzenia stabilności finansowej polskiego sektora bankowego — uspokaja prezes Białek.

Frankowicze odbijają piłeczkę 

Dla kogo ten wyrok jest zwycięski? Pytamy drugą stronę. 

Ależ oczywiście tylko i wyłącznie dla frankowiczów, a to dlatego, że nie muszą składać żadnych oświadczeń. Wreszcie mają ustalony termin, od którego należy liczyć odsetki za zwłokę i jeszcze raz Trybunał wyraźnie podkreślił, że bankom nie należy nic ponad zwrot kapitału. W związku z tym najistotniejsze sprawy zostały rozstrzygnięte na korzyść frankowiczów — ocenia w rozmowie z money.pl mec. Marcin Szołajski.

Wskazujemy naszemu rozmówcy, że banki twierdzą odwrotnie, że taką interpretację, jak powyższa, nazywają szczytem cynizmu. 

— Muszą się jakoś bronić, ponieważ domykają się im wszystkie furtki. Banki są w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ orzeczenie Trybunału ma walor zasady prawnej, która wiąże polskie sądy. Dzisiejsze orzeczenie TSUE jest jednoznacznie korzystne dla frankowiczów. Słyszałem o opiniach banków, ale się z nimi nie zgadzam — polemizuje prawnik frankowiczów.

Czy dzięki temu wyrokowi frankowicze mogą liczyć na więcej pieniędzy od banków? Co do tego wątpliwości nie ma mec. Szołajski. Szacuje na przykładzie frankowicza, który pożyczył od banku 300 tys. zł i w październiku 2019 r. wystąpił o zwrot wszystkich zapłaconych rat — jak dotąd spłacił 320 tys. Ponieważ bank odmówił zwrotu rat, klient poszedł do sądu i w 2022 roku wygrał w pierwszej instancji.

— Zgodnie z dzisiejszym wyrokiem frankowicz powinien liczyć odsetki za zwłokę od daty wezwania do zapłaty do daty zapłaty przez Bank. Załóżmy, że zapadł on w tym roku, wówczas bank powinien wypłacić frankowiczowi 120 tys. zł. z tytułu odsetek. Gdyby dzisiejszego wyroku nie było, frankowicz liczyłby odsetki zgodnie z uchwałą SN — od momentu złożenia oświadczenia przed sądem, czyli od 2022, gdy złożył wspomniane oświadczenie. W tej sytuacji otrzymałby 30 tys. zł odsetek — liczy nasz rozmówca.

Podsumowując: dzisiejsze orzeczenie Trybunału pozwala frankowiczowi z powyższego przykładu naliczyć odsetki aż za cztery lata, a uchwała SN — jedynie za rok. Różnica wynosi 90 tys. zł. Gdyby kredyt był na kwotę 500 tys., frankowicz dostałby rocznie 50 tys. zł odsetek.

— Niektórzy sędziowie stosowali się do orzeczenia SN i liczyli odsetki zgodnie z tym orzeczeniem. Są też tacy sędziowie, którzy liczyli odsetki od momentu wezwania banku do zapłaty, jednocześnie licząc się z tym, że sąd apelacyjny każe to przeliczyć ponownie w myśl orzeczenia SN — dodaje mec. Szołajski.

Karolina Wysota, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(126)
iksde
4 miesiące temu
"Banki przekonują..." - jak zwykle w tego typu tematach manipulują. Teraz, gdy nie ma już praktycznie żadnych przeszkód do wygrania sprawy frankowej i anulowania kredytu, dostanie im się po kieszeni jak nigdy! :D
CzarneBiałe
4 miesiące temu
Największy cynik oskarża o cynizm
Więce gazu
4 miesiące temu
Miałem kredyt Frankowy od 2008 roku. Spłaciłem już wszystko bez żadnych sądów ugód itp. Co się tak guzdrzecie z spłatą??? Wystarczy tylko oszczędnie żyć .
osiagnięcia
4 miesiące temu
monopolu archdevbankredytu
Zigi
5 miesięcy temu
Może niektórzy Frankowicze w 2008 lub 2009r. faktycznie nie wiedzieli co biorą, ale jeśli Ktoś brał taki kredyt w 2019r. i teraz idzie do sądu to dla mnie to zwykły naciągacz.
...
Następna strona