Ministerstwo Sprawiedliwości szykuje dwie zmiany dotyczące sankcji kredytu darmowego (SKD). Pierwsza ma rozproszyć pozwy po sądach w całej Polsce, druga – zmienić zasady jej stosowania. Chodzi o spory, w których kredytobiorcy domagają się zwrotu odsetek i opłat z powodu naruszenia przez banki obowiązków wynikających z ustawy. Jeśli klient skutecznie skorzysta z sankcji, spłaca tylko pożyczony kapitał, bez odsetek i innych kosztów kredytu.
Rząd przyjął już projekt nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego, który 4 listopada trafił do Sejmu (druk nr 3299). Przez pięć lat pozwy o SKD będzie można składać wyłącznie do sądów właściwych dla miejsca zamieszkania kredytobiorcy. Zasada obejmie także roszczenia sprzedane wyspecjalizowanym firmom.
Aby zrozumieć, dlaczego resort chce zmienić przepisy właśnie teraz, trzeba cofnąć się o kilka lat.
WIDEOKredyty będą droższe? Kto zyska na końcu WIBOR-u? Odpowiadamy na pytania czytelników
Biznes na darmowym kredycie. Firmy ruszyły do sądów
Jak pisaliśmy w money.pl, zainteresowanie sankcją kredytu darmowego zaczęło rosnąć około 2021 r. Najwięcej umów sprzedaży roszczeń zawarto w latach 2022-2024. Firmy wykorzystały model znany z odzyskiwania prowizji za kredyty spłacone przed terminem. Płaciły konsumentom z góry, przejmowały prawo do roszczeń i same pozywały banki. Dla klientów, którym nie opłacało się prowadzić kosztownego procesu o stosunkowo niewielkie kwoty, była to szansa na odzyskanie części pieniędzy.
Tym razem firmy podejmowały jednak większe ryzyko. Brakowało wyroków, które pozwalałyby przewidzieć wynik sporu. Zaczęła się więc turystyka sądowa. Firmy zakładały spółki tam, gdzie odpowiadał im sąd, do którego miały trafiać pozwy. Był to sposób na skupienie tysięcy podobnych spraw w wybranych sądach.
Koncentracja postępowań mogła sprzyjać budowaniu doświadczenia sędziów i kształtowaniu przewidywalnej, korzystnej dla powodów linii orzeczniczej. Ministerstwo Sprawiedliwości zaznacza w uzasadnieniu projektu, że siedziby firm bywają zakładane specjalnie po to, by kierować sprawy do jednego sądu.
Na efekty trzeba było czekać latami. Ważny moment nastąpił 23 kwietnia 2026 r., gdy Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie C-744/24. Uznał, że banki nie mogą pobierać odsetek od kwot przeznaczonych na pokrycie kosztów kredytu, takich jak prowizje czy składki ubezpieczeniowe finansowane pożyczonymi pieniędzmi. Rozstrzygnięcie dało kredytobiorcom mocny argument w sporach z bankami.
W połowie września Związek Banków Polskich uznał za zasadne zaprzestanie naliczania takich odsetek w nowych umowach oraz w kredytach spłacanych w dniu wyroku. ZBP wskazał również na potrzebę zwrotu odsetek pobranych po 23 kwietnia 2026 r. Jednocześnie zastrzegł, że TSUE nie przesądził, czy samo takie naruszenie uprawnia klienta do skorzystania z sankcji kredytu darmowego.
Linia orzecznicza zaczyna się więc kształtować, choć wciąż daleko jej do jednolitości. I właśnie w tym momencie rząd zamierza zmienić reguły.
Dziś konsument może pozwać bank do sądu właściwego dla swojego miejsca zamieszkania albo siedziby banku. Firma, która odkupiła roszczenie, może skierować sprawę do sądu właściwego dla własnej siedziby.
Po zmianie o miejscu rozpoznania pozwu zdecyduje wyłącznie adres kredytobiorcy, niezależnie od tego, kto dochodzi pieniędzy. Przepisy mają wejść w życie miesiąc po ogłoszeniu ustawy i nie obejmą toczących się już postępowań.
Poznań tonie w pozwach. Rząd szuka ratunku
Ministerstwo ma powody, by szukać rozwiązania. Od stycznia do września 2026 r. do sądów trafiło 19 531 spraw o darmowy kredyt – wynika z danych resortu, które opisywaliśmy w money.pl. W I kwartale wpłynęło ich 4375, w III już 8284. Na rozpatrzenie czeka 14 793.
Jeszcze większe wrażenie robi nierównomierne obciążenie sądów. W ostatnim kwartale 2025 r. do Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda wpłynęło aż 4725 spraw o darmowy kredyt. Tymczasem do sąsiedniego Sądu Rejonowego Poznań-Grunwald i Jeżyce trafiła zaledwie jedna. Tyle samo zarejestrowano w Rzeszowie.
Resort chce skończyć z taką koncentracją pozwów. W ocenie skutków regulacji zapowiada "tymczasowe, 5-letnie wyeliminowanie" możliwości dochodzenia odkupionych roszczeń przed sądem innym niż właściwy dla miejsca zamieszkania kredytobiorcy.
Firmy tracą przewagę. Klienci ruszyli do sądów
Tyle że sytuacja na rynku zdążyła się zmienić. W I kwartale 2026 r. firmy dochodzące odkupionych roszczeń odpowiadały za około 73 proc. nowych spraw o darmowy kredyt. W III kwartale ich udział spadł do 40 proc.
Nie dlatego, że przestały pozywać banki. W I kwartale wniosły 3189 spraw, a w III – 3342. Znacznie szybciej przybywa jednak pozwów składanych przez samych kredytobiorców. W ciągu pół roku ich liczba wzrosła z 1038 do 4525. W III kwartale konsumenci po raz pierwszy wyraźnie wyprzedzili firmy.
Rząd chce więc ograniczyć praktyki podmiotów skupujących roszczenia, ale nowe reguły obejmą również coraz liczniejszą grupę klientów, którzy sami pozywają banki. Oni także stracą możliwość wyboru sądu.
Na ten problem zwrócił uwagę Rzecznik Finansowy w opinii do projektu. Ministerstwo odpowiedziało, że regulacja ma charakter czasowy, a sąd bliżej miejsca zamieszkania konsumenta daje szansę na szybszy wyrok.
Ta sama umowa, różne wyroki. Prawnicy ostrzegają
– To jest największe ryzyko, jakie może czekać sprawy dotyczące sankcji kredytu darmowego – mówi money.pl adw. Agnieszka Tomaszewska, reprezentująca Helios Dynamics (wcześniej Zwroty Bankowe), spółkę dochodzącą roszczeń od banków m.in. na podstawie cesji.
Prawniczka prowadzi sprawy w całej Polsce. Z jej doświadczeń wynika, że sądy w Warszawie, Katowicach, Krakowie i Rzeszowie częściej orzekają na korzyść konsumentów niż w innych częściach kraju. Potwierdzać mają to statystyki prowadzone przez jej kancelarię.
W warszawskich sądach II instancji kredytobiorcy wygrywają blisko 65 proc. spraw. W mniejszych ośrodkach sądy I instancji oddalają około 70 proc. pozwów, a po rozpoznaniu spraw w II instancji odsetek wygranych konsumentów wynosi około 40 proc. To dane jednej kancelarii, nie ogólnopolska statystyka sądowa.
Tomaszewska przytacza przykład Sądu Rejonowego w Wejherowie, gdzie jej kancelaria prowadziła kilkadziesiąt spraw o SKD. Jak relacjonuje, ani jedna nie zakończyła się korzystnym rozstrzygnięciem dla konsumenta.
W mniejszych sądach – jak opowiada – przesłuchania trwają nawet godzinę, a padają pytania: "A to pani nie wiedziała, że jak się weźmie kredyt, to trzeba go spłacić?" albo "Po co wam ten pozew, zarobić chcecie?".
Jej zdaniem część sądów nie uwzględnia w wystarczającym stopniu znaczenia wyroków TSUE, w tym kwietniowego rozstrzygnięcia dotyczącego naliczania odsetek od kosztów kredytu.
Podobne obawy ma radca prawny Wojciech Bochenek, reprezentujący konsumentów w sporach z instytucjami finansowymi. Przypomina, że ograniczenie wyboru sądu zastosowano wcześniej w sprawach frankowych. Kiedy jednak wprowadzano je dla frankowiczów, sądy miały już w dużej mierze wspólne stanowisko dotyczące podstawowych kwestii prawnych. W sprawach o SKD wciąż go brakuje.
– Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której konsumenci kierujący sprawy o tożsamym wzorcu umownym, lecz do różnych sądów, uzyskują odmienne wyroki – mówi Bochenek.
Bartłomiej Krupa, prezes Votum, podejrzewa, że na rozproszeniu spraw może zależeć również sektorowi bankowemu.
– Biorąc pod uwagę prokonsumencką tendencję orzeczniczą w Warszawie, domyślam się, że lobby bankowe jest zainteresowane dekoncentracją spraw i spodziewa się, że spowolni to ujednolicanie orzecznictwa – mówi.
Krupa zaznacza jednak, że korzystny dla konsumentów zwrot dostrzega także w sądach poza Warszawą.
Związek Banków Polskich postulował podczas konsultacji dalej idące ograniczenia wobec firm skupujących roszczenia. Chciał, aby wpłacały kaucje na zabezpieczenie kosztów procesu i utraciły preferencje w opłatach sądowych. Ministerstwo uznało, że propozycje te wykraczają poza zakres nowelizacji.
Nie wszyscy protestują. "Dobry kierunek"
Przedstawiciele strony konsumenckiej nie są jednak jednomyślni. Radca prawny Stanisław Stawiński z Helpfind uważa, że projekt poprawi sytuację kredytobiorców. Proces bliżej domu oznacza niższe koszty dojazdu i łatwiejszy udział w rozprawach. Jak zauważa, banki domagają się przesłuchania kredytobiorców również wtedy, gdy sprzedali oni swoje roszczenia.
– Projektowaną zmianę należy ocenić jako dobry kierunek. Pozwoli szybciej dochodzić roszczeń, nie osłabiając jednocześnie zainteresowania konsumentów sankcją kredytu darmowego – przekonuje Stawiński.
Przyznaje zarazem, że dodatkowym celem regulacji jest prawdopodobnie ograniczenie spraw opartych na skupionych roszczeniach.
Inaczej ocenia to Wojciech Bochenek. Jego zdaniem rozproszenie pozwów odciąży warszawskie sądy, ale samo nie przyspieszy postępowań. Zamiast ograniczać wybór sądu, proponuje cyfryzację postępowań i elektroniczną wymianę pism, w tym pozwów.
Druga ustawa ma zmienić zasady darmowego kredytu
Rozproszenie pozwów to tylko część planowanych zmian. Równolegle Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowuje nową ustawę o kredycie konsumenckim. Jej założenia opublikowano 3 listopada. Za oba projekty odpowiada Arkadiusz Myrcha, wiceminister sprawiedliwości.
Resort ocenia, że obecna sankcja kredytu darmowego obejmuje "zbyt szeroki wachlarz naruszeń". Chce uzależnić konsekwencje dla banków i innych kredytodawców od wagi błędu. Nie każde naruszenie obowiązków wobec klienta ma prowadzić do pozbawienia banku wszystkich odsetek i opłat.
Jednocześnie nowa ustawa ma wprost zakazać naliczania odsetek od prowizji i innych kosztów kredytu. Chodzi o praktykę, której dotyczył kwietniowy wyrok TSUE.
Na razie znamy jednak tylko założenia. Projekt przepisów nie został jeszcze opublikowany, dlatego nie wiadomo, jak dokładnie będą wyglądały nowe sankcje ani w jakim zakresie zmienią sytuację kredytobiorców. Rząd planuje przyjąć projekt w II kwartale 2027 r.