Tak Nawrocki chce finansować zbrojenia. Ekonomista: to do wyobrażenia, ale nie bez ryzyka i kosztów
We wtorek do Sejmu trafił prezydencki projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych realizujący "Polski SAFE 0 proc.". Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki wyjaśnił, skąd mają się wziąć pieniądze na ten program. - Jest to troszeczkę kreatywna księgowość, natomiast ze względu na nadzwyczajną sytuację jest to operacja do wyobrażenia - komentuje w rozmowie z money.pl ekonomista prof. Witold Orłowski.
- Dzisiaj jesteśmy w stanie właściwie bezkosztowo, przy mądrym gospodarowaniu rezerwami NBP, bez ich uszczuplania, wygenerować w najbliższych 4-5 latach kwotę około 200 mld zł i przekierować ją do Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych po to, żeby te pieniądze trafiły do polskiej armii - przekonywał podczas wtorkowej konferencji prasowej Zbigniew Bogucki.
Podczas konferencji głos zabrał też Leszek Skiba, doradca prezydenta, a w przeszłości m.in. prezes Banku Pekao SA. - Jest 185 mld zł plus oczywiście nie ma odsetek, ponieważ jest to wypłata zysku NBP - tłumaczył. - Nie mamy do czynienia ani z pożyczką NBP, ani z przekazywaniem niezgodnym z prawem jakichś pieniędzy. Jest to praktyka powtarzana co roku. Zysk NBP, który pojawi się w najbliższych latach w związku z gospodarowaniem złotem i walutami rezerwowymi, pozwoli na to, żeby ten zysk istotnie wzrósł i zakończą się lata straty, jeśli chodzi o roczny wynik NBP. Rozpocznie się rok zysków, taka w każdym razie jest deklaracja pana prezesa Glapińskiego - dodał.
Sankcje zadziałały, ale nie od razu. "Rosja ma poważne problemy"
- Możemy, odpowiednio operując tym zasobem (rezerwami złota - przyp. red.), w ciągu roku kalendarzowego wygenerować dodatkowe zyski. Co więcej, gdybyśmy dzisiaj policzyli średnią cenę zakupu tego złota z obecną wyceną tego złota, to jest około 200 mld zł wzrostu wartości. To jest zasób, którym można gospodarować. Każdy dobry ekonomista, gospodarz, uruchomiłby część, mówimy o niewielkiej części, i rezerwy takie, jakie były, bo NBP nie może na koniec roku ich zmienić, natomiast można w pewnym momencie roku kalendarzowego poprzez ruchy finansowe zrealizować ten zysk po to, żeby uzupełnić później te rezerwy - tłumaczył Zbigniew Bogucki.
Ekonomista: wiążą się z tym ryzyka i koszty
- To na pewno nie jest operacja zero procent, to jest operacja, która polega na trochę sztucznym wygenerowaniu zysku przez NBP i przekazaniu go do Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych - komentuje w rozmowie z money.pl ekonomista prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Wiążą się z tym ryzyka i koszty, bo po pierwsze w kolejnych latach NBP może mieć ogromną stratę zamiast zysku, a po drugie bardzo możliwe, ze doszłoby do nadmiernego wzrostu podaży pieniędzy i NBP musiałby ściągać je z rynku, a to jest koszt rzędu 4-5 proc. - tłumaczy.
- Zysk NBP wylicza się w momencie gdy posiadane aktywa sprzedaje drożej, niż je kupił. Taka jednorazowa lub rozłożona na kilka lat operacja, w której NBP sprzedałby złoto, które kupował w ostatnich latach, po znacznie niższych cenach niż te, które mamy obecnie, pozwoliłaby bankowi zaksięgować i wypłacić zysk, mimo że zaraz później musiałby to złoto odkupić. Żeby je odkupić, musiałby wydać mniej więcej tyle, ile zarobił na sprzedaży, więc żadnych pieniędzy nikt by mu nie wpłacił. Jest to więc troszeczkę kreatywna księgowość i zysk po części papierowy, natomiast ze względu na nadzwyczajną sytuację jest to operacja do wyobrażenia - ocenia.
Jakie pieniądze może przynieść prezydencka propozycja
- Sądzę, że kwota uzyskana z takiej operacji nie będzie tak wielka, jak wydaje się wnioskodawcom. Może to być najwyżej 40 mld dolarów, bo tyle zapewne wynosić będzie różnica pomiędzy wartością uzyskaną ze sprzedaży i kosztem zakupu złota, oczywiście minus prowizja dla banku, który zgodziłby się je kupić i natychmiast odsprzedać, a więc poniżej 145 mld zł przy obecnym kursie, a unijny program SAFE to 43,7 mld euro, czyli 186,21 mld zł - wylicza ekonomista.
- Czy uszczuplenie kapitału NBP o około 40 mld dolarów nie będzie problemem? Choć przy gospodarowaniu domowym budżetem tak się nie da, to bank centralny może mieć stratę nawet przez wiele lat. Pamiętajmy, że to instytucja, która sama może drukować pieniądze, choć to rodzi ryzyko inflacji albo potrzebę ściągania tych pieniędzy z rynku kosztem sprzedaży obligacji, które NBP ma w swojej rezerwie - wyjaśnia.
- Operacja, jaką proponuje środowisko prezydenta, byłaby do przeprowadzenia. W moim przekonaniu to mógłby być mechanizm całkiem dobry do finansowania zakupów uzbrojenia w USA, bo unijny SAFE to niesłychanie utrudnia. Tylko że miałoby to sens wtedy, kiedy prezydencka inicjatywa nie byłaby zamiast unijnego SAFE, tylko byłaby jego uzupełnieniem. A potrzeby armii są ogromne - nawet unijny SAFE i propozycja prezydenta i tak nie pokryją wszystkich kosztów uzbrojenia, jakie planujemy kupić - komentuje prof. Orłowski.
Tomasz Sąsiada, dziennikarz money.pl