Notowania

W banku, u teściów i na zeszyt. Tak pożyczają Polacy

Ponad trzy czwarte Polaków deklaruje, że przynajmniej raz w życiu brało kredyt lub pożyczkę. Najczęściej zadłużamy się na sprzęt AGD i RTV, remont w domu oraz kupno samochodu. Problem w tym, że co czwarty kredytobiorca nie sprawdza, czy będzie w stanie spłacić pożyczkę.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Fotolia)
Co czwarty Polak nie kalkuluje, czy będzie w stanie spłacić zaciągniętą pożyczkę

Takie wnioski przynosi pierwsza część najnowszego badania "Dlaczego Polacy się zadłużają?", przeprowadzonego przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Choć Polacy okazują dużą rezerwę wobec pożyczania pieniędzy, nie powstrzymuje ich to przed zadłużaniem się – to główna konkluzja z badania. Decydują się na kredyty w bankach, pożyczki-chwilówki lub zakupy ratalne, bo rzecz, którą chcą kupić jest zbyt droga, aby mieć ją od ręki (44 proc.), dopadły ich chwilowe problemy finansowe (29 proc.) lub mieli nieprzewidziane wydatki, które pochłonęły zgromadzone wcześniej pieniądze (27 proc.).

Zobacz też: Co dalej ze stopami procentowymi?

Zazwyczaj zadłużamy się w banku, jak deklaruje 75 proc. badanych, a co piąta osoba robi to podczas zakupów ratalnych.

- Charakterystyczne jest to, że aż 20 proc. Polaków na pytanie, gdzie są aktualnie zadłużeni, odpowiada że w sklepie, w którym kupili coś na raty. Te osoby najwyraźniej nie czytały umów, które podpisywały i nie wiedzą, że kredytu na zakup udzielił im nie sklep, lecz bank. Gdy do osób zalegających ze spłatą rat dzwoni w imieniu banku nasz windykator, dłużnicy często argumentują, że to musi być pomyłka, bo nigdy w tym banku nie byli – stwierdza Jakub Kostecki, prezes firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Przeciętny dłużnik szacuje, że aby spłacić wszystkie swoje zobowiązania, musiałby przeznaczyć na to 2-letnie dochody.

Odroczona przyjemność

Dla 42 proc. respondentów kredyty są czymś naturalnym, ale pod warunkiem, że decyzję o ich zaciągnięciu podejmują świadomie i są w stanie je spłacić. Co piąty Polak uważa, że kredyty są wręcz niebezpieczne, bo korzystając z nich łatwo wpaść w pętlę zadłużenia.

- Badanie pokazuje, że Polacy mają mieszane uczucia wobec pożyczania. Dominują opinie zachowawcze, typu: oszczędzam, a jak pożyczam to tylko, gdy mam z czego oddać, a potem szybko spłacam, lub negatywne, wskazujące, że kredyty to potencjalny początek katastrofy finansowej – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG. - Znacznie mniej jest opinii pozytywnych, podkreślających niewątpliwe zalety pożyczek, takie jak szeroka i szybka dostępność do dóbr, na które normalnie nie moglibyśmy sobie pozwolić.

Stoi to w sprzeczności z tym, jak podejmujemy decyzje o wzięciu pożyczki. Aż 25 procent nie kalkuluje wcześniej, czy będzie w stanie ją spłacić. Co trzecia osoba w grupie zaciągającej pożyczki bez sprawdzania czy udźwignie taki dług, twierdzi, że jakaś rzecz była jej w danym momencie niezbędna, więc bez namysłu wzięła na nią kredyt. Kolejne 30 proc. przyznaje nieco łagodniej, że po prostu bardzo chciało mieć daną rzecz, a powszechna dostępność pożyczek w tym pomogła.

Bank = zaufanie

A gdzie Polacy się zadłużają? Najczęściej w banku – 75 proc. z nas ma tam zobowiązanie w postaci kredytu konsumpcyjnego, samochodowego lub hipotecznego. Co piąta osoba ma do spłaty raty za zakup sprzętu elektronicznego w sklepach, które również finansują banki. 13 proc. zaciągnęło zobowiązania w firmach pożyczkowych. Co ciekawe, z ich oferty znacznie częściej korzystają osoby, które mają problemy ze spłatą długów.

Wskazywałoby to, że firmy pożyczkowe stosują mniej restrykcyjne kryteria przy rozpatrywaniu wniosków kredytowych. Tymczasem emeryci zdecydowanie chętniej wybierają ofertę banków. Dla nich bank to instytucja zaufania publicznego, a do tego ma niebagatelną zaletę – placówkę, do której można pójść.

Niewiele mniej Polaków, bo 11 proc., wybiera wsparcie rodziny. Możemy liczyć także na finansową pomoc zakładu pracy – 6 proc. oraz znajomych (5 proc.). Natomiast 2 proc. przyznaje się do zakupów „na zeszyt” z późniejszą spłatą.

- W powszechnym przekonaniu zakup mieszkania czy budowa domu to najczęstszy powód zaciągania kredytów. Jednak zdecydowanie częściej pożyczamy mniejsze kwoty, np. na zakup elektroniki. Takie zobowiązanie zaciągnąć łatwiej, czasem nawet pod wpływem impulsu, niż wziąć kredyt na kilkaset tysięcy złotych – podsumowuje dr Joanna Rudzińska-Wojciechowska, psycholog ekonomiczny z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: długi, kredyty, bankowość, gospodarka polska, finanse
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
15-01-2019

dreamJa nie pożyczam. Nie potrzebuję to nie pożyczam, na pewno nie na zbytki. Może gdy będę musiał na jakieś leki, albo nagły niezbędny wydatek to tak, ale … Czytaj całość

15-01-2019

margoLudzie teraz są straszliwie niecierpliwi, nie potrafią czekać. Muszą coś mieć już teraz, natychmiast. I wpadają w spiralę zadłużenia.

16-01-2019

FRANCO Z PKO BPUnikaj jak ognia kredytów w PKO BP ! JAK BEDZIESZ MIAŁ KŁOPOT ZE SPŁATĄ ,TO NIE LICZ ,ŻE DOGADASZ SIĘ Z BANKIEM !!! OLEJĄ CIEBIE CAŁKOWICIE !!!!!! … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (6)