WIBOR - wskaźnik referencyjny wykorzystywany m.in. do oprocentowania kredytów i obligacji - ma zniknąć w 2027 r. Ale w starych umowach będzie mógł funkcjonować jeszcze przez 10 lat, do końca 2036 r. Potwierdził to właśnie wiceminister finansów Jurand Drop. Zastąpi go nowy wskaźnik POLSTR.
Jak pisaliśmy w money.pl, to efekt reformy obejmującej umowy o łącznej wartości około 7 bln zł, rozpoczętej przez rząd Zjednoczonej Prawicy i kontynuowanej przez rząd Koalicji Obywatelskiej. Skutków tej zmiany doświadczy niemal każdy - od inwestorów, przez firmy, aż po przeciętnego "Kowalskiego" z kredytem hipotecznym.
Sposób jej wdrażania budził do niedawna wątpliwości części ekspertów, którzy ostrzegali przed poważnymi konsekwencjami prawnymi i ekonomicznymi.
- Przechodzimy z WIBOR-u na POLSTR albo inne rozwiązania, w tym okresowo stałą lub stałą stopę procentową i w pewnym momencie przestaniemy stosować poprzedni wskaźnik w nowej produkcji. Ten moment to 1 stycznia 2027 r. Został on określony przez administratora i nadzorcę. Wobec tego wskaźnika WIBOR-u już rzeczywiście nie będzie można stosować w nowych umowach, ale w starych może on funkcjonować jeszcze przez 10 lat, do końca 2036 r. - potwierdził w niedzielę w rozmowie z Polską Agencją Prasową wiceminister finansów Jurand Drop.
WIDEONIK zajmie się Bezpiecznym Kredytem 2 proc. "Czas, żeby się wyspowiadali"
- Rynek finansowy przechodzi diametralną zmianę. Instytucje finansowe będą powszechnie stosowały POLSTR, przy czym - co chcę podkreślić - nie widzę oporu ze strony sektora. Reforma trwa od połowy 2022 r. i wszyscy jesteśmy świadomi jej znaczenia - dodał wiceminister.
Kontrowersje wokół zamiany wskaźnika
Jak opisywaliśmy w money.pl, część ekspertów wyrażała poważne wątpliwości dotyczące reformy wskaźników referencyjnych. Według nich ustawa była procedowana z naruszeniem Konstytucji i prawa unijnego. Ostrzegali przed falą pozwów i odpowiedzialnością odszkodowawczą Skarbu Państwa.
Chodziło o zmiany, które pierwotnie miały być wprowadzane rozporządzeniem ministra finansów. Gdyby WIBOR został zlikwidowany wraz z końcem 2027 r., zgodnie z wcześniejszym harmonogramem, minister finansów musiałby od 1 stycznia 2028 r. zastąpić go wskaźnikiem POLSTR w istniejących umowach. Jednocześnie do nowego wskaźnika doliczany byłby tzw. spread korygujący, który miał wyrównać różnice między WIBOR-em a POLSTR i zapobiec stratom po stronie banków.
W grupie osób wyrażających poważne wątpliwości co do reformy była m.in. prof. Edyta Rutkowska-Tomaszewska z Wydziału Prawa i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalizująca się w prawie bankowym i konsumenckim. W jej ocenie niedopuszczalne jest, aby akt rangi podustawowej - taki jak rozporządzenie ministra finansów - ingerował w treść zawartych już umów, w szczególności konsumenckich, które odwołują się do wskaźnika referencyjnego WIBOR.
- Taka ingerencja w stosunki umowne, zwłaszcza kredytowe o zmiennej stopie procentowej, jest sprzeczna z konstytucyjnie chronioną zasadą swobody umów. Jej ograniczenia mogą wynikać wyłącznie z przepisów rangi ustawowej, a nie z rozporządzenia wykonawczego - mówiła w rozmowie z money.pl w listopadzie prof. Rutkowska-Tomaszewska.
- Z dużym zdziwieniem czytam takie opinie. Mówi o tym bardzo wąska grupa osób, raczej odległych od samej reformy. Każdy może wypowiadać się ogólnie na różne tematy, ale gdy dochodzimy do szczegółów, trudno tu mówić o rzeczywistej ekspertyzie - tak z kolei komentował te zarzuty w rozmowie z money.pl Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich i przewodniczący Komitetu Sterującego Narodowej Grupy Roboczej.
- W Polsce funkcjonują tysiące rozporządzeń regulujących prawa i obowiązki obywateli. Twierdzenie, że akurat zamiana jednego wskaźnika referencyjnego na inny nie może zostać dokonana rozporządzeniem, uważam za nieporozumienie - tym bardziej że ta zamiana ma mieć charakter czysto techniczny - dodał.
Wiceminister Drop, pytany o kwestię spreadu korygującego, w rozmowie z PAP powiedział, że wydanie rozporządzenia nie jest konieczne, w związku z czym zarówno ustawowy zamiennik, jak i spread nie zostaną określone. - To instytucje finansowe będą proponowały swoim klientom przejście z jednego wskaźnika na drugi. Ci klienci, którzy nie będą chcieli przechodzić (...), przez 10 lat będą mogli korzystać z WIBOR-u - podsumował.
Dlaczego w ogóle ma nastąpić zamiana WIBOR-u na POLSTR? Tadeusz Białek we wspomnianej rozmowie z money.pl przekonywał, że odejście od WIBOR-u nie oznacza, że cokolwiek jest z nim nie tak.
- Potwierdzają to wszystkie instytucje w Polsce, w tym odpowiedzialne za ochronę konsumentów - UOKiK i Rzecznik Finansowy. Reforma nie wynika z prób podważania samego wskaźnika - przekonywał Białek w wywiadzie dla naszej redakcji.
Wskazał, że o potrzebie zmiany mówiło się dużo wcześniej, jeszcze przed pandemią - na długo przed tym, jak na początku 2023 r. zaczęły pojawiać się pozwy kwestionujące umowy oparte na WIBOR-ze. - Te pozwy - podkreślmy to - traktują WIBOR jedynie jako pretekst do przeniesienia na kredyty złotowe praktyki unieważniania umów znanej z kredytów walutowych i, jak pokazuje dotychczasowe orzecznictwo, są zupełnie chybione. Przypomnijmy, że do dziś nie zapadł ani jeden prawomocny wyrok podważający WIBOR - mówił.
Źródło: PAP, money.pl