Sejsmiczna zmiana dla Polaków z kredytami. Rząd potwierdził datę

Od 2027 r. WIBOR nie będzie już stosowany w nowych umowach finansowych. Zastąpić ma go POLSTR lub inne rozwiązania, np. stała stopa procentowa. Wiceminister finansów Jurand Drop zapewnia, że sektor finansowy nie sprzeciwia się reformie.

 Wiceminister finansów Jurand Drop Wiceminister finansów Jurand Drop
Źródło zdjęć: © PAP | Szymon Pulcyn
Malwina Gadawa

WIBOR - wskaźnik referencyjny wykorzystywany m.in. do oprocentowania kredytów i obligacji - ma zniknąć w 2027 r. Ale w starych umowach będzie mógł funkcjonować jeszcze przez 10 lat, do końca 2036 r. Potwierdził to właśnie wiceminister finansów Jurand Drop. Zastąpi go nowy wskaźnik POLSTR.

Jak pisaliśmy w money.pl, to efekt reformy obejmującej umowy o łącznej wartości około 7 bln zł, rozpoczętej przez rząd Zjednoczonej Prawicy i kontynuowanej przez rząd Koalicji Obywatelskiej. Skutków tej zmiany doświadczy niemal każdy - od inwestorów, przez firmy, aż po przeciętnego "Kowalskiego" z kredytem hipotecznym.

Sposób jej wdrażania budził do niedawna wątpliwości części ekspertów, którzy ostrzegali przed poważnymi konsekwencjami prawnymi i ekonomicznymi.

- Przechodzimy z WIBOR-u na POLSTR albo inne rozwiązania, w tym okresowo stałą lub stałą stopę procentową i w pewnym momencie przestaniemy stosować poprzedni wskaźnik w nowej produkcji. Ten moment to 1 stycznia 2027 r. Został on określony przez administratora i nadzorcę. Wobec tego wskaźnika WIBOR-u już rzeczywiście nie będzie można stosować w nowych umowach, ale w starych może on funkcjonować jeszcze przez 10 lat, do końca 2036 r. - potwierdził w niedzielę w rozmowie z Polską Agencją Prasową wiceminister finansów Jurand Drop.


WIDEO
NIK zajmie się Bezpiecznym Kredytem 2 proc. "Czas, żeby się wyspowiadali"


- Rynek finansowy przechodzi diametralną zmianę. Instytucje finansowe będą powszechnie stosowały POLSTR, przy czym - co chcę podkreślić - nie widzę oporu ze strony sektora. Reforma trwa od połowy 2022 r. i wszyscy jesteśmy świadomi jej znaczenia - dodał wiceminister.

Kontrowersje wokół zamiany wskaźnika

Jak opisywaliśmy w money.pl, część ekspertów wyrażała poważne wątpliwości dotyczące reformy wskaźników referencyjnych. Według nich ustawa była procedowana z naruszeniem Konstytucji i prawa unijnego. Ostrzegali przed falą pozwów i odpowiedzialnością odszkodowawczą Skarbu Państwa.

Chodziło o zmiany, które pierwotnie miały być wprowadzane rozporządzeniem ministra finansów. Gdyby WIBOR został zlikwidowany wraz z końcem 2027 r., zgodnie z wcześniejszym harmonogramem, minister finansów musiałby od 1 stycznia 2028 r. zastąpić go wskaźnikiem POLSTR w istniejących umowach. Jednocześnie do nowego wskaźnika doliczany byłby tzw. spread korygujący, który miał wyrównać różnice między WIBOR-em a POLSTR i zapobiec stratom po stronie banków.

W grupie osób wyrażających poważne wątpliwości co do reformy była m.in. prof. Edyta Rutkowska-Tomaszewska z Wydziału Prawa i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, specjalizująca się w prawie bankowym i konsumenckim. W jej ocenie niedopuszczalne jest, aby akt rangi podustawowej - taki jak rozporządzenie ministra finansów - ingerował w treść zawartych już umów, w szczególności konsumenckich, które odwołują się do wskaźnika referencyjnego WIBOR.

- Taka ingerencja w stosunki umowne, zwłaszcza kredytowe o zmiennej stopie procentowej, jest sprzeczna z konstytucyjnie chronioną zasadą swobody umów. Jej ograniczenia mogą wynikać wyłącznie z przepisów rangi ustawowej, a nie z rozporządzenia wykonawczego - mówiła w rozmowie z money.pl w listopadzie prof. Rutkowska-Tomaszewska.

- Z dużym zdziwieniem czytam takie opinie. Mówi o tym bardzo wąska grupa osób, raczej odległych od samej reformy. Każdy może wypowiadać się ogólnie na różne tematy, ale gdy dochodzimy do szczegółów, trudno tu mówić o rzeczywistej ekspertyzie - tak z kolei komentował te zarzuty w rozmowie z money.pl Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich i przewodniczący Komitetu Sterującego Narodowej Grupy Roboczej.

- W Polsce funkcjonują tysiące rozporządzeń regulujących prawa i obowiązki obywateli. Twierdzenie, że akurat zamiana jednego wskaźnika referencyjnego na inny nie może zostać dokonana rozporządzeniem, uważam za nieporozumienie - tym bardziej że ta zamiana ma mieć charakter czysto techniczny - dodał.

Wiceminister Drop, pytany o kwestię spreadu korygującego, w rozmowie z PAP powiedział, że wydanie rozporządzenia nie jest konieczne, w związku z czym zarówno ustawowy zamiennik, jak i spread nie zostaną określone. - To instytucje finansowe będą proponowały swoim klientom przejście z jednego wskaźnika na drugi. Ci klienci, którzy nie będą chcieli przechodzić (...), przez 10 lat będą mogli korzystać z WIBOR-u - podsumował.

Dlaczego w ogóle ma nastąpić zamiana WIBOR-u na POLSTR? Tadeusz Białek we wspomnianej rozmowie z money.pl przekonywał, że odejście od WIBOR-u nie oznacza, że cokolwiek jest z nim nie tak.

- Potwierdzają to wszystkie instytucje w Polsce, w tym odpowiedzialne za ochronę konsumentów - UOKiK i Rzecznik Finansowy. Reforma nie wynika z prób podważania samego wskaźnika - przekonywał Białek w wywiadzie dla naszej redakcji.

Wskazał, że o potrzebie zmiany mówiło się dużo wcześniej, jeszcze przed pandemią - na długo przed tym, jak na początku 2023 r. zaczęły pojawiać się pozwy kwestionujące umowy oparte na WIBOR-ze. - Te pozwy - podkreślmy to - traktują WIBOR jedynie jako pretekst do przeniesienia na kredyty złotowe praktyki unieważniania umów znanej z kredytów walutowych i, jak pokazuje dotychczasowe orzecznictwo, są zupełnie chybione. Przypomnijmy, że do dziś nie zapadł ani jeden prawomocny wyrok podważający WIBOR - mówił.

Źródło: PAP, money.pl

Wybrane dla Ciebie