Chcieli rewolucji w spółdzielni, obalili zarząd. Teraz czynsze skoczyły nawet o 100 proc.

Mieszkańcy warszawskiej spółdzielni "Politechnika" na Mokotowie odwołali wieloletni zarząd. Kilka miesięcy później dostali informacje o podwyżkach miesięcznych opłat sięgających 40-100 proc. Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", spółdzielnię dodatkowo paraliżuje spór o to, kto ma prawo nią rządzić.

Domy Spóldzielni Politechnika
13.08.2026 Warszawa , ulica Belska . Domy Spoldzielni Politechnika . 
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl
architekturaSpółdzielczy przewrót na warszawskim Mokotowie
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl | Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl
Karolina Wysota

Zmiana władz, potem rachunki w górę

Do przewrotu doszło w kwietniu. Mieszkańcy, korzystając z nowych przepisów ograniczających możliwość głosowania przez pełnomocników na walnych zgromadzeniach, odwołali dotychczasowe władze i powołali tymczasowy zarząd złożony z członków spółdzielni.

"Politechnika" jest jedną z warszawskich spółdzielni, w których zmiana przepisów pomogła mieszkańcom odsunąć zarządy sprawujące władzę od lat.

Euforia nie trwała jednak długo. W lipcu mieszkańcy zaczęli otrzymywać informacje o nowych opłatach obowiązujących od sierpnia. W rozmowie z "Wyborczą" podają przykłady: wzrost z 900 zł do 1,3 tys. zł, czyli o ponad 40 proc., albo z 917 zł do 1,3 tys. zł. W jednym z bloków przy ul. Etiudy Rewolucyjnej miesięczna opłata miała wzrosnąć z 521 zł w 2023 r. do ponad 1 tys. zł w 2026 r.

- To jest tak skomplikowane i pomieszane, że chyba niewiele osób naprawdę wie, kto tym teraz zarządza - mówi gazecie jeden z mieszkańców.


WIDEO
Paliwo po 10 zł za litr? Ekspert kreśli czarny scenariusz


Konto zablokowane przez spór o KRS

Nowe władze mają jeszcze jeden problem - nie dysponują pełnym dostępem do pieniędzy spółdzielni.

Jak opisuje "Wyborcza", jeden z banków nie odblokował rachunku nowemu zarządowi, ponieważ trwa sądowy spór z poprzednimi władzami o wpis w Krajowym Rejestrze Sądowym. Postępowanie może się przeciągać, a bez dostępu do konta pojawia się pytanie, czy spółdzielnia będzie miała środki na pokrywanie bieżących zobowiązań.

Spółdzielnia: to rachunek za ogrzewanie

Tymczasowe władze przekonują, że skok opłat nie jest ich decyzją, ale konsekwencją wcześniejszego sposobu rozliczania kosztów ogrzewania.

Poprzedni zarząd obniżył zaliczki, by przypodobać się mieszkańcom. Problem ma już nowy zarząd, bo stawki były zbyt niskie w stosunku do rzeczywistych kosztów - tłumaczy "Wyborczej" p.o. prezes Maria Laszuk-Paprocka.

Według gazety w kwietniu 2025 r. spółdzielnia obniżyła zaliczki na centralne ogrzewanie o ok. 20 proc. Od lipca 2025 r. ceny ciepła od Veolii wzrosły natomiast o 19 proc.

W efekcie spółdzielnia zapłaciła za ogrzewanie ok. 6 mln zł, podczas gdy od mieszkańców zebrała w zaliczkach 4,5 mln zł. Powstałą różnicę - ok. 1,5 mln zł - rozłożono na pięć rat. Na wysokość rachunku miała wpłynąć również wyjątkowo chłodna zima.

Zdaniem p.o. prezes nowe zaliczki mają przede wszystkim zapewnić pieniądze na kolejne rachunki za ciepło i zapobiec powtórzeniu się podobnej sytuacji za kilka miesięcy.

Mieszkańcy się buntują. W tle "strajk włoski"

Mieszkańcy odpowiadają, że tak duże podwyżki trudno zaakceptować, zwłaszcza biorąc pod uwagę stan budynków. W rozmowie z "Wyborczą" wyliczają stare grzejniki, zapowietrzające się instalacje, awarie zaworów, zalania czy słabo izolowane dachy. Latem temperatura w części mieszkań ma dochodzić do 38-39 st. C.

Zwracają też uwagę, że w spółdzielni mieszka wielu emerytów, dla których nagły wzrost miesięcznych obciążeń może być szczególnie dotkliwy.

Do problemów finansowych dochodzi chaos organizacyjny. Według "Gazety Wyborczej" rezygnują kolejni członkowie rady nadzorczej, część kadry kierowniczej przebywa na długich zwolnieniach lekarskich, a inni pracownicy mają prowadzić "strajk włoski".

Mieszkańcy gorzko podsumowują sytuację w mediach społecznościowych: miała być rewolucja - i jest. Tyle że wymknęła się spod kontroli.

Wybrane dla Ciebie