Walka o spółdzielnie. Eksperci krytykują pomysły ministerstwa
Planowana reforma spółdzielczości mieszkaniowej ma zwiększyć transparentność i kontrolę członków nad zarządami. Przedstawiciele środowiska spółdzielczego przekonują jednak, że proponowane zmiany mogą wywołać chaos prawny, ograniczyć autonomię spółdzielni i stworzyć nowe problemy - opisuje portalsamorządowy.pl.
Reforma spółdzielczości mieszkaniowej przygotowywana przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii ma – według resortu – zwiększyć przejrzystość działania spółdzielni, wzmocnić pozycję członków oraz ograniczyć potencjalne nadużycia. Przedstawiciele środowiska spółdzielczego oceniają jednak, że diagnoza problemów jest błędna, a proponowane rozwiązania mogą przynieść więcej szkód niż korzyści.
Zdaniem Grażyny Dziewulskiej ze Spółdzielczego Forum Kobiet spółdzielczość mieszkaniowa jest reformowana od trzech dekad, jednak kolejne zmiany przepisów często prowadziły do sporów interpretacyjnych i komplikowały funkcjonowanie sektora. Jak podkreśla, spółdzielnie mieszkaniowe mają znacznie dłuższą historię niż okres PRL i opierają się na prywatnej własności swoich członków.
Jawność tak, ale bez naruszania prywatności
Jednym z elementów reformy są propozycje rozszerzenia dostępu członków do dokumentów związanych z działalnością spółdzielni. Przedstawiciele sektora zwracają uwagę, że obecne przepisy już dziś zapewniają możliwość wglądu do umów zawieranych przez spółdzielnie, przy jednoczesnej ochronie danych osobowych - podaje portalsamorządowy.pl.
Wygranie z inflacją w 12 miesięcy? "Gwarancji nikt nie powinien dawać"
Grzegorz Jakubiec, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Służew nad Dolinką i przedstawiciel Polskiego Towarzystwa Mieszkaniowego, ocenia, że zbyt szeroko rozumiana jawność mogłaby prowadzić do ujawniania informacji dotyczących nabywców mieszkań, sposobów finansowania zakupu czy szczegółów zawieranych transakcji. W jego opinii ewentualne spory powinny być rozwiązywane przez sprawnie działające sądy, a nie poprzez tworzenie kolejnych obowiązków administracyjnych.
Krytycznie oceniane są również propozycje dotyczące kadencyjności władz spółdzielni. Przedstawiciele środowiska podkreślają, że podobne rozwiązania już dziś mogą być wprowadzane przez samych członków za pomocą zmian statutowych. Ich zdaniem odgórne narzucanie jednolitych zasad wszystkim spółdzielniom nie uwzględnia specyfiki bardzo zróżnicowanego sektora.
Sporne grunty i walne zgromadzenia
Wątpliwości budzą także propozycje związane z organizacją walnych zgromadzeń. Resort chce zwiększyć udział mieszkańców poprzez umożliwienie zdalnego uczestnictwa i głosowania. Zdaniem przedstawicieli spółdzielni rozwiązanie takie może okazać się trudne do wdrożenia w podmiotach liczących nawet kilkadziesiąt tysięcy członków, zwłaszcza w przypadku głosowań tajnych.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów reformy są jednak propozycje dotyczące nieuregulowanych gruntów, szczególnie w Warszawie. Ministerstwo zakłada możliwość przekazania takich terenów spółdzielniom pod warunkiem ich zabudowania w ciągu ośmiu lat.
Zdaniem Grzegorza Jakubca może to prowadzić do sytuacji, w której pod zabudowę trafiłyby obecne parkingi, place zabaw lub tereny zielone. Jeśli spółdzielnia nie zdecydowałaby się na realizację inwestycji, grunty mogłyby wrócić do samorządu i zostać przeznaczone na sprzedaż.
Przedstawiciele środowiska spółdzielczego podkreślają, że nie sprzeciwiają się zmianom jako takim. Ich zdaniem potrzebna jest jednak ewolucja przepisów, a nie kolejna szeroka reforma. Wskazują przede wszystkim na konieczność uproszczenia prawa, ograniczenia niejasnych regulacji oraz pozostawienia większej swobody członkom spółdzielni w decydowaniu o zasadach funkcjonowania swoich wspólnot.