40-latkowie nie pójdą na emeryturę w wieku 65 lat? Ekspert tłumaczy

Rząd zapewnia, że nie podniesie wieku emerytalnego. Eksperci są jednak pewni, że będziemy pracować dłużej. Temat powrócił po tym, jak ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wezwała do zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. "To standard cywilizacyjny" - pisze w "Rzeczpospolitej" prof. Marek Góra, współautor polskiego systemu emerytalnego.

emeryturyWiek emerytalny w Polsce to dziś 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn
Źródło zdjęć: © East News
Katarzyna Kalus

"Z tego, że politycy od tematu uciekają, nie wynika, że osoby mające dzisiaj 40-50 lat będą kończyć karierę zawodową w wieku 65 lat. Będą pracować dużo dłużej. Na szczęście w Polsce zastąpiliśmy wiek emerytalny minimalnym wiekiem emerytalnym" - wskazuje w "Rzeczpospolitej" prof. Marek Góra, wykładowca SGH i współautor dzisiejszego polskiego systemu emerytalnego.

Wyjaśnia, że podobnie się nazywa, ale jest czymś bardzo odmiennym.

"W największym skrócie: minimalny wiek emerytalny to najwcześniejszy wiek, w którym uzyskujemy możliwość (ale nie konieczność) rozpoczęcia korzystania ze swoich oszczędności dokonanych wcześniej w powszechnym systemie emerytalnym" - wyjaśnia.

Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości

Prof. Marek Góra: trzeba mówić ludziom prawdę

Profesor od dawna wylewa kubeł zimnej wody na głowy wszystkich tych, którzy myślą, że skoro reformy wieku emerytalnego nie ma, to w przyszłości nadal Polacy będą odchodzić na emeryturę w wieku 60 i 65 lat.

- Trzeba mówić ludziom prawdę, ale prawda nie jest kochana - mówił maju ubiegłego roku.

Mamy wiek emerytalny na poziomie XIX wieku. To bez sensu. Ludzie, jeśli wy myślicie, że przejdziecie na emeryturę w wieku emerytalnym, jaki jest dzisiaj, to jesteście naiwni. On zostanie podwyższony. Kiedy? Jak? Nie wiem. Wiem na pewno, jeśli ktoś ma lat 30 czy 40, będzie pracować do 75 lat i od tego nie ma ucieczki, bo inaczej nie pospinamy tych dwóch elementów, jakim są wpływy do systemu emerytalnego i wydatki systemu - wskazywał wówczas.

Dziś mówi wprost: warto rozpocząć dyskusję o wyrównaniu minimalnego wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. "Zamiast emocjonować się dyskusjami polityków - kto bardziej nie podniesie wieku emerytalnego - (trzeba - red.) przygotować się na dłuższą aktywność ekonomiczną, bo będziemy musieli, chcieli i mogli być aktywni dłużej" - przekonuje w "Rzeczpospolitej".

Dyskusję o wyrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn otworzyła niedawno ministra funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

"Co robić wobec zapadającej się demografii i coraz większej liczby seniorów, na którą pracuje coraz mniej młodych? Moje wyłącznie prywatne zdanie - jednym z rozwiązań powinno być wyrównanie wieku emerytalnego" - napisała pod koniec kwietnia na platformie X.

"Jesteśmy jedynym w Unii krajem z tak dużą różnicą wieku emerytalnego dla pań i panów. Zdecydowana większość państw europejskich traktuje tu kobiety i mężczyzn jednakowo" - dodała.

Katarzyna Kotula, pełnomocnik rządu ds. równości, przyznała, że pomysł zmian w wieku emerytalnym to "gorący, polityczny kartofel".

- Premier nie wyrazi na to zgody. Zrobił to raz. Miałam taką rozmowę z premierem, (...) powiedział, że się sparzył i przegrał przez to wybory - ujawniła polityczka Lewicy w czwartek w Radiu Zet.

"Zrównanie wieku kobiet i mężczyzn jest standardem cywilizacyjnym"

Prof. Góra uważa, że należy "zmienić narrację z mówienia o podnoszeniu wieku emerytalnego" na mówienie o "ujednoliceniu zasad korzystania z oszczędności emerytalnych". Podkreśla w "Rzeczpospolitej", że niższy wiek dla kobiet jest dla nich niekorzystny.

"Gdyby wczesne przechodzenie na emeryturę było wartością, to 'walczylibyśmy' o to, by ustanowić go na poziomie 50 lat dla wszystkich. Absurdalność takiego rozumowania staje się oczywista, gdy uświadomimy sobie, że finansowanie naszej konsumpcji po wycofaniu się z aktywności i tak spada na nas samych" - pisze ekonomista.

Zrównanie wieku kobiet i mężczyzn jest standardem cywilizacyjnym. Nie ma dobrego powodu, by wystawiać kobiety na sytuację, w której problemy związane z funkcjonowaniem rynku pracy (luka płacowa) oraz dodatkowe obciążenia biologiczne i kulturowe (rodzenie dzieci i opieka) były pogłębiane przez dyskryminowanie ich w systemie emerytalnym - dodaje.

Sondaż kontra opinia ekspertów

53,8 proc. badanych chce jakiejś formy zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, choć najczęściej respondenci chcą zrównania wieku w dół - wynika z sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej" opublikowanego w poniedziałkowym wydaniu dziennika.

Większość badanych, którzy chcą zmian, najczęściej wskazuje na ustawienie wspólnego wieku emerytalnego na poziomie 60 lat. Obecnie wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

W październiku 2024 r. money.pl przeprowadził ankietę wśród 57 ekonomistów z uczelni, instytucji finansowych, organizacji pracodawców i think-tanków. Aż 86 proc. jej uczestników twierdząco odpowiedziało na nasze pytanie, czy należy zrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn na poziomie 65 lat.

Ci, którzy nie byli zwolennikami takiej zmiany, podnosili m.in. kwestię tego, że część kobiet po przejściu na emeryturę wykonuje funkcje opiekuńcze. Gdyby pracowały dłużej, pojawiłoby się pytanie, kto zamiast nich wykona te zadania, "w jakiej formule i za ile". Pojawił się też głos dotyczący politycznych aspektów takiej reformy: jeśli nie cieszyłaby się ona poparciem społecznym, w przyszłości mogłaby zostać odwrócona.

Źródło: "Rzeczpospolita", PAP, money.pl

Wybrane dla Ciebie