Sprzęt dla wojska za rezerwy? To nie jest pomysł prezesa Glapińskiego
Złoto odgrywa coraz większą rolę w aktywach rezerwowych Narodowego Banku Polskiego. Teraz prezes Adam Glapiński zapowiedział, że NBP przy użyciu kruszcu mógłby pomóc w finansowaniu programu "Polski SAFE 0 proc." Karola Nawrockiego. Pomysł wykorzystania rezerw banku centralnego nie jest nowy.
– Bank centralny w imieniu i w interesie narodu administruje naszymi wspólnymi – wszystkich Polaków po równo – rezerwami walutowymi, które wynoszą równowartość 225 mld dol. To dużo. Moim zdaniem w normalnych czasach to zbyt dużo, ale te czasy normalne nie są. Nie można przeto wykluczać działań nieortodoksyjnych – mówił w marcu 2025 r. były wicepremier Grzegorz Kołodko.
Były minister finansów w czterech rządach (Waldemara Pawlaka, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza i Leszka Millera) w ten sposób odpowiedział na pytanie, czy NBP mógłby zaangażować się w finansowanie wydatków na obronność.
– Gdyby zaiste była to kwestia narodowego bezpieczeństwa – być albo nie być – to należałoby sięgnąć do części tych rezerw. One są na czarną godzinę, a ona jakoby nadchodzi, więc jak nie teraz, to kiedy? Problem w tym, że to nie jest realna czarna godzina, a tylko polityczna i wskutek obłędnej narracji publicznej – także psychologiczna – zastrzegł wtedy prof. Kołodko.
Są tylko trzy takie Lidle w Polsce. Byliśmy na zakupach w środku nocy
Z kolei we wrześniu, podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu, prof. Kołodko mówił, że "z jednej strony mamy nadmierny deficyt i nadmierny dług, a z drugiej – nadmierne rezerwy walutowe".
Należy w zgodzie rządu, parlamentu, prezydenta i NBP – co na teraz wydaje się niemożliwe – stworzyć mechanizm, żeby przynajmniej jedną piątą tych rezerw, około 200 mld zł, wykorzystać na rozsądne uzbrojenie polskiej armii – oceniał.
Złoto zamiast pożyczki?
Teraz prof. Glapiński szacuje, że NBP mógłby przekazać rządowi na rzecz poprawy obronności nawet 185 mld zł. Tak Polska miałaby uniknąć unijnej pożyczki w wysokości ok. 44 mld euro (ok. 185 mld zł). W jaki sposób?
Pierwsza zakłada, że Narodowy Bank Polski sprzedaje złoto, na którym ostatnio sporo zarobił, i w ten sposób generuje zysk wpłacany do budżetu państwa. Nie wiem, czy taka sprzedaż odbywałaby się jednorazowo, czy w transzach, ale byłaby to transakcja zmniejszająca nasze rezerwy walutowe, a więc i możliwość interwencji na rynkach – podkreślał Arak w rozmowie z money.pl.
Natomiast druga opcja to wyemitowanie przez resort finansów specjalnych obligacji obronnych. Następnie NBP skupiłby je na rynku wtórnym. Podobnie było w przypadku obligacji covidowych.
– Zyski z kuponów tych obligacji, spłacanych przez resort finansów, bank centralny księgowałby i w kolejnych latach wpłacał do budżetu jako swój zysk. W praktyce oznaczałoby to, że dług ten jest oprocentowany na blisko zero procent – wyjaśniał ekonomista.
Przeznaczanie rezerw walutowych do "łatania dziury w budżecie" skrytykował we wrześniu 2025 r. Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Rezerwy walutowe nie powinny służyć doraźnemu łataniu dziury w budżecie. Nikt nie wie, jak długo wydatki na obronność pozostaną na wysokim poziomie. Z pewnością jednak nie jest to wydatek jednorazowy. Powtarzalne wydatki powinny mieć powtarzalne źródła finansowania – tłumaczył nam.
O zwiększeniu budżetu na zbrojenia mówił też członek RPP Ludwik Kotecki. Postulował wprowadzenie podatku wojennego oraz czasowe zawieszenie świadczeń socjalnych. Zwrócił też jednocześnie uwagę, że w 2026 r. "budżet nie zobaczy wpłaty z zysku NBP, bo zysku nie będzie".
– Mamy silną aprecjację złotego, co wynika z tego, że inwestorzy oceniają Polskę bardzo dobrze. Ta aprecjacja (wzrost wartości – red.) i wciąż wysokie stopy procentowe powodują straty, bo trzymane w walutach obcych rezerwy walutowe są mniej warte przy silnym złotym i bo NBP płaci bankom wysokie odsetki w warunkach narastającego problemu nadpłynności w sektorze bankowym. Ta nadpłynność liczona w setkach miliardów jest lokowana w bonach pieniężnych, a ich obsługiwanie kosztuje bardzo dużo – tłumaczył Kotecki.
– (...) zysk, w większości, w 95 proc. przekazujemy rządowi. On jest używany w określonym celu. W tym wypadku spodziewamy się, że w celu właśnie wzmacniania polskiej obronności – mówił prezes NBP w środę.
Dzień później, na zwyczajowej konferencji po posiedzeniu RPP, zastrzegł, że NBP zaproponuje "takie działania, które nie będą prowadzić do uszczuplenia posiadanych przez nas rezerw dewizowych".
– Podkreślam: nie dążymy do uszczuplenia posiadanych przez nas rezerw. Te rezerwy zgromadziliśmy w innym, ważnym celu państwowym. Jesteśmy w specyficznym miejscu Europy, tak nas Pan Bóg posadowił i musimy mieć jeszcze większe rezerwy – powiedział Adam Glapiński.