Polski pracownik zarobi tyle co niemiecki? "To uderzenie w polskie firmy"

KE chce, by delegowany pracownik otrzymywał takie samo wynagrodzenie, jak pracownik w kraju, do którego jedzie. Miałyby mu przysługiwać również takie same premie, bonusy i dodatki. - Może się okazać, że kraje, które inicjowały tę dyrektywę, skorzystają z tego, żeby zablokować polskie przedsiębiorstwa – podkreślał w programie #dziejesienazywo Grzegorz Baczewski z Konfederacji Lewiatan.

Obraz
Źródło zdjęć: © Ken Doerr/Flickr (CC BY 2.0)
Agata Kołodziej

Komisja Europejska chce, by wysłany w delegację pracownik otrzymywał takie wynagrodzenie, jakie obowiązuje w kraju, do którego jedzie. Miałyby mu przysługiwać takie same premie, bonusy i dodatki. - Może się okazać, że kraje, które zainicjowały tę dyrektywę, skorzystają na zablokowaniu polskich przedsiębiorstw - powiedział w programie #dziejesienazywo Grzegorz Baczewski z Konfederacji Lewiatan.

Polskie firmy wysyłające pracowników za granicę mogą przestać się bać gigantycznych kar sięgających nawet 500 tys. euro. To dzięki ustawie dotyczącej delegowania pracowników, którą zajmuje się właśnie polski rząd.

Problem jednak w tym, że Komisja Europejska na początku marca zaproponowała zmianę dyrektywy podstawowej dotyczącej delegowania pracowników, tak by delegowany pracownik otrzymywał takie samo wynagrodzenie, jak pracownik w kraju, do którego jedzie. Nie koniec na tym - przysługiwałyby mu takie same premie, bonusy i dodatki.

To oznacza, że polskie firmy, które delegują rocznie 430 tys. pracowników, poniosą gigantyczne koszty. W branży budowlanej, która wysyła za granicę najwięcej pracowników, miesięczny koszt na jednego pracownika może wzrosnąć o 500 euro. W konsekwencji wysyłanie pracowników na zagraniczne kontrakty stałoby się dla polskich firm nieopłacalne i wiele z nich musiałaby mocni zredukować stan zatrudnienia.

Jak przypomina Wioletta Żukowska, ekspert do spraw prawa pracy, wzrost kosztów po stronie pracodawców przyczyni się to do zmniejszenia skali delegowania, skutkiem czego może być wzrost poziomu bezrobocia w naszym kraju, bo część firm będzie musiała zwolnić pracowników.

Obraz

Eksperci uważają, że to uderzenie w polskie firmy. - Jeżeli pracownicy delegowani mają zarabiać tak samo jak niemieccy, a polska firma ponosi dodatkowe koszty utrzymania za granicą biura, noclegu czy przejazdu pracowników, to nasze przedsiębiorstwa będą mniej konkurencyjne, skończy się to przegranymi przetargami - podkreślał w programie #dziejesienazywo Grzegorz Baczewski z Konfederacji Lewiatan.

Jego zdaniem to bardzo dobrze, że polski rząd się temu przeciwstawia, bo zapisy tej dyrektywy są sprzeczne z ideą wspólnoty europejskiej i podstawowymi swobodami zapisanymi w traktatach.

- Może się okazać, że kraje, które inicjowały tę dyrektywę, skorzystają z tego, żeby zablokować polskie przedsiębiorstwa, które świadczą usługi w ramach swobodnego przepływu pracowników – podkreślał Grzegorz Baczewski.

Dyrektywa podstawowa, określana jako 2014/67/UE, w praktyce oznacza, że przepisy państwa przyjmującego pracownika delegowanego dotyczą go w dość okrojonej formie - głównie w zakresie zdrowia czy bezpieczeństwa. A pracodawca wcale nie jest zobowiązany do zapłacenia pracownikowi delegowanemu więcej niż wynosi minimalna stawka wynagrodzenia ustalona przez kraj przyjmujący.

W Unii pojawił się więc wniosek rozszerzający świadczenia. - Od pierwszego dnia swojego urzędowania powtarzam, że musimy ułatwić mobilność siły roboczej i że musi ona funkcjonować w sprawiedliwy sposób - argumentuje Marianne Thyssen, unijna komisarz odpowiedzialna m.in. za zatrudnienie i mobilność pracowników. Komisja Europejska chce wprowadzenia zasady, zgodnie z którą ta sama praca w tym samym miejscu powinna być wynagradzana w ten sam sposób.

Chodzi nie tylko o stawkę podstawową, ale też premie, dodatki czy podwyżki płac związane ze stażem pracy. Ma to gwarantować, że pracownicy delegowani będą traktowani na takich samych zasadach jak pracownicy lokalni.

Przykład: Polak oddelegowany do pracy w Belgii oprócz płacy minimalnej wynoszącej od 13,379 do 19,319 euro za godzinę miałby zagwarantowany także dodatek za złe warunki pogodowe, dodatek za mobilność, dodatek za prace specjalne oraz dodatek na narzędzia.

Obraz
Wybrane dla Ciebie
PLL LOT mają specjalną propozycję w związku z wojną na Bliskim Wschodzie
PLL LOT mają specjalną propozycję w związku z wojną na Bliskim Wschodzie
Korekta rozkładu jazdy na kolei. PKP Intercity dołoży pociągów nad morze
Korekta rozkładu jazdy na kolei. PKP Intercity dołoży pociągów nad morze
Prezydencki SAFE 0 proc. "Finansowe kuglarstwo" [OPINIA]
Prezydencki SAFE 0 proc. "Finansowe kuglarstwo" [OPINIA]
Czarnek odniósł się do propozycji prezesa NBP i prezydenta ws. SAFE 0 proc.
Czarnek odniósł się do propozycji prezesa NBP i prezydenta ws. SAFE 0 proc.
Ceny paliw mocno w górę. Czarnek mówi, co może zrobić Tusk
Ceny paliw mocno w górę. Czarnek mówi, co może zrobić Tusk
"Więcej pieniędzy w Polsce, mniej w Niemczech". Czarnek obiecuje
"Więcej pieniędzy w Polsce, mniej w Niemczech". Czarnek obiecuje
"Żadnych oze-sroze" i brak ETS-u. Czarnek ogłasza powrót do wydobycia węgla
"Żadnych oze-sroze" i brak ETS-u. Czarnek ogłasza powrót do wydobycia węgla
Kredyt i 15 tys. zł w gotówce. Oto majątek Przemysława Czarnka
Kredyt i 15 tys. zł w gotówce. Oto majątek Przemysława Czarnka
Skokowy wzrost cen ropy i gazu. Minister finansów: jesteśmy przygotowani
Skokowy wzrost cen ropy i gazu. Minister finansów: jesteśmy przygotowani
Przemysław Czarnek kandydatem PiS na premiera. Jest decyzja
Przemysław Czarnek kandydatem PiS na premiera. Jest decyzja
Niemcy tankują taniej w Polsce. Celnicy biorą na cel kierowców
Niemcy tankują taniej w Polsce. Celnicy biorą na cel kierowców
Zatrzymano było władze Ruchu. W tle ogromne straty spółki
Zatrzymano było władze Ruchu. W tle ogromne straty spółki