Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Gąsiorowski
Mateusz Gąsiorowski
|

Miliard złotych za jedną Izbę. Potężna kara ciągle rośnie

146
Podziel się:

Ciągnący się miesiącami spór z Brukselą ws. Izby Dyscyplinarnej uderzył nie tylko w wizerunek Polski, ale też w nasz budżet. Przez wiele miesięcy jej funkcjonowanie blokowało bowiem Polsce dostęp do unijnych funduszy, a także codziennie naliczało dodatkowy milion euro kary. Obecnie licznik zbliża się do miliarda złotych. Połowę tej kwoty KE już wyegzekwowała.

Miliard złotych za jedną Izbę. Potężna kara ciągle rośnie
Premier Mateusz Morawiecki (East News, Artur Barbarowski)

W czwartek po południu posłowie zagłosują nad ostateczną wersją nowelizacji ustawy ws. likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Wyjście ustawy z Sejmu i podpisanie jej przez prezydenta z wypełni jeden z warunków postawionych przez Komisję Europejską, by ta mogła wypłacić przewidziane dla Polski środki z Funduszu Odbudowy (36 mld euro). Z drugiej strony natomiast wejście nowelizacji w życie pozwoli Polsce liczyć na zatrzymanie licznika kar.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Trybunał Sprawiedliwości UE zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. Za niewykonanie tego postanowienia unijny sąd nałożył na Polskę karę miliona euro dziennie.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Pieniądze z KPO. Ile zdążymy wydać?

Kary za Izbę Dyscyplinarną

Kary naliczają się od 3 listopada. Od tego czasu do 9 czerwca minęło 218 dni, które w przypadku Polski są warte 218 mln euro. Przy obecnym kursie złotego wychodzi, że Polska za nierespektowanie postanowień TSUE ma do zapłaty 998 mln zł. Biorąc pod uwagę, że ustawa będzie jeszcze musiała zostać podpisana przez prezydenta, opublikowana w dzienniku ustaw i wejść w życie (30-dniowe vacatio legis), to można wywnioskować, że kara solidnie przekroczy miliard złotych.

Polski rząd od początku deklaruje, że ani kary za Izbę Dyscyplinarną, ani za kopalnię w Turowie płacił nie będzie. W środę zapytaliśmy Kancelarię Premiera, czy przypadkiem nie zmieni w najbliższym czasie swojego stanowiska. Odpowiedzi jednak nie otrzymaliśmy.

Jak powiedział w rozmowie z money.pl prof. Artur Nowak-Far, specjalista prawa europejskiego i były wiceszef MSZ, nałożone na Polskę kary w związku z funkcjonowaniem Izby Dyscyplinarnej, mimo jej likwidacji, i tak trzeba będzie zapłacić. - Jeśli tego nie zrobimy, Komisja będzie sukcesywnie potrącać je, wraz z odsetkami, z należących się nam funduszy — wyjaśnił.

O tym, że bierność Warszawy w sprawie kar nie przeszkadza Komisji Europejskiej w odbieraniu należności, zdążyliśmy się już zresztą przekonać. I tak — jak się dowiedzieliśmy — Komisja do tej pory wystawiła nam cztery wezwania do zapłaty na łączną kwotę 174 mln euro. 110 mln euro (za okres od 3 listopada do 21 lutego) już wyegzekwowała, pomniejszając przewidziane dla Polski fundusze. W kolejnych miesiącach możemy spodziewać się następnych wezwań do zapłaty i potrąceń.

Komisja Europejska jest zresztą w tych kwestiach bardzo konsekwentna. Jak informowaliśmy w money.pl, w przypadku kary za kopalnię w Turowie (68,5 mln euro) 30 mln euro Unia odjęła nam z przelewów w ramach Programu Operacyjnego Wiedza, Edukacja, Rozwój (POWER) oraz z Regionalnego Programu Operacyjnego województwa kujawsko-pomorskiego.

Zwróciliśmy się do Ministerstwa Finansów z pytaniem, w których unijnych funduszach przewidzianych dla naszego kraju dokonano potrąceń tym razem. Czekamy na odpowiedź.

Licznik kar się zatrzyma?

Artur Nowak-Far zwrócił jednak uwagę, że samo przyjęcie i wejście w życie ustawy nie zagwarantuje, że licznik kar nagle się zatrzyma. - Istnieje możliwość, że Komisji Europejskiej nie spodoba się to, co ostatecznie wyjdzie z Sejmu. Rzecz nie polega bowiem na likwidacji Izby Dyscyplinarnej, tylko na wykonaniu wyroków zobowiązujących Polskę do likwidacji pewnego modelu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, który jest wadliwy z punktu widzenia zasad praworządności. A co do tego, czy nowelizacja ustawy załatwia tę sprawę, cały czas są poważne wątpliwości. Nie zdziwię się, jeśli KE będzie miała jakieś uwagi — ocenił w rozmowie z money.pl Nowak-Far.

Wątpliwości te nie są bezpodstawne. Wspomnieć wystarczy, że akceptując polski Krajowy Plan Odbudowy, KE nie była zgodna. Sprzeciw wyraziło dwoje wiceprzewodniczących — Frans Timmermans i Margrethe Vestager. Wątpliwości mieli też Didier Reynders i Vera Jourova (odpowiedzialni za praworządność) oraz Ylva Johansson. Dodatkowo polski plan nie został przyjęty w procedurze pisemnej, tylko konieczne było spotkanie komisarzy i głosowanie. Jak podała "Rzeczpospolita", jednym z głównych problemów jest to, że "kamienie milowe określone w decyzji, jeśli i kiedy zostaną spełnione, nie będą oznaczać pełnej zgodności z orzeczeniem TSUE z zeszłego roku".

Własne uwagi mają również niektórzy europosłowie. Przedstawiciele frakcji odnowić Europę zaapelowali nawet o poddanie pod głosowanie wniosku o wotum nieufności wobec szefowej KE Ursuli von der Leyen, jako powód podając zaakceptowanie przez Komisję Europejską polskiego KPO. Zdaniem liberałów, zmiany, które obiecała przeprowadzić Warszawa, w tym likwidacja Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, są "czysto kosmetyczne".

Zobacz także: Tyle tracimy na sporach z KE. Licznik bije

Polska nie zapłaci kar za Izbę Dyscyplinarną?

Zdaniem Artura Nowak-Fara, mało prawdopodobne jest uniknięcie przez Polskę zapłacenia kar. - Do tej pory nigdy nie zastosowano umorzenia żadnej grzywny — zauważył.

Dodał, że oczywiście Polska będzie mogła złożyć skargę o stwierdzenie nieważności decyzji KE dot. potrącenia kolejnych kwot z funduszy (jak w przypadku Turowa — przyp. red.), ale — jak zauważył — będzie to jedynie "mydleniem oczu".

- Tu jest pewna subtelna różnica, bo Polska nie skarży samej kary, tylko sposób jej wykonania. - Chodzi o to, żeby wykreować pewną narrację i pokazać, że kara jest niezasadna. To tak, jakby ktoś został skazany na więzienie i dostał wezwanie do stawienia się do odsiadki w Płocku, a w pewnym momencie zaskarżył decyzję o odsiadce w Płocku, bo — w jego opinii — powinien siedzieć w innym więzieniu — powiedział ekspert.

Mateusz Gąsiorowski, dziennikarz i wydawca money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(146)
Realista
3 miesiące temu
W Polsce prawo obawiazuje tylko roboli.
ryzojad
4 miesiące temu
Morawiecki czy powiedzieli ci premierem którego kraju jesteś ? na co czekasz ? może masz coś do nadania na poczcie ?
będą doić ......
4 miesiące temu
będą dopłaty do węgla dla 1,5% a ceny zostaną jaki wysokie marze na paliwo...po chrust, po torf ....PIS i duda prowadzą do biedy i zacofania - zaprzepaścili plan odbudowy unii jak bierut plan marshalla .... a co do węgla sami podnosili ceny jak obajtek marze na paliwo .... a potem niby walczą sami z sobą
sobie dali po...
4 miesiące temu
emeryci nie dostana pełnej waloryzacji - oddaj meląg z kaczorem emerytom brakujące ok. 8% do waloryzacji emerytury .... tj ok 400 zł /miesiąc bo przy wypłacie waloryzacji inflacja wynosiła ok 15% !!!!!
gość
4 miesiące temu
Morawiecki pod Trybunał Stanu i konfiskata jego milionów z akcji skarbu państwa. Rządzenie = odpowiedzialność.
...
Następna strona