KNF bierze pod lupę wpis ministra o zmianach w KGHM. Czy doszło do wycieku informacji?
Urząd Komisji Nadzoru Finansowego weryfikuje, czy nie doszło do naruszenia obowiązków informacyjnych przy piątkowych zmianach w zarządzie KGHM. Wątpliwości nadzoru budzi sekwencja zdarzeń, w której informacja o odwołaniu prezesa pojawiła się w mediach społecznościowych na kilka godzin przed oficjalnym raportem giełdowym. Informację ujawnił minister Kropiwnicki.
Piątkowa sesja na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie przyniosła gwałtowne zmiany w notowaniach miedziowego giganta, a echa decyzji kadrowych w KGHM nie milkną również w weekend. Rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego, Jacek Barszczewski, poinformował w sobotę o wszczęciu procedury sprawdzającej okoliczności publikacji danych o roszadach w zarządzie spółki.
Nadzór finansowy koncentruje się na ocenie, czy proces komunikacji ze strony spółki oraz osób posiadających wiedzę o decyzjach Rady Nadzorczej przebiegł zgodnie z rygorystycznymi wymogami prawa rynku kapitałowego. Kluczowym pytaniem pozostaje to, czy inwestorzy otrzymali równy dostęp do informacji cenotwórczej w tym samym czasie.
Tweet szybszy niż system giełdowy
Kontrowersje dotyczą rozbieżności czasowej między wpisem polityka w mediach społecznościowych a oficjalnym komunikatem spółki w systemie ESPI (Elektroniczny System Przekazywania Informacji). Oficjalny raport bieżący, potwierdzający zmiany w zarządzie, KGHM opublikował dopiero o godzinie 12.11.
Tymczasem znacznie wcześniej, bo już o godzinie 9.47, Robert Kropiwnicki – poseł Koalicji Obywatelskiej i były wiceminister aktywów państwowych – zamieścił na platformie X wpis, który nie pozostawiał wątpliwości co do losów kierownictwa miedziowego koncernu. Polityk skrytykował decyzje organu nadzorczego spółki, ujawniając jednocześnie ich treść.
Dzisiaj Rada Nadzorcza KGHM odwołała Prezesa Andrzeja Szydło i wiceprezesa Piotra Stryczka, to zła i niezrozumiała decyzja ludzi świeżo powołanych do rady. To bardzo zła wiadomość dla firmy i regionu – napisał Kropiwnicki.
To właśnie ten wpis stał się przedmiotem zainteresowania regulatora. Jacek Barszczewski przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych, że Urząd KNF podejmuje działania mające na celu ocenę prawidłowości wykonania obowiązków informacyjnych w sprawie zmian w zarządzie KGHM SA. Rzecznik doprecyzował, że analiza obejmie kwestię, "czy nie doszło do naruszeń związanych z nieuprawnionym, wcześniejszym ujawnieniem informacji w tej sprawie".
Nerwowa reakcja inwestorów
Rynek zareagował na nieoficjalne doniesienia niemal natychmiast, co jest typowym mechanizmem w przypadku spółek o tak dużej kapitalizacji i znaczeniu indeksowym jak KGHM. Około godziny 10.00, czyli kilkanaście minut po publikacji wpisu posła Kropiwnickiego, kurs akcji miedziowej spółki zaczął gwałtownie tracić na wartości.
Wyprzedaż walorów przyspieszyła w kolejnej godzinie. Minimum sesyjne zostało osiągnięte po godzinie 11.00, kiedy to za jedną akcję płacono 333,5 zł. Oznaczało to spadek o ponad 10 proc. w stosunku do kursu odniesienia. Ostatecznie piątkowa sesja zakończyła się dla akcjonariuszy KGHM pod znakiem głębokiej przeceny – kurs zamknął się na poziomie 332,10 zł, notując stratę rzędu 10,7 proc.
Warto odnotować, że w piątkowym komunikacie dla PAP Komisja Nadzoru Finansowego zwróciła uwagę na podstawę prawną, jaką posłużyła się spółka. KGHM, publikując raport o zmianach kadrowych, powołał się na ustawę o ofercie publicznej oraz rozporządzenie Ministra Finansów dotyczące informacji bieżących i okresowych. Istotnym szczegółem jest fakt, że spółka nie zakwalifikowała przekazanych danych jako "informacji poufnej" w rozumieniu rozporządzenia MAR, co mogłoby mieć wpływ na procedury opóźniania lub publikacji danych.
Zmiany na szczycie miedziowego giganta
Decyzje, które wywołały tak burzliwą reakcję rynku i nadzoru, dotyczą ścisłego kierownictwa spółki. Rada Nadzorcza odwołała ze stanowiska prezesa zarządu Andrzeja Szydło oraz wiceprezesa ds. korporacyjnych Piotra Stryczka. Aby zapewnić ciągłość zarządzania przedsiębiorstwem, podjęto uchwałę o delegowaniu członka Rady Nadzorczej, Remigiusza Paszkiewicza, do czasowego pełnienia obowiązków prezesa.
Paszkiewicz będzie kierował pracami zarządu oraz pełnił funkcję wiceprezesa ds. korporacyjnych do czasu rozstrzygnięcia postępowań kwalifikacyjnych na te stanowiska. Zgodnie z przepisami Kodeksu spółek handlowych, okres delegacji nie może przekroczyć trzech miesięcy.
Sytuacja wokół KGHM jest obserwowana ze szczególną uwagą nie tylko ze względu na status spółki na warszawskim parkiecie, ale także jej znaczenie strategiczne dla gospodarki europejskiej. Polski koncern jest największym producentem miedzi w Europie i odpowiada za niemal połowę unijnej produkcji tego surowca w ujęciu górniczym. Miedź została uznana przez Unię Europejską za surowiec krytyczny, niezbędny do przeprowadzenia transformacji energetycznej, co dodatkowo zwiększa wrażliwość rynku na wszelkie zawirowania wokół zarządu lub strategii polskiego giganta.