W USA euforia, zapomnieli o problemach. Idzie tsunami pozwów [OPINIA]
USA ogłosiły zawieszenie broni w swojej bezsensownej wojnie z Iranem. Na Wall Street formacja V. Inwestorzy zapomnieli o problemie rynku kredytów prywatnych, o przeinwestowaniu spółek ze "Wspaniałej Siódemki", o szykującym się przeciwko nim tsunami pozwów cywilnych - pisze w opinii dla money.pl analityk Piotr Kuczyński.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne. Poniższy tekst nie jest rekomendacją redakcji ws. inwestowania, z którym zawsze wiąże się ryzyko.
Iran i USA ogłosiły, że wygrały tę wojnę, chociaż gołym okiem widać, że USA sprokurowały potworny bałagan, za który płaci cały świat, a uzyskały niewiele. Rozmowy pokojowe mają ruszyć w piątek w Islamabadzie.
Oczywiście rynki zareagowały dzisiaj euforycznie. Indeksy zyskiwały po kilka procent, ropa i gaz staniały o piętnaście procent, a dolar osłabł (kurs EUR/USD wrócił w okolice 1,17 USD), zdrożały metale szlachetne. Tego można było oczekiwać, bo przecież (jak pisałem od początku wojny) zarządzający funduszami czekali z palcem nad guzikiem z napisem "kupuj".
"Amerykanie zostawili ich na lodzie". Magierowski o kulisach konfliktu
Wojna pomogła obozowi byków
Liczyli (jak większość obserwatorów) na to, że zadziała akronim TACO (Trump Always Chickens Out, Trump zawsze tchórzy) i prezydent USA, pod byle pozorem, zawiesi działania wojenne. W końcu przecież w listopadzie w Stanach Zjednoczonych odbędą się wybory "połówkowe" do Kongresu, a w czerwcu ruszają mistrzostwa świata w piłce nożnej (mundial).
Wojna musiała się skończyć tak, żeby nie popsuła nastroju kibiców przed mistrzostwami, a elektoratu przed wyborami.
Można wręcz powiedzieć, że wojna pomogła obozowi byków na rynkach akcji. Indeksy podczas niej traciły niewiele (w Warszawie lub w Brazylii prawie w ogóle) lub zatrzymywały się na granicy uznawanej za normalną korektę (na przykład S&P 500). W tej sytuacji mocne wzrosty po ogłoszeniu zawieszenia broni doprowadziły np. w Warszawie do ustanowienia rekordu WIG20 hossy trwającej od października 2022 r.
Na Wall Street też widać było formację V, która tam często kończy hossę. Inwestorzy (na chwilę) zapomnieli o problemie rynku kredytów prywatnych, o przeinwestowaniu spółek ze "Wspaniałej Siódemki", o szykującym się tsunami pozwów cywilnych przeciwko spółkom z tego właśnie segmentu, o problemie Fed (zwalczać inflację czy bronić rynku pracy).
Zapomnieli, ale niedługo sobie przypomną. Może po sezonie raportów kwartalnych amerykańskich spółek. Rusza już 13 kwietnia, ale najważniejsze spółki będą publikowały raporty w ostatnim tygodniu kwietnia (a Nvidia w maju).
Zawieszenie broni nie wszystkim się podoba
Wróćmy do zawieszenia broni. Problem w tym, że wojna tak naprawdę nie zakończyła się i nie wiadomo nawet, czy to zawieszenie broni rzeczywiście obowiązuje. Iran przedstawił swój plan pokojowy*. Już pierwszy punkt jest kontestowany, bo co prawda Izrael zgodził się na dwutygodniowe zawieszenie broni, ale nie zgodził się na zakończenie działań wojennych w Libanie.
Poza tym Izraelowi porozumienie z całą pewnością się nie podoba i najpewniej znajdzie jakiś powód do kontynuowania wojny. Również Arabia Saudyjska podobno bardzo namawiała USA do zniszczenia Iranu. Jej też to zawieszenie broni się nie spodoba.
Oczywiście wszyscy będą oficjalnie mówili, że są zachwyceni. "Armada" USA nie wróci do USA. Będzie uzupełniała amunicję i czekała z palcem na spuście. Również Iran będzie szykował się na ewentualne wznowienie wojny.
Kto będzie kontrolował Ormuz
Ponowne otwarcie cieśniny Ormuz i ustalenie zasad gwarantujących bezpieczeństwo i swobodę żeglugi - ten plan napotka na duże trudności, bo Iran mówi, że wraz z Omanem będzie kontrolował Ormuz, a USA twierdzą, że to one będą tam dyktowały warunki.
Iran nie może dopuścić do tego, żeby utracił panowanie nad ruchem w cieśninie, bo wtedy będzie pozbawiony de facto jedynego nacisku na cały świat. Byłby wtedy całkowicie bezbronny. Uważam, że tam, w tej cieśninie, jest nadal miejsce, w którym wojna może rozpocząć się od nowa.
Jeśli spojrzy się na plan Iranu, to widać, że punkty 6 i 8 też są nie do zrealizowania. Nie widzę możliwości, żeby Trump zgodził się na wypłatę odszkodowań za zniszczenia w Iranie, zniesienie sankcji i odblokowanie irańskich aktywów zamrożonych w USA. Jest też podobno punkt w języku perskim, który nie pojawia się po angielsku i mówi o zezwoleniu Iranowi na wzbogacanie uranu. Na to oczywiście nie będzie zgody.
Jasne jest, że w takich negocjacjach strony zaczynają niejako "od góry", a potem dochodzą do kompromisu. Jak myślę, wszyscy byśmy sobie życzyli, żeby do takiego kompromisu doszło, ale zakładanie, że tak właśnie się stanie, uważam za bardzo ryzykowne. Ryzykowne dla tych, którzy biorą udział w grze rynkowej. Radzę pamiętać, że podczas rozmów "pokojowych" USA uderzyły na Iran w czerwcu 2025 (wojna sześciodniowa) i podobnie zrobiły w lutym tego roku.
Nie twierdzę, że tak będzie i tym razem, ale uważam, że niestety jest to bardziej prawdopodobne niż zawarcie trwałego porozumienia pokojowego w trójkącie USA - Iran - Izrael. Niestety, w tym przypadku do tanga potrzeba trojga, a nie dwojga.
* Tego chce Iran:
- Całkowite zakończenie działań wojennych w Iraku, Libanie i Jemenie.
- Kompleksowe wygaszenie wszystkich konfliktów w regionie.
- Ponowne otwarcie cieśniny Ormuz.
- Ustalenie zasad gwarantujących bezpieczeństwo i swobodę żeglugi.
- Pełne wypłaty odszkodowań za zniszczenia w Iranie.
- Całkowite zniesienie sankcji wobec Iranu.
- Odblokowanie irańskich aktywów zamrożonych w USA.
- Zobowiązanie Iranu do nieposiadania broni nuklearnej.
- Natychmiastowe zawieszenie broni po akceptacji powyższych warunków.
Piotr Kuczyński, główny analityk domu inwestycyjnego Xelion