Prawomocny wyrok ws. Rafała Zaorskiego. Sąd uznał, że doszło do insider tradingu
Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że znany inwestor i spekulant Rafał Zaorski dopuścił się wykorzystania informacji poufnej, dlatego podtrzymał wyrok skazujący sądu pierwszej instancji - poinformował w środę "Puls Biznesu". Zaorski zapowiada skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.
Sąd podtrzymał też karę wymierzoną przez sąd niższej instancji, czyli 250 tys. zł grzywny, zasądził też ponad 50 tys. zł kosztów sądowych. Wyrok jest prawomocny.
Sprawa dotyczy inwestycji w Merlin Group. Nieprawomocny wyrok w tej sprawie zapadł 30 czerwca ubiegłego roku. Zaorski zapowiedział wówczas, że się od niego odwoła. Skutkiem tego odwołania jest wyrok, o którym poinformował w środę "Puls Biznesu".
Ile gwiazdy płacą za wywiad? Prezes UOKiK ujawnia i zapowiada kontrole
Przypomnijmy, że w czerwcu ubiegłego roku sąd uznał, że jako prezes Krypto Jam, przed oficjalnym ogłoszeniem współpracy z Merlinem, Zaorski nabył akcje tej spółki, co w świetle prawa stanowi naruszenie przepisów.
Jak tłumaczył wówczas "Puls Biznesu", sprawa dotyczy wydarzeń sprzed ośmiu lat, kiedy to w lipcu 2018 r. ogłoszono współpracę Krypto Jam i Merlin Group w zakresie stworzenia programu lojalnościowego opartego na technologii blockchain. Kurs akcji Merlina wzrósł błyskawicznie, osiągając maksymalnie 138,9 proc. wzrostu w ciągu dwóch dni. Jednak obrót akcjami znacząco wzrósł już dwa tygodnie przed oficjalnym komunikatem: w tym czasie Zaorski i jego współpracowniczka zakupili znaczną liczbę akcji po niskiej cenie.
Z ustaleń KNF wynika, że przed ogłoszeniem współpracy ponad 90 proc. obrotów zakupowych było realizowanych przez spółkę Zaorskiego i współpracowniczkę Aleksandrę O. Choć finalnie nie zrealizowali ogromnych zysków, a nawet ponieśli straty, sąd uznał, że działali na podstawie informacji niepublicznych.
Rafał Zaorski zapowiada skargę kasacyjną
– Sąd uznał, że istnieją wątpliwości dotyczące koincydencji czasowej moich rozmów z Merlinem i zakupu akcji. I na podstawie tej poszlaki, bez dowodów, mnie skazał. A przecież wątpliwości powinny być rozstrzygane na moją korzyść. Kupiłem akcje za zaledwie kilkanaście tysięcy złotych, nie sprzedałem ich na górce, ale po roku, a uwzględniając też inne moje zakupy, na inwestycji w Merlina straciłem. W jaki sposób wykorzystałem więc rzekomą informację poufną? Wyrok jest niesłuszny i się od niego odwołam – podkreślał w ubiegłym roku Zaorski.
Warszawski sąd, który rozpatrywał odwołanie, stwierdził jednak, że liczy się sam fakt wykorzystania poufnej informacji, a nie to, czy ostatecznie inwestor na tym zarobił. Pytany teraz o komentarz, Zaorski powiedział "Pulsowi Biznesu", że złoży skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Aleksandra O. została natomiast uniewinniona.
Źródło: "Puls Biznesu"