Sąd podtrzymał też karę wymierzoną przez sąd niższej instancji, czyli 250 tys. zł grzywny, zasądził też ponad 50 tys. zł kosztów sądowych. Wyrok jest prawomocny.
Sprawa dotyczy inwestycji w Merlin Group. Nieprawomocny wyrok w tej sprawie zapadł 30 czerwca ubiegłego roku. Zaorski zapowiedział wówczas, że się od niego odwoła. Skutkiem tego odwołania jest wyrok, o którym poinformował w środę "Puls Biznesu".
WIDEOIle gwiazdy płacą za wywiad? Prezes UOKiK ujawnia i zapowiada kontrole
Przypomnijmy, że w czerwcu ubiegłego roku sąd uznał, że jako prezes Krypto Jam, przed oficjalnym ogłoszeniem współpracy z Merlinem, Zaorski nabył akcje tej spółki, co w świetle prawa stanowi naruszenie przepisów.
Jak tłumaczył wówczas "Puls Biznesu", sprawa dotyczy wydarzeń sprzed ośmiu lat, kiedy to w lipcu 2018 r. ogłoszono współpracę Krypto Jam i Merlin Group w zakresie stworzenia programu lojalnościowego opartego na technologii blockchain. Kurs akcji Merlina wzrósł błyskawicznie, osiągając maksymalnie 138,9 proc. wzrostu w ciągu dwóch dni. Jednak obrót akcjami znacząco wzrósł już dwa tygodnie przed oficjalnym komunikatem: w tym czasie Zaorski i jego współpracowniczka zakupili znaczną liczbę akcji po niskiej cenie.
Z ustaleń KNF wynika, że przed ogłoszeniem współpracy ponad 90 proc. obrotów zakupowych było realizowanych przez spółkę Zaorskiego i współpracowniczkę Aleksandrę O. Choć finalnie nie zrealizowali ogromnych zysków, a nawet ponieśli straty, sąd uznał, że działali na podstawie informacji niepublicznych.
Rafał Zaorski zapowiada skargę kasacyjną
– Sąd uznał, że istnieją wątpliwości dotyczące koincydencji czasowej moich rozmów z Merlinem i zakupu akcji. I na podstawie tej poszlaki, bez dowodów, mnie skazał. A przecież wątpliwości powinny być rozstrzygane na moją korzyść. Kupiłem akcje za zaledwie kilkanaście tysięcy złotych, nie sprzedałem ich na górce, ale po roku, a uwzględniając też inne moje zakupy, na inwestycji w Merlina straciłem. W jaki sposób wykorzystałem więc rzekomą informację poufną? Wyrok jest niesłuszny i się od niego odwołam – podkreślał w ubiegłym roku Zaorski.
Warszawski sąd, który rozpatrywał odwołanie, stwierdził jednak, że liczy się sam fakt wykorzystania poufnej informacji, a nie to, czy ostatecznie inwestor na tym zarobił. Pytany teraz o komentarz, Zaorski powiedział "Pulsowi Biznesu", że złoży skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Aleksandra O. została natomiast uniewinniona.
Źródło: "Puls Biznesu"