Tusk znów wystąpi na GPW. Wiemy, o czym powie tym razem [NEWS MONEY.PL]
Dobre wskaźniki gospodarcze, ale także przyspieszenie w sprawie Portu Polska i polskiego atomu - to sprawy, o których w środę na konferencji w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych ma mówić Donald Tusk w towarzystwie ministrów od spraw gospodarczych: Andrzeja Domańskiego i Wojciecha Balczuna.
Środowe wydarzenie pod hasłem "Rok przyspieszenia" to de facto powtórka z konferencji "Rok przełomu", która odbyła się również w siedzibie GPW. Było to jedno z ważniejszych wystąpień szefa rządu, podczas którego ogłoszono plan gospodarczy na 2025 rok, uwzględniający inwestycje rzędu 700 mld zł m.in. na transformację energetyczną, nowoczesne technologie czy rozwój portów i kolei. Ważnym elementem tamtej konferencji było też ogłoszenie inicjatywy deregulacji - zadanie to premier powierzył ministrowi Maciejowi Berkowi oraz właścicielowi InPostu Rafałowi Brzosce.
Donald Tusk w siedzibie GPW. Rok po słynnej konferencji z Rafałem Brzoską
Czego się można spodziewać tym razem? W kręgach rządowych mówi się o planowanym wydarzeniu jako "gospodarczym otwarciu roku". Na pewno Donald Tusk będzie mówił o wynikach gospodarczych minionego roku oraz tego, co nas czeka w tym.
Mamy wyższy od oczekiwań wzrost gospodarczy, niską inflację, dobre wyniki budżetowe w styczniu, a także rekordowe zatrudnienie w gospodarce, co się przełoży na PIT i bardzo dobre wyniki spółek z potencjałem na spore zyski - wylicza osoba z rządu.
Brzoska chce pokonać niemieckiego giganta. "Perspektywa pięcioletnia"
Potencjał na ten rok także jest duży, czeka nas rekordowy napływ pieniędzy z UE i to z trzech programów. Po pierwsze będziemy mieli finisz grantowej części KPO, po drugie coraz więcej będzie napływało pieniędzy z wieloletniego budżetu UE, wreszcie z programu SAFE ma zostać wypłacona zaliczka. To w dużej części przełoży się na wzrost gospodarczy, który jak spodziewają się analitycy może sięgnąć 4 proc. lub więcej. I jak podkreślają analitycy Polska ma nie tylko lepsze wyniki od państw starej UE, ale także od krajów z naszego regionu.
Lista tematów
W otoczeniu szefa rządu słyszymy na razie dość ogólnikowo o tematach, które może poruszyć premier i czym mogą chwalić się towarzyszący mu ministrowie. - Sporo poprawiło się na kolei i to jest bezdyskusyjne. Dużo będzie w tematyce energetycznej, to kwestia wiatraków, także offshore. Sporo się wydarzy także w gospodarce morskiej, w końcu zakończone zostaną prace nad przepisami, które umożliwią pływanie statkom na atrakcyjnych warunkach pod polską banderą, a nie pod np. cypryjską. Spodziewać się też można jakichś nowych informacji w sprawie Portu Polska i kwestii zbrojeniowych - opowiada rozmówca z KPRM.
Szefowi rządu mają towarzyszyć ministrowie od spraw gospodarczych: Andrzej Domański, który szefuje ministerstwu rozwoju i technologii oraz finansów, a także Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych. Mają mówić o perspektywie swoich resortów m.in. o local content, rozwoju przemysłu obronnego czy transformacji energetycznej.
Jeden z rządowych rozmówców zwraca uwagę, że premier będzie miał także pretekst do opowiedzenia o postępie w sprawie polskiej elektrowni atomowej. - W tym roku zostanie podpisana umowa konstrukcyjna, czyli ta ostateczna umowa na wykonawstwo - podkreśla rozmówca.
Tusk ma dobrą okazję, żeby chwalić się wynikami gospodarczymi tym bardziej, że Polska i jej gospodarka mają dobrą prasę, co przekłada się na także na udział w międzynarodowych formatach. Od Donalda Trumpa Polska dostała zaproszenie do G20 - grupy dwudziestu największych gospodarek świata, z kolei w Europie jest propozycja utworzenia E6.
To nowy format, skupiający sześć największych gospodarek UE: obok Francji i Niemiec należą do nich także Włochy, Holandia, Polska i Hiszpania. - Wszyscy w Europie zaczynają już mówić o tworzącej się Europie dwóch prędkości, wskutek uruchomienia tego nowego formatu E6. A my w nim jesteśmy - podkreśla rozmówca z kręgów rządowych.
Konferencja skalkulowana na wynik
W badaniach widać, że nastroje są lepsze, ludziom się poprawiło, tylko dziś ta poprawa jest trochę "bezpańska" i rząd szuka klucza, by przekonać, że poprawiło się dzięki rządowi - mówi nam Marcin Duma z pracowni IBRiS.
W tym obrazie są jednak rysy. Główną jest wysoki deficyt w finansach publicznych - powyżej 6 proc. i związany z tym szybko rosnący dług publiczny. Już w tym roku, liczony metodologią unijną może on przekroczyć relację 60 proc. PKB. To efekt wysokich wydatków m. innymi bardzo wysokiego poziomu transferów społecznych oraz wydatków na obronę. Na razie nie rzutuje to jednak na ocenę naszej gospodarki, a oprocentowanie obligacji idzie nawet w dół. Od ekonomistów można usłyszeć, że dopóki będzie utrzymywał się wzrost gospodarczy inwestorzy nie będą, aż tak bardzo martwili się sytuacją fiskalną.
- Ogólnie na świecie widać duże zainteresowanie aktywami z rynków wschodzących, nawet tych o niższych ocenach wiarygodności kredytowej niż Polska. A za polskimi aktywami przemawia dodatkowo kilka czynników: solidne tempo wzrostu gospodarczego, rosnące znaczenie geopolityczne, dobre relacje z Unią Europejską. Stabilizująco na polski rynek obligacji wpływa też to, że krajowe banki z powodów technicznych (podatek od aktywów - przyp. red.) i płynnościowych zgłaszają duży popyt na te papiery. To wszystko sprawia, że inwestorzy spokojnie reagują na pogorszenie stanu finansów publicznych - mówił ostatnio w rozmowie money.pl Erich Arispe z agencji Fitch.
Rząd chce przebić się z pozytywną komunikacją dotyczącą gospodarki, licząc na profity wśród wyborców i podbicie notowań. Tym bardziej, że powoli wszystkie ugrupowania zaczynają się szykować do przyszłorocznej kampanii wyborczej.
Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze wp.pl i money.pl