Potężny spadek wartości bitcoina. Gdzie jest dno?

Rynek kryptowalut znajduje się w punkcie zwrotnym po gwałtownej przecenie, która sprowadziła kurs bitcoina z poziomu 126 tys. dol. do okolic 67 tys. dol. obecnie. Sytuację komplikują zarówno czynniki makroekonomiczne, jak i geopolityczne, w tym zapowiedzi nowych amerykańskich ceł.

Co z bitcoinem?Co z bitcoinem?
Źródło zdjęć: © East News
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Rynek kryptowalut przechodzi w ostatnich tygodniach i miesiącach spore zawirowania. Bitcoin zmierza ku najgorszym miesięcznym wynikom od czasu serii bankructw w branży cyfrowych aktywów z 2022 roku, a po rekordowym poziomie niemal 126 tys. dol. z października 2025 roku nie ma śladu. Dziś to niecałe 67 tys. dol. - poprzedni raz bitcoin na takim poziomie był pod koniec 2024 roku.

Notowania bitcoina w ostatnich tygodniach przypominają - zdaniem części analityków -walkę o przetrwanie. Matt Simpson, ekspert rynkowy z forex.com, zauważa w swoim komentarzu, że bitcoin stracił niemal połowę wartości w ciągu zaledwie 17 tygodni od październikowego szczytu. Jego zdaniem sprzedający, czyli tzw. niedźwiedzie, wyraźnie dominują na rynku, spychając kurs w stronę psychologicznej bariery 60 tys. dolarów.

Bitcoin "w fazie niedźwiedzia"

Analiza techniczna przedstawiona przez Simpsona sugeruje, że rynek może zbliżać się do punktu zwrotnego. Wskaźnik RSI (Relative Strength Index) wszedł w strefę wyprzedania, co w teorii mogłoby zwiastować odbicie. Ekspert zwraca jednak uwagę, że przełamanie poziomu 60 tys. dolarów otworzyłoby drogę do znacznie głębszych spadków, nawet w okolice 50 tys. dolarów. Z drugiej strony, utrzymanie obecnych poziomów mogłoby pozwolić na przekroczenie granicy 70,8 tys. dolarów, co zwiększyłoby z kolei szanse na dalszy wzrost wartości bitcoina.

Amerykanie dali Chinom "najlepszy prezent w historii"

W podobnym tonie wypowiada się Markus Thielen, szef działu badań w 10x Research. W jego ocenie obecne zachowanie kursu wpisuje się w typową fazę rynku niedźwiedzia, charakteryzującą się niską płynnością i brakiem przekonania inwestorów. Thielen prognozuje, że cena może osunąć się tymczasowo właśnie w rejon 50 tys. dolarów.

Geopolityka i cła trzęsą rynkiem

Do technicznej słabości rynku dołączyły konkretne impulsy. Jak donosi serwis CNBC, niedawne spadki zostały pogłębione przez zapowiedź prezydenta Donalda Trumpa, dotyczącą podniesienia globalnych taryf celnych do poziomu 15 proc. Reakcją rynku była wyprzedaż aktywów cyfrowych w obawie przed recesją i zakłóceniami w handlu międzynarodowym. Jeff Mei, dyrektor operacyjny w firmie technologicznej BTSE, wskazuje w swojej opinii, że nagły wzrost stawek celnych skłonił inwestorów do redukcji ekspozycji na ryzykowne aktywa.

I dodaje, że nie bez znaczenia pozostaje sytuacja na Bliskim Wschodzie. Koncentracja sił wojskowych USA w pobliżu Iranu generuje niepewność, która - w przeciwieństwie do złota - nie służy obecnie bitcoinowi. Podczas gdy kruszec zyskiwał na wartości jako bezpieczna przystań, "cyfrowe złoto" traciło, co podważa narrację o bitcoinie jako zabezpieczeniu na trudne czasy.

Bitcoin może spaść do 50 tys. dol.

W debacie publicznej pojawiają się również głosy poddające w wątpliwość długoterminową przyszłość kryptowaluty. Rob Isbitts stawia w serwisie finance.yahoo.com tezę, że obecna sytuacja może być "ostatnim bastionem" bitcoina. Analityk ostrzega, że jeśli kurs spadnie o kolejne 20 proc., do poziomu około 53 tys. dolarów, kryptowaluta ta może podzielić los innych zapomnianych mód inwestycyjnych, takich jak firmy z branży druku 3D. Isbitts zwraca uwagę na stagnację cen funduszy ETF opartych na bitcoinie w perspektywie dwuletniej oraz brak realnego zastosowania kryptowaluty w codziennych transakcjach.

Podobnego zdania jest Eryk Szmyd, analityk XTB. "Jeśli obecny scenariusz miałby powtórzyć dwa poprzednie impulsy spadkowe (z października 2025 i lutego 2026), moglibyśmy oczekiwać, że mniej więcej w kwietniu jego cena powinna tąpnąć kolejny raz z ok. 70 do ok. 50 tys. dol. i tam szukać ewentualnego dna wyprzedaży" - ocenia w komentarzu dla money.pl. Jak dodaje, historyczne bessy kończyły się zwykle dużo głębszymi spadkami niż to, co widzimy obecnie.

Jego zdaniem prawdopodobne jest dojście do okolic 40-50 tys. dol. w obecnym trendzie spadkowym.

Jeśli historia miałaby się powtórzyć, niewykluczone, że kapitulacja nastąpi wiosną, a w czwartym kwartale roku zobaczymy jeszcze jedną próbę kolejnego impulsu spadkowego - prawdopodobnie ostatnią i zakończoną zwycięstwem popytu - prognozuje.

Mocno negatywne stanowisko dotyczące kryptowalut prezentuje irlandzki ekonomista David McWilliams. W odpowiedzi na prośbę money.pl o komentarz wskazuje, że bitcoin nie spełnia podstawowych funkcji pieniądza, a jego wartość opiera się wyłącznie na spekulacji.

"W przeciwieństwie do akcji czy obligacji, kryptowaluty nie generują przepływów pieniężnych ani nie przyczyniają się do tworzenia kapitału" - ocenia. Jego zdaniem obecna przecena to dopiero początek problemów.

W codziennych transakcjach bitcoin jest praktycznie nieużyteczny, ponieważ jego cena skacze z byle powodu - podkreśla ekonomista.

Ekspert wyjaśnia też, czym rynek kryptowalut różni się od tradycyjnego rynku. "Kupując akcje firmy, rozumiemy, że nasze pieniądze trafiają do spółki, mogą być przeznaczone np. na zakup sprzętu, finansowanie ekspansji na nowy rynek. Perspektywa takiej inwestycji będzie zależeć między innymi od aktywności gospodarczej. Kryptowaluty są natomiast w zasadzie spekulacyjnym zakładem, czyli handlowym kontraktem hazardowym" - ocenia David McWilliams.

Fundusze uratują bitcoina?

Mimo pesymistycznych nastrojów, na rynku pojawiają się pierwsze sygnały świadczące o tym, że bitcoin znów odzyskuje zaufanie: w ostatni wtorek duzi inwestorzy ulokowali w nim 257 mln dol. - to pierwsza taka sytuacja od pięciu tygodni. Liderami tego ożywienia były fundusze zarządzane przez gigantów finansowych: Fidelity oraz BlackRock. Wcześniej branżowe media niemal co tydzień donosiły o odpływie tego typu inwestorów. O tym, czy fundusze "uratują" bitcoina, będzie świadczyć skala - musiałaby ona równoważyć odpływy notowane w końcówce ubiegłego roku.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Silne wzrosty dolara i ropy. Kursy pną się w górę
Silne wzrosty dolara i ropy. Kursy pną się w górę
Rada Fiskalna ostrzega: demografia i rosnący dług zmuszą do łączenia gmin
Rada Fiskalna ostrzega: demografia i rosnący dług zmuszą do łączenia gmin
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 26.2.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 26.2.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 26.2.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 26.2.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 26.2.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 26.2.2026
PGE rośnie, KGHM traci. Dwie prędkości na GPW
PGE rośnie, KGHM traci. Dwie prędkości na GPW
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 26.02.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 26.02.2026
Podatek od szopy wyższy niż od domu. RPO interweniuje
Podatek od szopy wyższy niż od domu. RPO interweniuje
Problem w największym polskim banku. Były utrudnienia w korzystaniu z serwisów i aplikacji
Problem w największym polskim banku. Były utrudnienia w korzystaniu z serwisów i aplikacji
Merz w Chinach. Kanclerz ostrzega przed strategią Pekinu
Merz w Chinach. Kanclerz ostrzega przed strategią Pekinu
BGK ze specjalnym statusem w Ukrainie. Ratyfikacja umowy
BGK ze specjalnym statusem w Ukrainie. Ratyfikacja umowy
Florencja zakazuje e-hulajnóg. Mobilność przegrywa z bezpieczeństwem
Florencja zakazuje e-hulajnóg. Mobilność przegrywa z bezpieczeństwem