500 zł na krowę PiS nie sfinansuje z budżetu. Sięgnie po pieniądze z Unii

Jarosław Kaczyński zapowiedział dopłaty dla hodowców: co najmniej 100 złotych od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy. Skąd PiS weźmie pieniądze na nowy program, skoro nie ma na nauczycieli? Z Unii.

Na sobotniej konwencji w Kadzidle Jarosław Kaczyński obiecał pomoc dla rolników
Źródło zdjęć: © East News | East News
Przemysław Ciszak

Podczas sobotniej konwencji PiS w Kadzidle padły nowe obietnice. Prezes Kaczyński ogłosił nowy program dopłat dla protestujących… rolników. Zapowiada co najmniej 100 zł na każdą świnię i 500 zł na krowę. Chodzi tu o małe gospodarstwa, które prowadzą własny chów, produkujących samodzielnie paszę dla zwierząt.

Podczas konwencji nie padło ani jedno słowo o nauczycielach, już w poniedziałek gotowi są do generalnego strajku.

Deklaracja prezesa PiS wywołała dyskusje nad tym, skąd znajdą się pieniądze na program 500 zł na krowę, skoro rząd od wielu dni negocjacji z nauczycielami przekonuje, że nie ma pieniędzy.

Sławomir Broniarz odnosząc się do słów Kaczyńskiego pytał na Twitterze: "A ile dla nauczycieli??". Po czym skomentował memem z hasłem: "W Polsce lepiej być świnią niż nauczycielem".

500 zł na krowę z Unii

Zapowiedzi prezesa PiS szybko obiegły internet. Z wyjaśnieniem zagadki "skąd pieniądze?" przyszedł europoseł PiS Zbigniew Kuźmiuk. Okazuje się, że rząd swojej obietnicy nie będzie realizował z pieniędzy z budżetu. Sięgnie po pieniądze unijne, a dokładnie fundusze ze Wspólnej Polityki Rolnej.

"To będą środki z II filara WPR (to będzie program unijny)" – napisał na Twitterze europoseł Kuźmiuk. Dopytywany przez kolejnych internautów, od kiedy te pieniądze mogły zostać uruchomione, doprecyzował: "Od następnej perspektywy finansowej, czyli od 2021 roku, bo to będzie program unijny".

Wyjaśnienia posła podchwycili m.in były premier Janusz Piechociński, Adrian Zandberg z paratii Razem i marszałek z Kukiz '15 Stanisław Tyszka. Ten ostatni ironicznie proponował nawet rozszerzenie programu PiS o kolejne zwierzęta, jak osioł+ z 800-złotową dopłatą.

Wtórował mu również prof. Robert Gwiazdowski, który do puli dopłat dorzucił kota.

"Do pracy rolników mam olbrzymi szacunek, do pracy rządu znacznie mniejszy. Takie łatanie dotacjami jest niepoważne" – tłumaczył dalej marszałek Tyszka.

Polska śladem Rumunii

Europoseł Kuźmiuk na Twitterze bronił pomysłu prezesa PiS. Tłumaczył, że podobny program realizowany jest również w Finlandii i Rumunii w obecnej perspektywie finansowej. Przypomniał, że rząd Rumunii zgłosił taki program w negocjacjach w 2013 dotyczących WPR 2014-2020.

"To będzie program realizowany z tzw. koperty polskiej w ramach WPR, a pieniądze unijne to także polskie, w tym roku wpłacimy co najmniej 19 mld zł do budżetu UE" - przekonywał, próbując odbijać argumenty, że PiS nie tylko już rozdaje polskie pieniądze, ale próbuje kupić sobie rolników również unijnymi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Wybrane dla Ciebie