958 mln zł bez weryfikacji. Żurek zapowiada przełom ws. głośnego śledztwa
Szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, że w marcu spodziewa się efektów czynności prowadzonych w śledztwie dot. strat przy budowie jednego z bloków Elektrowni Ostrołęka w 2020 r. Zdaniem NIK sposób wycofania się z budowy bloku węglowego Ostrołęka C oraz rozliczenie przerwanej inwestycji były działaniami nielegalnymi i niegospodarnymi.
W połowie sierpnia 2025 r. Najwyższa Izba Kontroli podała, że działania zarządu spółki Elektrownia Ostrołęka związane z wycofaniem się w 2020 r. z budowy bloku węglowego Ostrołęka C i rozliczeniem przerwanej inwestycji były nielegalne i niegospodarne.
Według raportu na podstawie wyników kontroli, wbrew interesowi spółki zarząd zaakceptował roszczenia generalnego wykonawcy na ponad 958 mln zł netto, nie weryfikując ich zasadności ani wysokości. Kontrola wykazała również, że zarząd wprowadził w błąd głównych udziałowców - spółki Enea i Energa - przedstawiając im niepełne i nieprawdziwe informacje o kosztach. NIK skierował wtedy tę sprawę do prokuratury.
Pracujemy bardzo intensywnie nad Elektrownią Ostrołęka. Spodziewam się efektów w marcu - podkreślił Żurek podczas poniedziałkowego spotkania z mieszkańcami w Legionowie, które dotyczyło naprawy wymiaru sprawiedliwości.
Jak mówił, prokuratura musiała w tej sprawie dokonać "pewnych zmian kadrowych".
- W tym tygodniu podejmuję kolejną zmianę w prokuraturze, bardzo istotną, która moim zdaniem przyspieszy dwa kluczowe śledztwa, ale nie chcę teraz ujawniać - dodał szef MS.
Plany budowy dużego węglowego bloku w - należącej do energetycznej spółki Energa - Elektrowni Ostrołęka, pojawiły się po raz pierwszy w strategii Energi na lata 2008-2015. W grudniu 2011 r. Energa rozpisała przetarg na wykonawcę, a w 2012 r. wstrzymała projekt ze względu na trudności ze zdobyciem finansowania inwestycji w formule project finance.
Plan PiS na budowę bloków po przejęciu władzy
Pomysł budowy Ostrołęki C powrócił w 2016 r., po przejęciu władzy przez PiS. Blok o mocy 1000 MW na węgiel kamienny miały wspólnie wybudować i eksploatować dwie kontrolowane przez państwo spółki energetyczne: Energa i Enea. W kwietniu 2018 r. wybrano wykonawcę - konsorcjum GE i Alstom z ceną 6 mld zł brutto. Pierwsze prace w terenie oficjalnie ruszyły w październiku 2018 r., pięć dni przed poprzednimi wyborami samorządowymi.
Polecenie rozpoczęcia budowy (NTP) wydano 30 grudnia 2018 r. W grudniu 2018 r. Enea deklarowała zaangażowanie w wysokości 1 mld zł, a Energa co najmniej 1 mld zł. Pod koniec 2019 r. PKN Orlen zgłosił zamiar przejęcia Energi, a ówczesny minister aktywów państwowych Jacek Sasin zapewniał, że inwestycja będzie kontynuowana, chociaż ciągle trwają próby znalezienia pełnego finansowania projektu.
W lutym 2020 r. inwestorzy, czyli Energa i Enea, zawiesili finansowanie projektu Ostrołęka C. Obie spółki dokonały odpisów w związku z projektem, Energa na 876 mln zł, Enea na 647 mln zł. W czerwcu 2020 r. obie spółki podjęły decyzję o rezygnacji z budowy bloku na węgiel kamienny i postawienia w jego miejsce źródła na gaz, a w grudniu tego roku Enea wycofała się zupełnie z inwestycji. Jej udziałowcami pozostały kontrolowane przez państwo spółki PKN Orlen, Energa i PGNiG.
Enea oszacowała swoje straty w węglowym projekcie na 656 mln zł, a na początku 2024 r., walne zgromadzenie spółki zgodziło się na dochodzenie od byłych członków zarządu, rady nadzorczej i firm ubezpieczeniowych roszczeń za straty w tej właśnie wysokości.