Afera maseczkowa w Ministerstwie Zdrowia. Dotarliśmy do wyników badań sprzętu

Money.pl dotarł do dokumentów, które potwierdzają, że jedna z dostaw maseczek dla Ministerstwa Zdrowia nie spełniała niezbędnych wymagań technicznych. Mowa o niemal 100 tys. masek za 5 mln zł. Jak wynika z papierów, do testów trafiły 22 próbki. Badanie odbyło się 4 maja, a 5 maja w resorcie były już wyniki. Resort dziś złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

Koronawirus został zdiagnozowany w Polsce po raz pierwszy 4 marca - w Zielonej Górze
Źródło zdjęć: © KPRM
Mateusz Ratajczak

5 mln zł - tyle pieniędzy wydało Ministerstwo Zdrowia na partię 100 tys. maseczek, które nie spełniają odpowiednich wymogów. Historię we wtorek opisała "Gazeta Wyborcza". Więcej o sprawie można przeczytać tutaj.

Resortowi zdrowia miał je sprzedać instruktor narciarski, który zna się z ministrem Łukaszem Szumowskim oraz jego bratem - donosi dziennik. Ministerstwo Zdrowia przekonuje jednak, że o żadnym "kolesiostwie" nie może być mowy. Resort podkreśla, że w identycznym trybie rozmowy i kontrakty były podpisywane z grupą niemal 1 tys. innych firm. I w tę wersję na pewno wierzy premier Mateusz Morawiecki, który publicznie wyrażał wsparcie dla szefa resortu zdrowia. O dymisji kierownictwa ministerstwa nie mówił, nie reagował również na apele opozycji.

Zawiadomienie do prokuratury

We wtorek Janusz Cieszyński deklarował natomiast, że resort nie cofnie się przed odpowiednimi krokami prawnymi względem dostawców. W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało z samego rana, że składa zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dostawców tych konkretnych maseczek. Minister Szumowski podkreślał, że badane jest także sprzęt z transzy z Unii Europejskiej, który nie posiada certyfikatów.

- Dziś wyślę list do Komisji Europejskiej, ponieważ te maseczki trafiły do 16 krajów - dodał szef resortu zdrowia. Problem z maseczkami może być zatem znacznie większy niż się wydaje.

Jak tłumaczył z kolei w rozmowie z Wirtualną Polską wiceminister Janusz Cieszyński - odpowiedzialny za zakup sprzętu - gdy w ministerstwie zorientowano się, że maseczki od opisanego przez "Gazetę Wyborczą" dostawcy nie spełniają norm, natychmiast zażądano wymiany lub zwrotu pieniędzy. Pełne tłumaczenie wiceministra Cieszyńskiego można znaleźć tutaj.

Zobacz także: Koronawirus w kopalniach. "Zaciśniemy pasa, gdy właściciel kopalni pokaże plan naprawczy"

Afera maseczkowa. Oto dokumenty

Tymczasem money.pl dotarł do dokumentów potwierdzających problemy z partią 100 tys. maseczek. Badanie przeprowadził Centralny Instytut Ochrony Pracy - Państwowy Instytut Badawczy z Warszawy.

Obraz
© money.pl | money.pl

Raport dotyczący jednej z partii maseczek liczy 9 stron. Zleceniodawcą badań jest resort zdrowia, jednak na dokumencie nie sposób naleźć informacji dotyczących pochodzenia produktu. Do Instytutu dostarczył je resort. Pod dokumentem podpisany jest pracownik Instytutu - odpowiedzialny za opracowywaniem metod badań i kryteriów oceny sprzętu ochrony układu oddechowego. To on przeprowadzał badanie, to on potwierdził procedurę.

Próbki do badania resort dostarczył 4 maja, a dzień później otrzymał już raport. W sumie eksperci przyjrzeli się 22 maseczkom i sprawdzali je pod kątem spełniania szeregu norm. Test podlegał m.in. na sprawdzeniu "penetracji aerozolu" przez maseczkę. Mówiąc wprost: badacze sprawdzali, jak dobrze maseczka filtruje. I już tutaj pojawiły się pierwsze problemy.

Obraz
© money.pl | money.pl

Jak wynika z papierów, maseczka spełniała wymogi najniższej klasy (FFP1), ale już nie wyższych. Tymczasem maski do ochrony dróg oddechowych o najniższej klasie są odpowiednie tam, gdzie nie ma wirusów ani toksycznych pyłów. Te o wyższych parametrach można spotkać już w miejscach, gdzie ryzyko przenoszenia chorób płuc jest duże. To nie tylko służba zdrowia, ale przemysł chemiczny czy górnictwo.

Drugie badanie (dotyczące innych próbek) wykazało kolejne braki. Jak można przeczytać w dokumencie, drobinki mgły oleju parafinowego (w ten sposób testuje się przenikalność maseczek) również bez problemu przenikały.

Maseczki przeszły za to testy dotyczące oporów wdechu i wydechu. Maska spełniła też wymagania dotyczące zawartości dwutlenku węgla we wdychanym powietrzu. Podsumowanie sprawozdania mówi wprost, że maseczki nie spełniają odpowiednich wymagań.

Wybrane dla Ciebie
LOT zawraca samolot. ZEA zamykają przestrzeń
LOT zawraca samolot. ZEA zamykają przestrzeń
Napięcie w Cieśninie Ormuz. "Żaden statek nie przepłynie"
Napięcie w Cieśninie Ormuz. "Żaden statek nie przepłynie"
Ataki pogłębiają kryzys Iranu. Gospodarka pod rosnącą presją
Ataki pogłębiają kryzys Iranu. Gospodarka pod rosnącą presją
Ropa po 150 dol.? Skandynawia kreśli czarne scenariusze
Ropa po 150 dol.? Skandynawia kreśli czarne scenariusze
Ataki Iranu obejmują Katar. To zagrożenie dla dostaw gazu do Polski? Minister Energii odpowiada
Ataki Iranu obejmują Katar. To zagrożenie dla dostaw gazu do Polski? Minister Energii odpowiada
Atak na Iran zamyka niebo. Loty masowo wstrzymywane
Atak na Iran zamyka niebo. Loty masowo wstrzymywane
Polska sprowadza LNG z Kataru. "Źródło ogromnej niestabilności"
Polska sprowadza LNG z Kataru. "Źródło ogromnej niestabilności"
Czy USA mają gotowy plan politycznej transformacji Iranu? [OPINIA]
Czy USA mają gotowy plan politycznej transformacji Iranu? [OPINIA]
Izrael i USA atakują Iran. Ministerstwo Infrastruktury reaguje
Izrael i USA atakują Iran. Ministerstwo Infrastruktury reaguje
USA i Izrael uderzają w Iran. Stawką jest bomba atomowa
USA i Izrael uderzają w Iran. Stawką jest bomba atomowa
Połączenia do Izraela. LOT podjął decyzję. Jest komunikat
Połączenia do Izraela. LOT podjął decyzję. Jest komunikat
Świat patrzy na Ormuz. Iran może uderzyć w światowy handel ropą
Świat patrzy na Ormuz. Iran może uderzyć w światowy handel ropą