Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Jakub Ceglarz
|
aktualizacja

Afera PCK. Zginęły ubrania i 46 ton żywności

1128
Podziel się:

Sprawę tzw. afery PCK prokuratura bada już od kilku lat, ale teraz pojawiają się w niej nowe wątki. Okazuje się, że oprócz ubrań, z Polskiego Czerwonego Krzyża ginęło również jedzenie. Jak pisze "Gazeta Wyborcza", żywność mogła być rozdawana w kampanii wyborczej posła PiS. W sprawie ma być przesłuchana minister Anna Zalewska.

Anna Zalewska ma być przesłuchana w tzw. aferze PCK. Jednym z głównych oskarżonych jest jej były bliski współpracownik.
Anna Zalewska ma być przesłuchana w tzw. aferze PCK. Jednym z głównych oskarżonych jest jej były bliski współpracownik. (PAP)

W latach 2014-17 pracownicy dolnośląskiego Polskiego Czerwonego Krzyża kradli odzież z kontenerów, a później za pośrednictwem firmy zarejestrowanej na "słupa" sprzedawali w zaprzyjaźnionych secondhandach i hurtowniach. W tym czasie w organizacji rządzili politycy PiS.

Dolnośląskim oddziałem PCK przez lata kierował były radny sejmiku wojewódzkiego Rafał Holanowski. Jego zastępcą był poseł Piotr Babiarz, a dyrektorem – radny sejmiku Jerzy G., który przez prokuraturę podejrzewany jest o wyprowadzenie z Czerwonego Krzyża 1,2 mln zł.

Zobacz także: Zobacz: Kolejna odsłona reformy edukacji. Minister Zalewska odpowiada money.pl

"Gazeta" informowała, że część pozyskanych w ten sposób pieniędzy była przeznaczana na kampanie wyborcze polityków partii rządzącej – Piotra Babiarza i szefowej resortu edukacji Anny Zalewskiej, której bliskim współpracownikiem był Jerzy G. Jak przyznaje prokuratura, minister ma zostać w tej sprawie przesłuchana. Kiedy i w jakim charakterze? Tego nie wiadomo.

Jeden z głównych oskarżonych, Bartłomiej Ł.-T., przed wyborami 2015 roku miał wpłacić na kampanię przyszłej minister Zalewskiej kwotę 7 tys. zł. Nie miał być to odosobniony przypadek. Wpłaty na rzecz polityków PiS są częścią afery w PCK, którą bada prokuratura.

Teraz śledczy analizują również inny wątek. Chodzi o żywność z darów, która zniknęła z Polskiego Czerwonego Krzyża w tym samym okresie. A ilości nie były małe, bo przekraczały 46 ton.

- Część tej żywności była kierowana do rozdawania wśród ludności w czasie ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu. Chodzi przede wszystkim o paczki żywnościowe oraz jabłka - mówi "Wyborczej" jeden z byłych pracowników PCK.

Co ciekawe, były poseł PiS Piotr Babiarz chwalił się przed wyborami w 2015 roku, że rozdał mieszkańcom 20 ton jabłek, choć w rozliczeniu kosztów kampanii znalazły się faktury za zakup jedynie 26 kg owoców.

"Rozdawałem jabłka od trzebnickiego sadownika. Są na to stosowne papiery" - tak Babiarz skomentował pytanie dziennikarzy "GW". I dodał, że pytania w kwestii PCK "traktuje jako nękanie".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(1128)
gość
3 lata temu
Ciekawe skąd pis ma tyle kasy na te banery wyborcze we wszystkich pipdówkach na odcinku 250 km? Bo chyba nie z ustawowych dotacji dla" zwycięskich" partii
Michał
3 lata temu
Kpina z Polski, złodziejska posowska mafia... Jeden kradne Ziobro załatwi.
mariusz
3 lata temu
im się należy,typowa hipokryzja jak Marta Kaczyńska u innych widzi wszystko a w własnym ogródku jest święta
tod
3 lata temu
zwykle pis lajno
polak
3 lata temu
Trzeba uwidaczniać wszystkie ich machlojki i chamskie zagrywki
...
Następna strona