Afera z pieniędzmi z UE. Jest wyrok. W tle podejrzenia wobec Babisza
Za oszustwo związane z dotacjami Unii Europejskiej i naruszenie interesów finansowych UE sąd w Pradze skazał europosłankę, byłą współpracowniczkę premiera Andreja Babisza - Janę Nagyovą, na trzy lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz na karę grzywny. Wyrok nie jest prawomocny.
Na ławę oskarżonych w tym samym procesie powinien trafić również obecny premier Czech Andrej Babisz, któremu posłowie na początku marca nie uchylili immunitetu. Postępowanie sądowe wobec niego zostało zawieszone.
W przeszłości sąd pierwszej instancji dwukrotnie nieprawomocnie uniewinnił oskarżonych, ale te wyroki były uchylane przez sąd apelacyjny. W ostatnim takim orzeczeniu, które zapadło przed ponownym uzyskaniem przez Babisza immunitetu poselskiego, sąd apelacyjny zobowiązał sąd miejski do uznania Babisza i Nagyovej za winnych.
Skoro Polacy zarabiają więcej, to dlaczego uważają, że biednieją? Analityk odpowiada
Ogłaszając w poniedziałek wyrok, sędzia Jan Szott stwierdził, że został zobowiązany do wydania wyroku skazującego przez sąd wyższej instancji. Stwierdził też, że musiał zastosować się do decyzji i nie jest uprawniony do jej oceny. Podkreślił, że z jego wcześniejszych wypowiedzi w składzie zespołów orzekających, które zajmowały się przypadkiem Babisza i Nagyovej, wynika, że nie zgadza się z wnioskami, które obecnie musiał respektować.
Między innymi takie stanowisko sędziego spowodowało ostrą reakcję Babisza, który uznał orzeczenie za wyrok na zamówienie w procesie politycznym.
Uważam to za hańbę dla czeskiego wymiaru sprawiedliwości - stwierdził. Według niego tzw. sprawa Bocianiego gniazda miała od początku tylko jeden cel - uniemożliwić mu karierę polityczną.
Firma zwróciła dotację. Babisz nie przyznaje się do winy
Prokuratura zarzuca Nagyovej i Babiszowi, że na przełomie lat 2007 i 2008 wyłączyli spółkę Bocianie gniazdo, które jest centrum konferencyjno-hotelowym ze struktur należącego do Babisza holdingu Agrofert.
Dzięki temu zabiegowi spółka miała spełniać warunki uzyskania dotacji przeznaczonych dla małych i średnich przedsiębiorstw. Firma zwróciła później nienależną dotację, ale Babisz i Nagyova konsekwentnie nie przyznają się do winy.
źródło: PAP