Afera z pieniędzmi z UE. Jest wyrok. W tle podejrzenia wobec Babisza

Za oszustwo związane z dotacjami Unii Europejskiej i naruszenie interesów finansowych UE sąd w Pradze skazał europosłankę, byłą współpracowniczkę premiera Andreja Babisza - Janę Nagyovą, na trzy lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz na karę grzywny. Wyrok nie jest prawomocny.

Andrej Babis, Jana Nagyova
Trial of former Czech PM Andrej Babis (right)  and his former aide Jana Nagyova (left) in case of Capi hnizdo suspected subsidy fraud continues with final speech of Babis and Nagyova in Prague, Czech Republic, January 6, 2023. (CTK Photo/Michal Kamaryt) 
Dostawca: PAP/CTK
Michal Kamaryt
Czech, Prague, court, Babis, Capi hnizdo, crime, subsidy, EUJana Nagyova i Andrej Babisz
Źródło zdjęć: © pap | Michal Kamaryt
Katarzyna Kalus

Na ławę oskarżonych w tym samym procesie powinien trafić również obecny premier Czech Andrej Babisz, któremu posłowie na początku marca nie uchylili immunitetu. Postępowanie sądowe wobec niego zostało zawieszone.

W przeszłości sąd pierwszej instancji dwukrotnie nieprawomocnie uniewinnił oskarżonych, ale te wyroki były uchylane przez sąd apelacyjny. W ostatnim takim orzeczeniu, które zapadło przed ponownym uzyskaniem przez Babisza immunitetu poselskiego, sąd apelacyjny zobowiązał sąd miejski do uznania Babisza i Nagyovej za winnych.

Skoro Polacy zarabiają więcej, to dlaczego uważają, że biednieją? Analityk odpowiada

Ogłaszając w poniedziałek wyrok, sędzia Jan Szott stwierdził, że został zobowiązany do wydania wyroku skazującego przez sąd wyższej instancji. Stwierdził też, że musiał zastosować się do decyzji i nie jest uprawniony do jej oceny. Podkreślił, że z jego wcześniejszych wypowiedzi w składzie zespołów orzekających, które zajmowały się przypadkiem Babisza i Nagyovej, wynika, że nie zgadza się z wnioskami, które obecnie musiał respektować.

Między innymi takie stanowisko sędziego spowodowało ostrą reakcję Babisza, który uznał orzeczenie za wyrok na zamówienie w procesie politycznym.

Uważam to za hańbę dla czeskiego wymiaru sprawiedliwości - stwierdził. Według niego tzw. sprawa Bocianiego gniazda miała od początku tylko jeden cel - uniemożliwić mu karierę polityczną.

Firma zwróciła dotację. Babisz nie przyznaje się do winy

Prokuratura zarzuca Nagyovej i Babiszowi, że na przełomie lat 2007 i 2008 wyłączyli spółkę Bocianie gniazdo, które jest centrum konferencyjno-hotelowym ze struktur należącego do Babisza holdingu Agrofert.

Dzięki temu zabiegowi spółka miała spełniać warunki uzyskania dotacji przeznaczonych dla małych i średnich przedsiębiorstw. Firma zwróciła później nienależną dotację, ale Babisz i Nagyova konsekwentnie nie przyznają się do winy.

źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie