Bałtyk walczy z wichurą. Byliśmy we Władysławowie. Biznes nie zwalnia

Porywy wiatru dochodzące do 100 km/h nie odstraszyły turystów wypoczywających nad Bałtykiem. We Władysławowie plaża i deptak wciąż są pełne spacerowiczów, a przed budkami z lodami, goframi i pamiątkami ustawiają się kolejki. Lokalni przedsiębiorcy przyznają, że dopóki nie pada deszcz, sezon trwa bez większych zakłóceń.

Bałtyk walczy z wichurą. Biznes nie zwalniaBałtyk walczy z wichurą. Biznes nie zwalnia
Źródło zdjęć: © money.pl | Magda Żugier, ZipZapic.com
Magda Żugier

Środa nad Bałtykiem upływa pod znakiem silnego wiatru. Jak informował Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, średnia prędkość wiatru nad morzem wynosi około 55 km/h, a w porywach dochodzi nawet do 100 km/h.

Na miejscu trudno jednak odnieść wrażenie, że ostrzeżenia skutecznie odstraszyły turystów. We Władysławowie plaża wciąż przyciąga spacerowiczów. Wielu odwiedzających podchodzi pod brzeg, by obserwować wysokie fale i robić zdjęcia. To obecnie jedyna atrakcja, ponieważ ratownicy wywiesili czerwoną flagę ze względu na pogodę.

Przed budkami z goframi i lodami ustawiają się kolejki, ruch widać także przy stoiskach z pamiątkami i zabawkami. Dzieci zaplatają kolorowe warkoczyki, chętni wypożyczają gokarty, a restauracje i smażalnie przyjmują kolejnych gości.

– Wieje wiatr, ale nie będziemy zamykać. Jest za dużo turystów, żeby zamknąć, a tu aż tak nie jest źle. Póki nie pada, a jest słońce, to naprawdę jest ok – mówi money.pl sprzedawca pamiątek.

Czy w dużym biznesie jest się samotnym? Najbogatszy Polak odpowiada

"Od wiatru można się schować"

Podobnego zdania są właściciele punktów gastronomicznych. Jak podkreślają, jeden wietrzny dzień nie sprawi, że turyści zrezygnują z urlopu.

– Nikt się nie zamyka, a ten wiatr to trochę atrakcja turystyczna. Ludzie przychodzą na plażę, robią zdjęcia, później idą coś zjeść. Nie będą wyjeżdżać przez jeden dzień wiatru i rezygnować z wakacji. Od wiatru można się schować. Kupują gofry, siadają, jedzą, spacerują. Jak będzie ulewa, to się zamkniemy, bo wtedy i tak nikogo tu nie będzie i nie będzie się opłacało – mówi sprzedawca jednej z budek z goframi i lodami.

Na razie przedsiębiorcy nie planują wcześniejszego zakończenia pracy. – Na razie się nie zbieramy. Przychodzą turyści, więc interes się kręci. Jak będzie padać, to wtedy szybciej skończymy. Zobaczymy, co będzie – dodaje kolejny sprzedawca.

  • Byliśmy we Władysławowie. Oto co się dzieje nad morzem
  • Byliśmy we Władysławowie. Oto co się dzieje nad morzem
  • Byliśmy we Władysławowie. Oto co się dzieje nad morzem
  • Byliśmy we Władysławowie. Oto co się dzieje nad morzem
  • Byliśmy we Władysławowie. Oto co się dzieje nad morzem
  • Byliśmy we Władysławowie. Oto co się dzieje nad morzem
  • Byliśmy we Władysławowie. Oto co się dzieje nad morzem
[1/7] Byliśmy we Władysławowie. Oto co się dzieje nad morzem Źródło zdjęć: money.pl | Magda Żugier

Plażowanie zastąpiły inne atrakcje

Sprzedawcy zwracają uwagę, że pogoda wpłynęła przede wszystkim na sposób spędzania czasu przez turystów. Zamiast rozkładać parawany, wybierają atrakcje dostępne na deptaku.

– Ludzie są cieplej ubrani, bo jednak jest chłodno. Na plaży wisi czerwona flaga, więc nie ma co siedzieć nad morzem. Turyści chodzą po pamiątkach, kupują jedzenie, wypożyczają gokarty, zaglądają do namiotów z grami. Po prostu szukają innych atrakcji, żeby nadal miło spędzić czas – mówi nam kolejny ze sprzedawców.

Środowe załamanie pogody nie przełożyło się więc na pustki we Władysławowie. Choć silny wiatr i czerwona flaga ograniczają możliwość plażowania oraz kąpieli, turyści nie rezygnują z wypoczynku. Zamiast spędzać czas na piasku, spacerują po kurorcie, odwiedzają lokale gastronomiczne i sklepy z pamiątkami, dzięki czemu lokalny biznes nadal ma klientów.

Wybrane dla Ciebie