Bezawaryjne auta to mit. Ekspert ujawnia sekret branży
- W trakcie regularnego, rocznego przeglądu serwis wymienia pewne elementy, a klient nie otrzymuje o tym żadnej informacji. To normalna praktyka wielu producentów - ujawnia Arkadiusz Zaremba z Automarket.pl w najnowszym odcinku "Biznes Klasy".
Efekt jest taki, że wracamy z przekonaniem, że nasze auto jest wyjątkowo bezawaryjne, choć w rzeczywistości ktoś po drodze naprawił to, co zaczęło się psuć. - Dostałem informację, że mój samochód jest sprawny, wszystko było w nim dobrze - mówimy sobie po przeglądzie. Ale jak wskazuje Zaremba, to zdanie nie zawsze oznacza to, co myślimy. Coś mogło zostać po cichu wymienione, a marka w naszych oczach zbudowała sobie renomę auta, które się nie psuje. Nazywa się to budżetem serwisowym.
Z góry zaplanowanym kosztem naprawy, wliczonym w politykę obsługi klienta i wizerunek marki. Zaremba zauważa przy tym coś jeszcze ciekawszego - auto przez pierwsze trzy lata praktycznie się nie psuje, a potem odsetek serwisów i napraw rośnie wyraźnie. Dlatego właśnie firmy najmowe kończą umowy najczęściej po trzech, maksymalnie czterech latach. Producent wie, kiedy dany model zaczyna się psuć, więc po prostu wyprzedza problem, zanim my go zauważymy. Dla konsumenta to informacja, która zmienia perspektywę. Bo jeśli auto "nigdy się nie psuje", to niekoniecznie znaczy, że jest lepsze technicznie od konkurencji. Może po prostu producent inwestuje więcej w to, żebyśmy tego nie widzieli i dalej kupowali tę samą markę.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.