Bezprecedensowa decyzja w Japonii. Chiny reagują
Chiny wyraziły głębokie zaniepokojenie w związku z ogłoszoną we wtorek przez rząd Japonii decyzją o zniesieniu zakazu eksportu broni. Rzecznik chińskiego MSZ Guo Jiakun ocenił, że posunięcie to podważa wizerunek Japonii jako państwa pacyfistycznego i zapowiedział, że Pekin "pozostanie bardzo czujny".
Japoński rząd zatwierdził zniesienie obowiązującego od dziesięcioleci zakazu eksportu śmiercionośnej broni i sprzętu wojskowego. Decyzja ta oznacza historyczną zmianę powojennej, pacyfistycznej polityki kraju i otwiera drogę do sprzedaży uzbrojenia na rynkach międzynarodowych.
Krok ten, tłumaczony rosnącymi zagrożeniami ze strony Chin i Korei Północnej, otwiera drogę do sprzedaży za granicę m.in. myśliwców i niszczycieli do krajów partnerskich.
- Przyspieszona remilitaryzacja Japonii to fakt i rzeczywistość poparta konkretnymi planami i działaniami - powiedział rzecznik podczas regularnego briefingu, dodając, że "wielu ekspertów wyraża zaniepokojenie, że Japonia ponownie uruchamia swoją machinę wojenną".
Szkieletowy czy murowany? Daria wybudowała dom za 466tys. w 3 miesiące
Znowelizowane przepisy zasadniczo zabraniają sprzedaży do państw objętych konfliktem zbrojnym, ale przewidują wyjątki.
Guo podkreślił, że historia agresji ze strony Japonii wymagała ścisłych ograniczeń jej siły militarnej, zapisanych m.in. w powojennej konstytucji. Ostrzegł, że "społeczność międzynarodowa, w tym Chiny, pozostanie bardzo czujna i będzie się stanowczo opierać lekkomyślnym posunięciom Japonii w kierunku nowego militaryzmu".
Osobno rzecznik MSZ, poproszony o komentarz w sprawie wysłania przez premierkę Japonii Sanae Takaichi rytualnych darów do tokijskiej świątyni Yasukuni, skrytykował ten gest.
Stwierdził, że jest to przejaw prób "uchylania się od historycznej odpowiedzialności", a samą świątynię nazwał "duchowym narzędziem japońskiego militaryzmu", przypominając, że honoruje ona m.in. skazanych zbrodniarzy wojennych.