Branża OZE pod lupą. Jest 7 mln zł kar dla firm
Prezes UOKiK nałożył ponad 7 mln zł kar na firmy z branży OZE oraz prawie 400 tys. zł na osoby zarządzające - poinformował UOKiK. W ocenie Urzędu, Polska Energia Grupa Kapitałowa w nieuczciwy sposób pozyskiwała klientów, a Energia dla Pokoleń zawierała w umowach niedozwolone klauzule. Wątpliwości wzbudziły także wzorce umów stosowane przez spółkę Nasz Prąd.
Konsumenci decydują się na zakup paneli fotowoltaicznych czy pomp ciepła z myślą o niższych rachunkach za energię i ochronie środowiska. Instalacja OZE, czyli odnawialnych źródeł energii, to dla wielu gospodarstw domowych duża inwestycja - często finansowana z oszczędności lub kredytu. Dlatego UOKiK sprawdza praktyki przedsiębiorców działających na rynku OZE i reaguje, gdy wobec konsumentów stosowane są marketingowe pułapki i umowy z ukrytymi warunkami.
Kary dla firm z branży OZE
- Instalacje OZE wymagają od konsumentów wyłożenia dziesiątek tysięcy złotych, a od przedsiębiorców pełnej odpowiedzialności - zarówno za jakość produktu, jak i za uczciwy sposób sprzedaży oraz przejrzyste warunki umowy. Niedopuszczalne jest sprzedawanie fotowoltaiki strachem i presją oraz pisanie umów tak, by ryzyko i koszty zawsze zostawały po stronie konsumenta - mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Tusk uderza w Czarnka. "Jeśli chodzi o OZE-SROZE"
Według ustaleń UOKiK, we wzorach umów stosowanych przez spółkę Energia dla Pokoleń pojawiały się klauzule, które mogły utrudnić konsumentom dochodzenie swoich praw, np. egzekwowanie terminów wykonania instalacji.
"Problem dotyczył także nieprecyzyjnych pojęć, takich jak niekorzystne warunki atmosferyczne. Uniemożliwiały one klientowi ocenę, czy opóźnienie wynikało z nadzwyczajnego zdarzenia, czy z przewidywalnych warunków pogodowych. W praktyce mogło oznaczać to długie czekanie bez pewności, kiedy montaż się skończy, i brak skutecznych narzędzi, by wyegzekwować terminową realizację" - przekazał UOKiK w komunikacie.
W ocenie Urzędu, istotne dla sprawy były też postanowienia dotyczące efektów inwestycji. "Jeżeli konsument dostaje obietnice konkretnych korzyści na podstawie danych i parametrów, a w umowie znajduje zastrzeżenie, że firma nie gwarantuje poziomu produkcji energii ani oszczędności" - stwierdził UOKiK.
Z kolei Polska Energia Grupa Kapitałowa - jak ustalił Urząd - stosowała reklamy instalacji fotowoltaicznych przypominające informacje urzędowe.
"Do skrzynek pocztowych konsumentów trafiały druki stylizowane na oficjalne pisma – czarno-białe, z formalnymi zwrotami i tytułami w rodzaju »Ogłoszenie« czy »Zawiadomienie«, a na kopertach pojawiał się czerwony nadruk »Zawiadomienie dla mieszkańców gminy«. Dla wielu osób mogło to wyglądać jak korespondencja z urzędu albo od dystrybutora energii, a nie jak oferta handlowa prywatnej spółki. Ten zabieg marketingowy miał zwiększyć presję i zmusić odbiorcę do szybkiego działania" - stwierdził UOKiK.
Urząd wskazał, że w materiałach reklamowych ostrzegano o rzekomych, nieuchronnych podwyżkach cen prądu nawet o 300–400 proc., podczas gdy realny wzrost cen dla gospodarstw domowych w latach 2022–2024 wyniósł niespełna 33 proc.
"Taki przekaz – podawany bez źródeł i ważnego kontekstu, np. rozwiązań osłonowych, takich jak mrożenie cen energii – miał przestraszyć i skłonić do podjęcia decyzji o zawarciu umowy na instalację fotowoltaiczną" - zaznaczył UOKiK.
Urząd przekazał, że trwa również postępowanie dotyczące spółki Nasz Prąd. UOKiK bada klauzule, które mogą działać na niekorzyść konsumentów.
Spółki wniosły odowłanie
"Wątpliwości Prezesa UOKiK budzi m.in. postanowienie, zgodnie z którym ekipa montażowa miała stawić się w umówionym terminie, a jeśli nieruchomość nie była gotowa do rozpoczęcia prac i sytuacja nie zmieniła się w ciągu dwóch godzin, spółka mogła obciążyć klienta dodatkowym kosztem dojazdu w wysokości 1000 zł za każdy dzień zwłoki. Przy takiej stawce kara mogła narastać do bardzo wysokiej kwoty – tym bardziej, że spółka nie precyzowała, co dokładnie oznacza »przygotowanie« nieruchomości" - zaznaczono w komunikacie.
Prezes UOKiK nałożył łącznie ponad 7 mln zł kar na spółki oraz blisko 390 tys. zł na osoby zarządzające.
Urząd podał, że decyzje są nieprawomocne, a spółki wniosły odwołanie do sądu.