Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KRO
|
aktualizacja

Brexit. Oto jak rozstrzygnięto w umowie kwestie sporne pomiędzy Wielką Brytanią a UE

1
Podziel się:

Przed ogłoszeniem sukcesu ws. umowy handlowej przez kilkanaście dni premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson przekonywał, że negocjatorzy nie dojdą do porozumienia, jeżeli UE nie spuści z tonu m.in. w kwestiach rybołówstwa tzw. równy warunków gry. Jak zatem finalnie uregulowano sporne kwestie w umowie?

Brexit. Oto jak rozstrzygnięto w umowie kwestie sporne pomiędzy Wielką Brytanią a UE
Brexit z umową handlową. Na zdjęciu premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson i szefowa KE Ursula von der Leyen. (NurPhoto via Getty Images, NurPhoto)

Obserwatorzy brytyjskiej sceny politycznej podkreślają, że ratyfikacja umowy handlowej przez brytyjski parlament jest pewna. Potwierdzają to wyniki w Izbie Gmin, gdzie umowa implementująca umowę handlową do brytyjskiego prawa przeszła znaczącą większością głosów.

Projekt zostanie teraz skierowany do Izby Lordów, która jest wyższą izbą brytyjskiego parlamentu. Akt prawny następnie musi uzyskać aprobatę królowej. Według brytyjskich mediów jedno i drugie powinno nastąpić jeszcze w środę.

Porozumienie brytyjsko-unijne przez ostatnie tygodnie torpedowały trzy kwestie: rybołówstwo, tzw. równe warunki gry, a także sposoby rozwiązywania ewentualnych przyszłych sporów wynikających z umowy. Kwestię "suwerenności" łowisk Zjednoczonego Królestwa Boris Johnson podnosił publicznie najczęściej.

Kwestia rybołówstwa

W sporze o rybołówstwo chodziło przede wszystkim o to, jak długo po upływie okresu przejściowego i ile ryb unijne kutry będą mogły łowić na brytyjskich wodach. Według medialnych doniesień obie strony do ostatniego momentu negocjowały, o ile w przypadku poszczególnych ryb zmniejszą się unijne kwoty połowowe.

Zobacz także: Brexit. Przesyłka z Wielkiej Brytanii. "Trzeba będzie zapłacić podatek"

Według nieoficjalnych informacji Wielka Brytania z początku proponowała, by było to 80 proc., natomiast UE - 18 proc. Różnice wynikały też z okresu przejściowego - szef brytyjskiego rządu chciał trzyletniego okresu przejściowego, natomiast Bruksela - 14-letniego.

Finalnie obie strony przystały na pomysł, by okres przejściowy wyniósł 5,5 roku. W tym czasie unijne kwoty ulegną zmniejszeniu o 25 proc. (licząc ich wartość). Jak to ma wyglądać dokładnie? W 2021 roku unijne kwoty skurczą się o 15 proc., a w kolejnych latach - o 2,5 proc. rocznie.

To oznacza, że Wielka Brytania, która w 2019 r. złowiła w swojej wyłącznej strefie ekonomicznej ryby i owoce morza o wartości ok. 850 mln funtów, do czerwca 2026 roku będzie mogła to zwiększyć o 145 mln.

Po upływie 5,5 roku delegaci unijni i brytyjscy ponownie zasiądą przy negocjacyjnym stole. Umowa zakłada, że kwoty połowowe będą negocjowane corocznie.

Jak podaje PAP, teoretycznie Wielka Brytania mogłaby całkowicie zamknąć swoje wody dla unijnych łodzi po upływie okresu przejściowego. W praktyce jednak straciłaby tym samym dostęp do unijnych łowisk. Zjednoczone Królestwo naraziłoby się również na to, że UE wprowadzi cła na brytyjskie produkty rybne.

Umowa przewiduje również, że cła mogą być rozciągnięte także na inne sektory, choć zarazem zaznaczone jest, że odpowiedź musi być proporcjonalna do poniesionych strat.

Trzeba też pamiętać, że członkostwo w unijnej Wspólnej Polityce Rybołówstwa mocno zmniejszyło znaczenie brytyjskiego rybołówstwa i nawet gdyby od 1 stycznia unijne kwoty połowowe spadły do zera, brytyjscy rybacy nie mieliby ani ludzi, ani sprzętu, by to od razu wykorzystać.

Kwestia równych warunków gry

Na tzw. równych warunkach gry szczególnie zależało Unii Europejskiej. Bruksela obawiała się, że po całkowitym opuszczeniu Wspólnoty Wielka Brytania zacznie stosować "dumping regulacyjny", który zapewni jej przedsiębiorstwom przewagę konkurencyjną.

Dlatego też Unia domagała się od brytyjskiego rządu, by ten dostosował się do jej przyszłych regulacji normujących np. rynek pracy, ochronę środowiska, czy sprawy socjalne.

Johnson tłumaczył, że w ostatniej fazie negocjacji UE mówiła wręcz o automatycznym nakładaniu karnych ceł, jeśli Wielka Brytania nie będzie przyjmować unijnych regulacji. Brytyjski rząd z kolei wykluczał dostosowanie się co regulacji UE, bo ideą brexitu było właśnie to, by się od nich uwolnić.

Jak zatem finalnie rozwiązano ten spór? Stanęło na opcji kompromisowej - obie strony zgodziły się na utrzymanie wspólnych standardów, ale w ich obrębie mają swobodę regulacyjną.

Kwestia rozwiązywanie sporów

Tym samym Zjednoczone Królestwo nie musi przyjmować unijnych regulacji, ale w zamian zobowiązało się do przestrzegania zasad uczciwej konkurencji oraz respektowania zasad dotyczących pomocy publicznej. W przyszłości powstanie również niezależna agencja - na co obie strony wyraziły zgodę - która oceniać będzie skutki pomocy publicznej.

Pierwotnie Unia Europejska chciała, by przyszłymi sporami obu stron zajmował się Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Na to zgody nie wyraził Londyn, który chciał całkowicie uwolnić się od ETS. Pod jurysdykcję Trybunału podchodzić będzie tylko jeden region Wielkiej Brytanii - Irlandia Północna. Pozostanie ona bowiem częścią unijnego wspólnego rynku w zakresie obrotu towarami. Dlatego też decyzje ETS dotyczące wspólnego rynku będą się też odnosić do tej prowincji.

W przypadku, gdy któraś ze stron odejdzie od wspólnych standardów i będzie to miało negatywny wpływ na drugą stronę, może zostać uruchomiony mechanizm rozstrzygania sporów, w ramach którego mogą zostać nałożone taryfy celne. Opiera się on na klauzuli "przywrócenia równowagi", która daje zarówno UE, jak i Wielkiej Brytanii prawo do podjęcia działań w przypadku znacznych rozbieżności.

Klauzula ta jest o wiele bardziej rygorystyczna niż środki, które znalazły się w innych niedawnych umowach handlowych UE, a taryfy mogą zostać nałożone na konkretny sektor, nawet jeśli spór będzie dotyczył innego sektora. Jeśli chodzi o samo rozstrzyganie sporów, to będzie istniał wiążący system arbitrażu obejmujący urzędników z obu stron.

Wyspy najpewniej powstrzymywać przed odchodzeniem od wspólnych standardów będzie nieuregulowana sprawa obrotu usługami. Umowa handlowa dotyczy bowiem przede wszystkim handlu towarami.

Wielka Brytania ma nadzieję, że UE uzna brytyjskie regulacje dotyczące usług finansowych za równoważne unijnym, co znacznie ułatwiłoby brytyjskim firmom, które eksportują usługi, dalsze prowadzenie działalności na rynku UE.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(1)
Tak ,tak
2 lata temu
NIE KRYTYKUJE ALE PISZE DOROBKI I FAKTY.... .....PRZESTANMY POLSKO NADAL PROWADZICZ POLITYKE ZE LEPIEJ POWIEDZECZ ZA MALO NIZ POWIEDZECZ WSZYSTKO CO NAS BOLI Z DANYM PANSTWEM....BRYTYCZYKI...DUZO JAWNIE NAS OBRAZILI POLITYKA ...A MY ZESZMY SPRZYJALI WYJSZCZE Z UNI NA LEPSZYCH KORZYSZCZACH.....A CO ONI ANGLICY ZROBILI WZGLEDEM POLAKOW TAM ...NIC A NIC ...A GDZE ARHIWA POLAKOW WALCZACYCH W OBRANIE TCHURZLIWYCH ANGLIKOW POWIEDZELI ZE ICH NIE MAJA...KIEDY BENDZEM NARODEM DUMNYM SWOJEJ PRZESZLOSZCZI????? PRZESTANMY SAMI WSTYDZICZ SIE SIEBIE... POLSKO TO MY WSZYSZCZY A NIE TYLKO POLITYCY!!!!