Ceny ropy w górę mimo zapowiedzi USA o eskorcie tankowców w Cieśninie Ormuz
Notowania ropy naftowej WTI i Brent mocno rosną, chociaż Stany Zjednoczone zapowiadają eskortę tankowców w Cieśninie Ormuz. Rynki koncentrują się na ryzyku przerw w dostawach surowca. Wojna na Bliskim Wschodzie trwa szósty dzień i nie ma oznak zbliżającego się zakończenia.
Ceny ropy naftowej rosną, mimo sygnałów z USA o możliwej poprawie bezpieczeństwa transportu w Cieśninie Ormuz. Maklerzy, na których powołuje się PAP, wskazują, że inwestorzy nie odczytują amerykańskich zapowiedzi jako szybkiej zmiany sytuacji na szlaku kluczowym dla dostaw surowca.
WTI w dostawach na kwiecień na NYMEX w Nowym Jorku kosztuje 77,42 dol. za baryłkę, czyli o 3,70 proc. więcej. Z kolei Brent na ICE na maj wyceniana jest na 84,08 dol. za baryłkę, po wzroście o 3,29 proc.
Sekretarz energii USA Chris Wright zapowiedział, że amerykańska marynarka wojenna będzie eskortować tankowce przepływające przez Cieśninę Ormuz. W środę w telewizji Fox News mówił, że na razie żadne statki komercyjne nie prosiły o takie wsparcie w Zatoce.
Czy pieniądze dają szczęście? Tak odpowiedział psycholog
- Gdy nadejdzie odpowiedni czas, a będzie to już niedługo, wykorzystamy amerykańską marynarkę wojenną do eskortowania statków przezCcieśninę Ormuz - zapewnił minister.
Wright dodał, że obecnie żegluga przez cieśninę łączącą Zatokę Perską z Morzem Arabskim została wstrzymana. Dzień wcześniej prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że w razie potrzeby siły amerykańskiej marynarki wojennej będą eskortować tankowce.
Ryzyko przerw w dostawach ropy
Według informacji przytaczanych przez PAP, strony walczące na Bliskim Wschodzie zapowiedziały kontynuację konfliktu. Siły USA i Izraela kontynuowały bombardowanie Iranu, a Republika Islamska ostrzeliwała rakietami kilka krajów w regionie, atakując infrastrukturę energetyczną i skutecznie blokując Cieśninę Ormuz.
- Jeśli zobaczymy kolejny udany atak na tankowiec z ropą lub infrastrukturę, albo długotrwałe zakłócenia w dostawach ropy, ceny surowca mogą gwałtownie wzrosnąć - ostrzegła Priyanka Sachdeva, starsza analityczka DM Phillip Nova Pte.
W tle rośnie presja na rynek paliw w Azji. Rząd Chin nakazał największym rafineriom zawieszenie eksportu oleju napędowego i benzyny w reakcji na trudności z pozyskaniem ropy z Bliskiego Wschodu.
Chińskie rafinerie mają też nie podpisywać nowych umów eksportowych oraz negocjować anulowanie już uzgodnionych porozumień. Wyjątek dotyczy paliwa lotniczego w składach celnych oraz dostaw paliw do Hongkongu i Makau.
Podobny ruch wykonał największy przetwórca paliw w Indiach - Mangalore Refinery and Petrochemicals Ltd. (MRPL), który poinformował klientów o zawieszeniu eksportu produktów naftowych ze względu na zaostrzający się konflikt, zakłócający dostawy ropy z Zatoki Perskiej.
MRPL eksportuje olej napędowy, benzynę i paliwo lotnicze, a obecnie posiada zapasy ropy wystarczające na ok. dwa tygodnie działalności.
Tymczasem przetwórcy w Japonii rozmawiają z rządem o dostępie do krajowych zapasów ropy oraz do surowca przechowywanego w zbiornikach dzierżawionych krajom wydobywającym. Z danych resortu handlu wynika, że pod koniec 2025 r. Kraj Kwitnącej Wiśni miał zapasy wystarczające na 254 dni, w tym 146 dni zapasów krajowych i 101 dni zapasów sektora prywatnego.
Źródło: PAP