Napór migrantów na granicy Maroka i Hiszpanii doprowadził w czwartek do niekontrolowanego wejścia do Ceuty dziesiątek tysięcy Afrykańczyków. Po euforii, jaka towarzyszyła im w czwartek, nie ma już śladu. Najnowsze doniesienia pokazują tłumy zmęczonych i zrezygnowanych ludzi powracających w spokoju do Maroka, przez przejście graniczne, na którym sforsowano bramę.
Ceuta. Krajobraz po wejściu i wyjściu migrantów
Sytuacji przygląda się hiszpański dziennik "El Pais". Reporterka widzi, że powracającym migrantom towarzyszy rozczarowanie i fizyczne zmęczenie. Wśród wracających ludzi jest para z 3-letnim dzieckiem. Jeszcze poprzedniego dnia płynęli za falochron, na hiszpańską stronę, niesieni entuzjazmem.
Wyjeżdżamy, bo nie ma jedzenia. Mamy pieniądze, ale nie chcą nam nic sprzedać. Nie ma mleka dla dziewczynki, wszystko pozamykane. Pokazali nam noże i rzucali kamieniami. Chcieliśmy tylko zapewnić przyszłość mojej córce – relacjonuje dla "El Pais" kobieta, wracająca na stronę Maroka
WIDEONiepokojąca prognoza. Tak zestarzeje się Polska
Dziennik podaje, że wezwane do Ceuty wojsko pilnowało trasy powrotu migrantów, nakazując im iść dalej, mimo głodu i odwodnienia. Sama Ceuta ma wyglądać jak "miasto po apokalipsie".
Nie działają sklepy, odwołano letni jarmark ku czci Matki Boskiej Afrykańskiej (Santa María de África), a po ulicach błąkają się setki młodych, bosych ludzi. Z każdego kąta dobiegają krzyki, w tym ludzi uciekających przed funkcjonariuszami lub ekstremistami. Mieszkańcy pozamykali się w domach. Słychać było syreny, a na ulicach i w okolicy plaż zalegały sterty śmieci: kubki po jogurcie, puszki po tuńczyku, kartony po sokach i torby. Tysiące plastikowych toreb"- relacja dziennika" El País " z Ceuty.
16-latek pochodzący z Casablanki, który w nocy przepłynął odcinek wybrzeża między Ceutą a Marokiem, też usłyszał, że powinien wracać. - Nic nie jadłem, tylko krążyłem po mieście i spałem na plaży Almadraba - mówił chłopak.
W Ceucie przepełnione zostały tymczasowe ośrodki dla imigrantów. W tym celu miasto stworzyło prowizoryczne schronienia dla nieletnich w starych magazynach po parku przemysłowym. "Miasto dalekie jest od odzyskania swojego dawnego wyglądu, bez żołnierzy czy zdezorientowanej młodzieży. Nierozwiązany kryzys będzie czaił się aż do następnego rozdziału" - podsumowuje "El Pais".
Źródło: "El Pais".