Ceuta wywrócona do góry nogami. "Nie chcą nam sprzedać mleka dla dziecka"

Po napływie dziesiątek tysięcy migrantów z Maroka hiszpańska Ceuta znalazła się w kryzysie. "El Pais" relacjonuje, że miasto zostało sparaliżowane. Zamknięto sklepy, mieszkańcy nie wychodzą z domów, sytuacja przygwoździła też turystykę. W sobotę migranci w obstawie hiszpańskich służb wracają do Maroka.

Tysiące migrantów z Maroka wraca z CeutyTysiące migrantów z Maroka wraca z Ceuty
Źródło zdjęć: © EPA, PAP | Reduan Dris
Bartłomiej Chudy

Napór migrantów na granicy Maroka i Hiszpanii doprowadził w czwartek do niekontrolowanego wejścia do Ceuty dziesiątek tysięcy Afrykańczyków. Po euforii, jaka towarzyszyła im w czwartek, nie ma już śladu. Najnowsze doniesienia pokazują tłumy zmęczonych i zrezygnowanych ludzi powracających w spokoju do Maroka, przez przejście graniczne, na którym sforsowano bramę.

Migranci wracają z Ceuty do Maroka
Migranci wracają z Ceuty do Maroka © EPA, PAP | Reduan Dris

Ceuta. Krajobraz po wejściu i wyjściu migrantów

Sytuacji przygląda się hiszpański dziennik "El Pais". Reporterka widzi, że powracającym migrantom towarzyszy rozczarowanie i fizyczne zmęczenie. Wśród wracających ludzi jest para z 3-letnim dzieckiem. Jeszcze poprzedniego dnia płynęli za falochron, na hiszpańską stronę, niesieni entuzjazmem.

Wyjeżdżamy, bo nie ma jedzenia. Mamy pieniądze, ale nie chcą nam nic sprzedać. Nie ma mleka dla dziewczynki, wszystko pozamykane. Pokazali nam noże i rzucali kamieniami. Chcieliśmy tylko zapewnić przyszłość mojej córce – relacjonuje dla "El Pais" kobieta, wracająca na stronę Maroka

WIDEO
Niepokojąca prognoza. Tak zestarzeje się Polska


Dziennik podaje, że wezwane do Ceuty wojsko pilnowało trasy powrotu migrantów, nakazując im iść dalej, mimo głodu i odwodnienia. Sama Ceuta ma wyglądać jak "miasto po apokalipsie".

Nie działają sklepy, odwołano letni jarmark ku czci Matki Boskiej Afrykańskiej (Santa María de África), a po ulicach błąkają się setki młodych, bosych ludzi. Z każdego kąta dobiegają krzyki, w tym ludzi uciekających przed funkcjonariuszami lub ekstremistami. Mieszkańcy pozamykali się w domach. Słychać było syreny, a na ulicach i w okolicy plaż zalegały sterty śmieci: kubki po jogurcie, puszki po tuńczyku, kartony po sokach i torby. Tysiące plastikowych toreb"- relacja dziennika" El País " z Ceuty.

16-latek pochodzący z Casablanki, który w nocy przepłynął odcinek wybrzeża między Ceutą a Marokiem, też usłyszał, że powinien wracać. - Nic nie jadłem, tylko krążyłem po mieście i spałem na plaży Almadraba - mówił chłopak.

W Ceucie przepełnione zostały tymczasowe ośrodki dla imigrantów. W tym celu miasto stworzyło prowizoryczne schronienia dla nieletnich w starych magazynach po parku przemysłowym. "Miasto dalekie jest od odzyskania swojego dawnego wyglądu, bez żołnierzy czy zdezorientowanej młodzieży. Nierozwiązany kryzys będzie czaił się aż do następnego rozdziału" - podsumowuje "El Pais".

Źródło: "El Pais".

Wybrane dla Ciebie