Chcą odwrócić "wodną" reformę PiS. Szykuje się koalicyjna próba sił

Tomasz ŻółciakGrzegorz Osiecki
Jarosław Kaczyński i Wadim TyszkiewiczJarosław Kaczyński, prezes PiS i Wadim Tyszkiewicz, jeden z autorów senackiego projektu ustawy
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, PAP | Rafał Guz, Piotr Polak, Łukasz Ogrodowczyk

Senatorowie związani z większością rządzącą forsują projekt ustawy, który przywraca samorządom pełną decyzyjność w zakresie ustalania taryf za wodę i ścieki. Problem w tym, że inny pomysł na uregulowanie tej kwestii ma resort infrastruktury. Szykuje się więc koalicyjna próba sił w tej sprawie.

Projekt nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków przygotowali senatorowie z 3-osobowego koła senackiego Niezależni i Samorządni. To frakcja popierająca obecną koalicję rządzącą, a jednocześnie zapowiadająca plan powołania nowej partii politycznej, choć bardziej w kontrze do PiS i Konfederacji.

Teraz wspomniani senatorowie zaczęli forsować projekt ustawy, który odbiera Wodom Polskim możliwość kształtowania cen za dostarczanie wody i odbiór ścieków (poprzez możliwość zablokowania samorządowych wniosków o podwyżki) i z powrotem przekazuje te kompetencje w ręce samorządów.

Jeszcze przed 2017 r. taryfy za zbiorowe zaopatrzenie w wodę lub zbiorowe odprowadzanie ścieków podlegały zatwierdzeniu w drodze uchwały rady gminy. Chodzi więc o proste odwrócenie reformy rządu PiS i wyjście naprzeciw postulatom wielu lokalnych włodarzy, także tych, którzy aktywnie wspierali Rafała Trzaskowskiego w minionej kampanii prezydenckiej.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Autorzy projektu przekonują, że obecny model się nie sprawdza. Przez długi czas procedowania wniosków taryfowych przez Wody Polskie oraz nierzadkie blokowanie wniosków o podwyżki cen (choć samorządowcy wolą określenie: "urealnienie" cen), wiele spółek wodociągowo-kanalizacyjnych znalazło się w trudnej sytuacji finansowej.

W okresie 2018-2022 samorządy złożyły 926 wniosków do Wód Polskich o korekty taryf. Z tego 291 wniosków Wody zatwierdziły, 295 odrzuciły, a 302 pozostawały "w rozpatrzeniu".

"Należy zauważyć, że w 2022 roku, kiedy odnotowano najwyższy w ostatnich latach poziom inflacji, nastąpił gwałtowny spadek udziału decyzji pozytywnych oraz wzrost udziału decyzji negatywnych w ogólnej liczbie decyzji wydawanych w przedmiocie wniosku o skrócenie okresu obowiązywania taryfy - podkreślają autorzy projektu ustawy.

Senatorowie swoje, resort swoje

Choć nieoficjalne zapowiedzi były takie, że Senat zajmie się projektem jeszcze w tym tygodniu, to sprawa się komplikuje.

Dowiedzieliśmy się, że Ministerstwo Infrastruktury składa swój projekt, który szykuje już od ponad roku. Widocznie zapowiedzi o szykowanym przez nas projekcie spowodowały jakieś przyspieszenie prac nad projektem ministerialnym. Dla nas on jest jednak nie do zaakceptowania. Dlatego forsujemy swój projekt, prawdopodobnie na kolejnym posiedzeniu Senatu będzie procedowany - mówi Wadim Tyszkiewicz, jeden z autorów senackiego projektu ustawy.

Ministerstwo, na czele którego stoi Dariusz Klimczak z PSL, rzeczywiście ma inny pomysł niż proste odwrócenie reformy PiS. Z jednej strony, projekt resortu również przewiduje przywrócenie radzie gminy wyłącznej kompetencji do zatwierdzania taryf za wodę i ścieki, ale z pewnymi ograniczeniami.

- Przewiduje się, że Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie będzie ingerowało w proces zatwierdzania taryf wyłącznie w przypadku znacznych podwyżek w celu zapewnienia odpowiedniej ochrony społeczeństwa przed nieuzasadnionym wzrostem cen - mówi Anna Szumowska, rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury.

Z tą argumentacją nie zgadza się senator Wadim Tyszkiewicz. - Nasz projekt jest prosty, chodzi o zdjęcie nadzoru jakichkolwiek służb państwowych nad decyzji leżących w gestii samorządu - mówi.

- Jeśli rząd chce ingerować w ceny, to niech jednocześnie da narzędzia, które pozwolą uratować spółki wodociągowo-kanalizacyjne, które w wielu miejscach w Polsce znajdują się na granicy upadłości ze względu na to, że przez ostatnie lata Wody Polskie blokowały regulację cen. Koszty rosły, a ceny były utrzymywane na tym samym poziomie. Co prawda teraz, pod rządami obecnej koalicji, Wody Polskiej szybciej i chętniej zatwierdzają nowe taryfy, ale to nie zmienia naszego stanowiska, że to i tak powinna być w gestii samorządów - przekonuje senator.

Już widać, że koalicja będzie miała zgryz, jak pogodzić oba projekty. - Nie ma jeszcze decyzji, co dalej z projektem senatorów - przyznaje jeden z polityków KO.

Przedstawiciel ludowców zwraca z kolei uwagę, że Wody Polskie i tak nie do końca skutecznie blokują podwyżki. - Jak wójt nie dostanie zgody na podwyżkę taryf za wodę i ścieki, to te podwyżki wprowadzi gdzie indziej, np. za parkowanie, i w ten sposób uzyskane dodatkowe pieniądze przeleje na konto spółki wodociągowej, którą musi ratować - mówi polityk PSL.

Samorządowcy: skończmy z populizmem

A co na to wszystko najbardziej zainteresowani reformą, czyli lokalni włodarze?

Dla nas najważniejsze jest, by skończyć z populizmem dopłacania wszystkich do wszystkiego. Nie może być tak, że cena jest zaniżona, ale to nic, bo gmina w razie czego i tak dopłaci - uważa Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol i wiceszef Związku Gmin Wiejskich RP.

Jego zdaniem taryfy za wodę i ścieki powinny być urealnione, ale przy jednoczesnym, bardziej precyzyjnym niż dziś, określeniu w rozporządzeniu, co brać pod uwagę przy ustalaniu tych taryf, a zwłaszcza - co wpływa na ich ewentualną podwyżkę. By uniknąć problemu ewentualnej uznaniowości lokalnych radnych.

Nasz rozmówca krytycznie patrzy na pomysł resortu infrastruktury, zgodnie z którym Wody Polskie mogłyby interweniować "w przypadku znacznych podwyżek".

- To absurd, że ktoś patrzy tylko na wzrost ceny. Jeśli nie mamy wystandaryzowanej ceny, ile to mniej więcej powinno kosztować, to mamy politycznie ustalanie ceny, nieodpowiadające warunkom rynkowym. W Niemczech jest tak, że jeśli metr sześcienny wody i ścieków przekracza 15 euro, to wtedy lokalna władza ma prawo wystąpić do państwa o dofinansowanie, by zejść do ceny poniżej 15 euro - wskazuje wójt Terespola.

Resort infrastruktury informuje, że "w związku z uwzględnieniem licznych propozycji i sugestii zgłaszanych przez podmioty zewnętrzne projekt podlega ciągłym poprawkom, mającym na celu wypracowanie jak najlepszej wersji przepisów".

Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze money.pl

Wybrane dla Ciebie