Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Michał Krawiel
Michał Krawiel
|
aktualizacja

Chiny walczą z Omikronem. "Partia to polityczna bestia"

Podziel się:

Dwa lata temu chiński przywódca Xi Jinping ogłosił politykę "zero COVID". Wydawało się, że Chiny poradziły sobie z pochodzącym z Wuhan wirusem. Jednak po dwóch latach historia zatoczyła koło i teraz Państwo Środka zostało znowu sparaliżowane przez koronawirusa. Pekin walczy z pandemią w sposób brutalny, bez oglądania się na gospodarkę i obywateli. - Partia to polityczna bestia – mówi money.pl Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Chiny walczą z Omikronem. "Partia to polityczna bestia"
Chiny zalecają pracę w "obiegu zamkniętym" i zamykają pracowników w fabrykach (Getty Images, RAY YOUNG)

Po ponad dwóch latach od wybuchu pandemii COVID-19 w chińskiej metropolii Wuhan koronawirus wraca do Państwa Środka. Spośród 100 największych chińskich miast w ponad 80 wprowadzono jakąś formę lockdownu.

Chińczycy nałożyli ścisły lockdown m.in. w Szanghaju, w którym mieszka około 25 mln osób. Jest to kluczowe miasto dla chińskiej gospodarki. Sytuacja epidemiczna jest w nim na tyle trudna, że władze w Pekinie postanowiły przedłużyć twardy lockdown aż do 26 kwietnia.

Według BBC wśród nowych zaleceń rządu znalazły się m.in. instalowanie alarmów w drzwiach osób zakażonych oraz ewakuacje budynków w celu przeprowadzenia dezynfekcji. Brytyjska stacja telewizyjna informowała, że na kilku osiedlach pod przymusem wywieziono ludzi z mieszkań do tymczasowych kwater.

Chiny zakładnikiem "zero COVID"

Od samego początku pandemii Pekin działa według zasady "zero COVID". Działania Chin różniły się od tych, które podejmowały państwa zachodnie. Chińczycy w Wuhan dosłownie zamykali swoich obywateli w domach. Teraz, po dwóch latach od wybuchu pandemii, Chiny wracają do punktu wyjścia i to w momencie, kiedy w Europie i w USA władze i obywatele nauczyli się już żyć z wirusem.

Chińska definicja "zero COVID" oznacza, że nowe przypadki mają się nie pojawiać poza obszarami objętymi kwarantanną.

Chińska szczepionka nie radzi sobie z koronawirusem

Zdaniem Michała Bogusza z Ośrodka Studiów Wschodnich chińskie podejście do walki z pandemią stało się zakładnikiem polityki Komunistycznej Partii Chin. Wyszczepienie w Szanghaju jest na poziomie, o jakim w Polsce można marzyć. Około 90 proc. mieszańców tej metropolii przyjęło preparat przeciw COVID-19.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Reforma podatkowa korzystna dla emerytów. "To naprawa błędów z Polskiego Ładu"

Jak powiedział money.pl wirusolog dr Tomasz Dzieciątkowski, Chińczycy stosują rodzimą szczepionkę, która była już mało skuteczna w przypadku poprzednich wariantów, a przy wariancie Omikron działa ona po prostu beznadziejnie.

Dlaczego, mimo bardzo niskich statystyk dotyczących skuteczności tej szczepionki, Pekin nie zdecydował się na skorzystanie z innych, zachodnich preparatów? Tu właśnie pojawia się kolejny element polityczny.

Duma narodowa i rozkaz partii zrobiły swoje – mówi money.pl Michał Bogusz.

Ekspert z Ośrodka Studiów Wschodnich uważa, że Chiny, mimo tego, że mają pełen dostęp do danych z innych krajów, to ze względów politycznych nie mogą zmienić podejścia do walki z pandemią. Dotyczy to wyboru szczepionek, ale także trzymania się bezwzględnej polityki "zero COVID". Władze w Pekinie działają podobnie jak Władimir Putin w przypadku wojny w Ukrainie – nie przyznają się do błędów i trzymają ustalonego już dwa lata temu kursu, niezależnie od zmieniającej się wokół sytuacji.

Grupa decyzyjna w Pekinie jest bardzo wąska. Bazuje ona na relacjach przekazywanych, filtrowanych i przedstawianych w taki sposób, żeby decydenci dostawali informacje, jakie chcą usłyszeć. Muszą być one zgodne z linią polityczną. Decyzja partii na początku pandemii zakładała zero tolerancji dla wirusa, była sygnowana imieniem przywódcy Xi Jinpinga i nie ma teraz od niej odwrotu. Informacje zwrotne trafiające do centrali są najprawdopodobniej cenzurowane. Dodatkowo jesienią odbędzie się zjazd partii, dlatego Chiny nie mogą wycofać się z polityki "zero COVID". Xi Jinping nie może przyznać się do błędu — wyjaśnia Michał Bogusz z OSW.

Walka z pandemią podporządkowana jest polityce

Rozgrywanie pandemii na poziomie politycznym nie jest niczym zaskakującym. Tak samo robił Mateusz Morawiecki przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku, przekonując, że wirus jest w odwrocie. Trudno inaczej niż czystą twardą polityką określić działania innych przywódców na świecie - od prezydenta Brazylii Bolsonaro po rząd Australii czy spór o obostrzenia w trakcie kampanii wyborczej w USA w 2020 roku. Każda decyzja dotycząca walki z pandemią lub jej zaniechanie jest kwestią polityczną.

Jednak w przypadku Chin dochodzi jeszcze jeden aspekt – samego działania państwa, a dokładniej brutalnych systemów kontroli, które są opresyjne wobec obywateli.

Chinom, drugiej gospodarce świata, daleko do liberalnej demokracji, w której obywatele mogą zakwestionować decyzje rządzących w powszechnych i demokratycznych wyborach. Dodatkowo Chińska Partia Komunistyczna wpadła w pułapkę polityczną i praktyczną, bo nie ma alternatywnego planu na walkę z pandemią.

Ludzie śpią w fabrykach

Z punktu widzenia Zachodu i Polski pojawia się pytanie o wpływ rozlewającego się po Chinach wariantu Omikron na inne gospodarki światowe. W marcu w Państwie Środka spadła sprzedaż detaliczna i wzrosło bezrobocie. Jednak faktyczny wpływ lockdownu będzie widać dopiero w maju. Część ekspertów obawia się, że z powodu zerwanych łańcuchów dostaw staną fabryki w innych chińskich prowincjach.

Szanghaj jest kluczowym miastem dla produkcji półprzewodników. Niemiecki Bosch wstrzymał pracę w swoich oddziałach w Szanghaju i sąsiednim Kunshan. Tajwańska firma Pegatron, która montuje iPhone'y, również wstrzymała działalność.

Foxconn, którego zakład produkcyjny znajduje się w Kunshan, pracuje wykorzystując jedynie 60 proc. mocy produkcyjnych. Ponad 30 tajwańskich firm, w tym wiele produkujących części elektroniczne, poinformowało, że restrykcje sanitarne we wschodnich Chinach zmusiły firmy do czasowego wstrzymania produkcji.

"Partia jest polityczną bestią"

- Funkcjonuje taka opinia, że to jest przywództwo pragmatyczne, skupione na gospodarce, ale tak nie jest. Gospodarka dla partii jest instrumentem koniecznym do utrzymania wpływów i budowania potęgi. Gospodarka nie jest dla Pekinu celem samym w sobie. Jeżeli partia uznaje, że ważniejsze są cele polityczne, to je po prostu realizuje. Po trupach do celu. Nie pierwszy raz w historii Chin. Partia jest bestią polityczną – komentuje Michał Bogusz z OSW.

Chiny próbują minimalizować skutki obostrzeń, utrzymując działanie portów i lotnisk. Pekin zaleca pracę fabryk w "obiegu zamkniętym", czyli przebywanie pracowników na stałe w zakładach pracy. - Sytuacja jest trudna. Objęte obostrzeniami są głównie okręgi, które generują wzrost gospodarczy. Oczywiście to też zmieniło się w trakcie trwania w pandemii. Wrócił eksport jako ważne koło zamachowe gospodarki, zastępując popyt wewnętrzny. Dlatego dopóki Chiny będą zamykać pracowników w fabrykach, to mogą kontynuować produkcję. Brakuje za to kierowców i możliwości transportu między prowincjami – mówi Michał Bogusz.

Chiny w pierwszym kwartale tego roku, mimo spadku konsumpcji i wzroście bezrobocia w marcu, wygenerowały wzrost PKB, który był wyższy od prognoz. Istnieje jednak ryzyko, że fala zakażeń wariantem Omikron odbije się na stanie gospodarki Państwa Środka.

Dla Chin długoterminowo dwa wyzwania wydają się najważniejsze. Po pierwsze, zakłócenia produkcji w Chinach związane z rygorystycznymi obostrzeniami sprawiają, że odbiorcy na Zachodzie zaczyna szukać źródeł dostaw gdzie indziej. Stanowi to zagrożenie dla modelu opartego na dynamicznym wzroście eksportu. Po drugie, problemem chińskiej gospodarki pozostaje bardzo duży poziom długu, który może ulegać zwiększeniu ze względów politycznych. W tym roku zjazd Partii ma wybrać Xi Jinpinga na kolejną kadencję – tłumaczy w rozmowie z money.pl Jan Strzelecki z Zespołu Gospodarki Światowej PIE.

Problemy chińskiej gospodarki są także kłopotem dla gospodarek Zachodu, które zmagają się z trudnościami wywołanymi przez pandemię i agresję Rosji na Ukrainę.

- Lockdown w Chinach jest poważnym wyzwaniem dla światowej gospodarki. Spowoduje to pogłębienie niedoborów surowców i towarów, które i tak obserwujemy na światowym rynku. W efekcie spowolni przemysł, także w Europie. Wraz z rosyjską agresją na Ukrainę będzie to czynnik proinflacyjny – podsumowuje w rozmowie z money.pl Jan Strzelecki.

Michał Krawiel, dziennikarz money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl