Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Damian Słomski
Damian Słomski
|

Co piąta firma chce zatrudnić pracownika z Ukrainy. Stawki za godzinę rosną

Podziel się:

Przy dwóch milionach uchodźców około 600 tys. osób będzie gotowych do pracy do wakacji - oceniają eksperci. Najnowszy "Barometr polskiego rynku pracy" pokazuje, że mogą oni liczyć na coraz wyższe wynagrodzenie i lepszą pracę. Minimalna pensja w Ukrainie wynosi aktualnie 6500 hrywien. W Polsce połowa pracowników deklaruje, że zarabia od 3 do 5 razy więcej.

Co piąta firma chce zatrudnić pracownika z Ukrainy. Stawki za godzinę rosną
Do Polski przybywa coraz więcej obywateli Ukrainy. Wielu z nich może liczyć na pracę (PAP, PAP/EPA/RAMON VAN FLYMEN)

"Nastroje pracodawców się pogorszyły i spodziewają się oni raczej, że sytuacja ich firmy będzie gorsza w 2022 roku niż w 2021 roku. Największe obawy wzbudza inflacja oraz zmiany prawno-podatkowe związane z Polskim Ładem" - wskazuje Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy Personnel Service.

Takie wnioski płyną też z najnowszego raportu firmy. "Barometr polskiego rynku pracy" pokazuje, że ciągle pracodawcy obawiają się o możliwość zachorowania części kadry na koronawirusa. Dużą niepewność wzbudza też wojna w Ukrainie.

"To, czego najbardziej potrzebują pracodawcy, to pracownicy - zarówno z Polski, jak i z Ukrainy. Tych drugich znajdujemy już w co trzeciej firmie w Polsce. Co piąta planuje ich rekrutować" - zauważa Inglot.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Sklepy wycofują rosyjskie produkty. "Oddolny odpowiednik sankcji"

Warto zauważyć, że w ciągu kolejnych lat zmieniła się też pozycja pracowników zza naszej wschodniej granicy.

"Rok temu 70 proc. Ukraińców pracowało jako pracownicy niższego szczebla. Obecnie to 39 proc." - zauważa Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP.

Dodaje, że apetyt na nowych pracowników z Ukrainy ostygł wraz ze wzrostem ich płac. Droższa praca pożera rentowność firm, zmusza do hamowania rozwoju, choć biznes coraz bardziej ceni pracowników z Ukrainy.

Ukraińcy zarabiają coraz więcej

Najnowszy raport pokazuje, że bez względu na sposób, w jaki Ukraińcy znajdą pracę w Polsce, mogą liczyć na całkiem atrakcyjne zarobki. 39 proc. firm oferuje kadrze ze Wschodu stawki od 19,7 do 24,9 zł brutto na godzinę, co piąty płaci od 25 do 29,9 zł, a już co dziesiąty pracodawca proponuje ponad 30 zł brutto na godzinę.

Zaledwie 5 proc. pracodawców przyznaje się do tego, że oferowało pracownikom z Ukrainy stawkę, która jest poniżej minimalnego wynagrodzenia.

Minimalna pensja w Ukrainie wynosi aktualnie 6500 hrywien, czyli w przeliczeniu na złotówki około 910 zł. Natomiast już połowa pracowników z Ukrainy deklaruje, że otrzymuje w Polsce od 3 do 5 tys. zł netto miesięcznie. To od 3 do nawet 5 razy więcej.

Co piąta osoba zarabia od 2,4 tys. do 3 tys. zł netto miesięcznie. Na zarobki przekraczające 5 tys. zł netto miesięcznie może liczyć 17 proc. osób.

Ukraińcy w trybie oszczędnym

Badanie Personnel Sevice pokazuje, że najwięcej pracowników z Ukrainy (44 proc.) utrzymuje się w Polsce za maksymalnie 500 zł miesięcznie. 29 proc. osób przeznacza na ten cel od 500 do 1 tys. zł, a co dziesiąta osoba na utrzymanie wydaje od 1 tys. do 2 tys. zł.

Dużo skromniej żyją w Polsce kobiety z Ukrainy. 47 proc. pań wydaje miesięcznie od 200 do 500 zł w porównaniu do 42 proc. panów. Większa rozrzutność charakteryzuje młodych. Co trzeci wydaje na swoje miesięczne utrzymanie od 500 do 1 tys. zł, w porównaniu do 29 proc. 36-50-latków oraz zaledwie co piątej osoby powyżej 51 roku życia.

Pracownicy z Ukrainy, którzy przebywają w Polsce, niekoniecznie przesyłają pieniądze do swojej rodziny. Najczęściej gromadzą kapitał, który później w całości zawożą do swojej rodziny w Ukrainie. Już 59 proc. osób przyznaje, że w ogóle nie dokonuje transferów międzynarodowych.

Wśród tych, którzy dokonują regularnych transferów pieniężnych, 13 proc. osób co miesiąc przelewa swojej rodzinie od 1 tys. do 2 tys. zł, a kolejne 13 proc. przeznacza na ten cel ponad 2 tys. zł. Mniejsze kwoty (od 200 do 1 tys. zł) przelewa swojej rodzinie co miesiąc w sumie 12 proc. osób.

Polskie firmy potrzebują rąk do pracy

Z "Barometru polskiego rynku pracy" wynika, że 54 proc. badanych firm docenia pracowitość Ukraińców (rok temu 42 proc.), 39 proc. chwali za szybką adaptację (rok temu 32 proc.) i 32 proc.- za szybką naukę języka (rok temu 26 proc.).

"Napaść Rosji na Ukrainę zmienia sytuację na rynku pracy, który w początku 2022 roku był hamulcem dla dalszego rozwoju gospodarczego, zwiększania eksportu, poprawy konkurencyjności gospodarki. Chroniczny deficyt pracowników ustępuje pod naporem rzeszy uchodźców, którzy najpierw będą potrzebowali naszego wsparcia, odpoczynku, opieki zdrowotnej czy psychologicznej, ale przejdą szybką adaptację i w perspektywie kilku miesięcy powiększą zasób siły roboczej" - komentuje Sobolewski.

Ekonomista wylicza, że około 40 proc. uchodźców to dzieci i młodzież, a 10 proc. to osoby starsze. Zakładając partycypację zawodową osób w wieku produkcyjnym rzędu 60 proc., przy 2 milionach uchodźców około 600 tys. osób będzie gotowych do pracy do wakacji.

Raport Personnel Service pokazuje, że 8 na 10 polskich pracowników uważa, że Ukraińcy nie są dla nich zagrożeniem na rynku pracy. Jest jednak 13 proc. badanych, którzy obawiają się, że pracownicy ze Wschodu mogą zabrać im miejsca pracy. Najmocniej te obawy dotyczą osób z zasadniczym wykształceniem.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka polska
wiadomości
praca
Źródło:
money.pl