Czy USA mają gotowy plan politycznej transformacji Iranu? [OPINIA]

28 lutego 2026 r. Stany Zjednoczone wraz z Izraelem przeprowadziły uderzenia militarne na Iran. To moment przełomowy, po miesiącach napięć, demonstracyjnego przerzucania sił USA na Morze Śródziemne i do Zatoki Perskiej oraz ostrej retoryki Waszyngtonu. Prezydent Donald Trump zapowiadał, że Ameryka jest "gotowa, chętna i zdolna" do szybkiego działania, jeśli zagrożenie ze strony Teheranu będzie rosło. Dziś te zapowiedzi stały się faktem - pisze w opinii dla money.pl Piotr Arak, główny ekonomista Velo Bank.

Piotr Arak komentuje sytuację w IraniePiotr Arak komentuje sytuację w Iranie
Źródło zdjęć: © East News | East News, Rex Features, ZipZapic.com
Piotr Arak
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Operacja ma charakter ograniczonej, precyzyjnej kampanii wojskowej, a nie próby rozpoczęcia pełnoskalowej wojny. Wewnętrzne trudności Donalda Trumpa związane z wprowadzaniem ceł oraz spadające poparcie społeczne mogą dodatkowo zwiększać presję na osiągnięcie wyraźnego sukcesu w polityce zagranicznej po interwencji w Wenezueli. Z tej perspektywy osłabienie potencjału militarnego Iranu wydaje się relatywnie najłatwiejszym celem do politycznego skapitalizowania.

Stanowisko administracji Trumpa wobec konfliktu na Bliskim Wschodzie nie jest zaskoczeniem. Już w grudniu prezydent jasno zadeklarował, kogo poprze przy ewentualnym konflikcie Iran-Izrael, nie pozostawiając wątpliwości co do sojuszniczych zobowiązań Waszyngtonu wobec Tel Awiwu. Dzisiejsze uderzenie jest konsekwentną realizacją tej polityki.

Co Waszyngton chce osiągnąć? Zniszczenie programu nuklearnego

Priorytetem pozostaje infrastruktura jądrowa. Już w 2025 r. USA uderzały w instalacje w Fordow, Natanz i Isfahanie w ramach operacji "Midnight Hammer". Administracja Trumpa argumentuje, że Iran był o krok od zdolności do produkcji materiału rozszczepialnego do bomby. Doradcy Białego Domu ostrzegali, że czas liczony jest w tygodniach, nie latach. Celem obecnych uderzeń jest trwałe cofnięcie programu o kilka lat, przez zniszczenie laboratoriów i zaplecza logistycznego w Nantaz, Fordow i Isfahan.

Sekretarz stanu Marco Rubio wielokrotnie podkreślał, że brak zgody Teheranu na rozmowy o rakietach balistycznych to "bardzo poważny problem". Program rakietowy jest dla Iranu realnym narzędziem odstraszania, zarówno wobec Izraela, Arabii Saudysjkiej, jak i baz amerykańskich w regionie. Uderzenia mają osłabić tę zdolność i zmienić regionalną równowagę sił.

Presja na zmianę reżimu. Wsparcie dla protestujących

Trump nie ukrywał, że zmiana władzy w Teheranie byłaby "najlepszą rzeczą, jaka mogłaby się wydarzyć". Nie oznacza to jednak, że USA mają gotowy plan politycznej transformacji Iranu. Historia regionu pokazuje, że chirurgiczne operacje wojskowe są znacznie łatwiejsze niż budowa nowego ładu po autorytarnym systemie.

Od grudnia 2025 r. Iran jest areną masowych protestów. Według władz zginęło ponad 3 tys. osób, niezależne źródła mówią o kilku, a nawet kilkunastu tysiącach ofiar. Pogarszająca się sytuacja gospodarcza przerodziła się w ogólnokrajowy bunt przeciw represjom Islamskiej Republiki. Amerykańska interwencja wojskowa jest też sygnałem politycznym: Waszyngton nie pozostanie obojętny wobec brutalnych działań władz.

Regionalne "przemeblowanie". Ryzyko: konsolidacja zamiast erozji

W tle jest szersza strategia: osłabienie osi Teheran–Damaszek–Hezbollah oraz trwałe podważenie zdolności odstraszania Iranu po 12-dniowej wojnie z Izraelem w 2025 r. Krótka, wysokoimpaktowa kampania może sparaliżować infrastrukturę wojskową i zmienić kalkulacje elit w Teheranie dla wspierania regionalnych ruchów terrostycznych. Iran wydaje się niesamowicie słaby, nie jest w stanie nawet obronić swojego terytorium, a co dopiero mówić by z sukcesem mógł zagrozić komuś innemu w regionie.

Najwyższy przywódca Ali Chamenei uosabia irańską władzę, ale Islamska Republika to rozbudowany system instytucji – od duchowieństwa po Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Uderzenie z zewnątrz może wywołać efekt odwrotny od zamierzonego: zamiast osłabić reżim, skonsolidować elity wokół hasła "oblężonej twierdzy" i zmarginalizować protestujących.

Nie jest jasne, czy celem USA jest wymuszenie ustępstw w negocjacjach nuklearnych, czy rzeczywista próba obalenia systemu. W przypadku próżni władzy najbardziej prawdopodobny byłby scenariusz przejęcia kontroli przez Korpus Strażników. Alternatywą, znacznie mniej uporządkowaną, byłby rozpad struktur państwa, wymagający masowych dezercji w aparacie bezpieczeństwa.

W przestrzeni publicznej powraca też postać potomka ostatniego Szacha Iranu, Rezy Pahlawi, którego nazwisko pojawia się w hasłach protestujących. Dla części Irańczyków symbolizuje on alternatywę wobec obecnego systemu, bardziej jako lider okresu przejściowego niż restaurator monarchii. Problem w tym, że Iran nie ma dziś zorganizowanej opozycji gotowej do przejęcia władzy.

Wąskie pole manewru Teheranu

Groźby zamknięcia Cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku transportu ropy nie rozpalają już emocji, bo są niewiarygodne. Iran sam jest zależny od eksportu przez Zatokę Perską, a eskalacja uderzyłaby również w Chiny, jego strategicznego partnera, który importuje ją z tego kierunku. To ogranicza realne opcje odwetu do działań asymetrycznych: ataków cybernetycznych, uderzeń przez sojusznicze organizacje terrorystyczne czy punktowych ataków rakietowych np. na Izrael.

Amerykańsko-izraelskie uderzenie, nawet ograniczone i precyzyjne, nie gwarantuje zmiany reżimu. Może natomiast zwiększyć ryzyko regionalnej destabilizacji. Najbardziej racjonalna strategia z perspektywy Zachodu to długotrwałe "zarządzanie erozją" Islamskiej Republiki: systematyczne ograniczanie jej zdolności militarnych i nuklearnych, utrzymywanie presji sankcyjnej i izolacji politycznej, ale bez wpychania regionu w pełnoskalowy konflikt.

Zmiana polityczna w Iranie wydaje się w długim horyzoncie nieunikniona, zwłaszcza w kontekście przyszłej sukcesji po Chameneim. Kluczowe pytanie brzmi jednak nie "czy", lecz "kiedy i w jakiej formie". Od dzisiejszych decyzji Waszyngtonu i reakcji Teheranu zależy, czy będzie to kontrolowana transformacja, czy gwałtowny rozpad jednego z najważniejszych państw Bliskiego Wschodu.

Stan wyjątkowy i zamknięte niebo

Operacja, o której wspomina Piotr Arak, przybrała błyskawiczny obrót. Minister obrony Izraela Israel Kac oficjalnie potwierdził, że państwo żydowskie rozpoczęło "prewencyjny atak" na cele w Iranie, mający na celu usunięcie bezpośrednich zagrożeń. Władze w Tel Awiwie natychmiast wprowadziły stan wyjątkowy na terenie całego kraju, a armia wydała zakaz zgromadzeń oraz zamknęła placówki edukacyjne. Mieszkańcy zostali wezwani do przebywania w pobliżu schronów.

Dzisiejsza operacja militarna wpisuje się w szerszy kontekst polityki zagranicznej administracji Trumpa wobec Iranu. Prezydent konsekwentnie podkreślał zagrożenie płynące z Teheranu, a jeszcze w lutym chwalił się, że zapobiegł wybuchowi wojen nuklearnych, odnosząc się do traktatu z Rosją. Teraz jednak retoryka ustępuje miejsca konkretnym działaniom wojskowym, które mogą na trwałe zmienić układ sił w regionie. Kluczowe będzie, czy ograniczone uderzenia rzeczywiście osłabią potencjał militarny Iranu, czy też staną się początkiem długotrwałej eskalacji, która może destabilizować nie tylko Bliski Wschód, ale i globalne rynki energetyczne. Historia pokazuje, że kontrolowane interwencje wojskowe rzadko przebiegają zgodnie z pierwotnymi założeniami, a skutki uboczne często przewyższają zamierzone cele.

Autorem opinii jest Piotr Arak, główny ekonomista Velo Bank. Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji.

Wybrane dla Ciebie
Ropa po 150 dol.? Skandynawia kreśli czarne scenariusze
Ropa po 150 dol.? Skandynawia kreśli czarne scenariusze
Ataki Iranu obejmują Katar. To zagrożenie dla dostaw gazu do Polski? Minister Energii odpowiada
Ataki Iranu obejmują Katar. To zagrożenie dla dostaw gazu do Polski? Minister Energii odpowiada
Atak na Iran zamyka niebo. Loty masowo wstrzymywane
Atak na Iran zamyka niebo. Loty masowo wstrzymywane
Polska sprowadza LNG z Kataru. "Źródło ogromnej niestabilności"
Polska sprowadza LNG z Kataru. "Źródło ogromnej niestabilności"
Izrael i USA atakują Iran. Ministerstwo Infrastruktury reaguje
Izrael i USA atakują Iran. Ministerstwo Infrastruktury reaguje
USA i Izrael uderzają w Iran. Stawką jest bomba atomowa
USA i Izrael uderzają w Iran. Stawką jest bomba atomowa
Połączenia do Izraela. LOT podjął decyzję. Jest komunikat
Połączenia do Izraela. LOT podjął decyzję. Jest komunikat
Świat patrzy na Ormuz. Iran może uderzyć w światowy handel ropą
Świat patrzy na Ormuz. Iran może uderzyć w światowy handel ropą
Iran to potęga naftowa. Atak Izraela może wstrząsnąć cenami ropy i paliw
Iran to potęga naftowa. Atak Izraela może wstrząsnąć cenami ropy i paliw
Wojna w Iranie uderzy w polskie firmy? Chodzi o ceny paliw
Wojna w Iranie uderzy w polskie firmy? Chodzi o ceny paliw
Izrael uderza na Iran. "Atak w sobotę rano nie jest przypadkowy"
Izrael uderza na Iran. "Atak w sobotę rano nie jest przypadkowy"
Izrael atakuje Iran. Ekspert: to wstęp do wojny
Izrael atakuje Iran. Ekspert: to wstęp do wojny