Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Jakub Ceglarz
Jakub Ceglarz
|

Deweloperzy myślą lokalnie. Już nie tylko Warszawa i Kraków

91
Podziel się

Deweloperzy zaczynają przenosić się do regionów, o których jeszcze niedawno zapominali. Podczas gdy spada liczba pozwoleń na budowę wydawanych na Mazowszu czy w Małopolsce, prawdziwy rozkwit przeżywają województwa kujawsko-pomorskie, lubuskie czy podlaskie.

Deweloperzy myślą lokalnie. Już nie tylko Warszawa i Kraków
Już nie tylko Warszawa i Kraków. Deweloperzy budują również w "zapomnianych" regionach (money.pl)
bDAuLgkB

Przez pierwsze trzy kwartały 2020 roku samorządy wydały w sumie 192 400 pozwoleń na budowę - wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Chodzi tu zarówno o duże inwestycje wielomieszkaniowe, jak i domy jednorodzinne. W porównaniu z trzyletnią średnią to spadek o około 1,5 proc.

Największą różnicę widać na Mazowszu. Tam jeszcze w 2017 roku przez pierwsze 9 miesięcy wydano prawie 40 tys. pozwoleń. W tym roku liczba ta ledwo przekracza 31 tysięcy.

Na drugim biegunie są natomiast regiony, po których inwestycyjnego boomu raczej mało kto by się spodziewał.

bDAuLgkD
Zobacz także: Prawo budowlane do zmiany. Ma być prościej, co się zmieni?

Kujawsko-pomorskie na przykład przez ostatnie trzy lata notowało na koniec września niespełna 8 tysięcy pozwoleń na budowę. Teraz - mimo pandemii i kryzysu - liczba ta oscyluje wokół 11 tysięcy. To więcej o ponad 37 proc.

Z kolei w województwach lubuskim i podlaskim mowa o około 25-proc. wzroście liczby wydanych zgód.

bDAuLgkJ

Deweloperzy myślą lokalnie

Jak mówi money.pl Bartosz Turek, analityk HRE Investments, te wzrosty to przede wszystkim efekt pozwoleń przyznawanych deweloperom, a nie inwestorom indywidualnym.

- Firmy z branży przekonały się, że w tych nieco "zapomnianych" regionach też jest popyt na nowe mieszkania - tłumaczy nam ekspert. I dodaje, że do tej pory deweloperzy skupiali się przede wszystkim na dużych miastach, takich jak Warszawa, Kraków czy Poznań. Co ciekawe, największe spadki odnotowano właśnie w województwach mazowieckim, małopolskim i wielkopolskim.

bDAuLgkK

Zdaniem Bartosza Turka spory wpływ na takie dane ma również efekt niskiej (w przypadku lubuskiego czy podlaskiego) lub wysokiej (w przypadku Mazowsza czy Małopolski) tzw. bazy, czyli liczby mieszkań już istniejących.

Gdy zerkniemy głębiej w dane GUS, to okaże się, że liczba wydawanych pozwoleń najszybciej rośnie rzeczywiście w mniejszych ośrodkach. Przykład? Strzelno w województwie kujawsko-pomorskim. W 2018 roku wydano tu 3 pozwolenia na budowę, w 2019 - raptem 9 (dane po trzech kwartałach). W tym roku takich decyzji wydano już 114. To wzrost o 1800 proc.

Kolejny przykład? Szczytno w warmińsko-mazurskim. Według GUS było odpowiednio 12 i 11 pozwoleń, a w tym roku - aż 327, czyli ponad 2700 proc. wzrostu. Uniejów? 13, 7 i 284, czyli również ponad 2700 proc. wzrostu.

bDAuLgkL

Pierwsze miasto wojewódzkie to dopiero Gorzów Wielkopolski, który spośród wszystkich gmin zajął 314. miejsce ze wzrostem na poziomie 104 proc. (ponad 1000 pozwoleń wobec 500 w poprzednich latach). Kolejne miasta wojewódzkie w kolejności to Bydgoszcz i Toruń (kujawsko-pomorskie) oraz Białystok (podlaskie). Te jednak ledwo mieszczą się w pierwszym tysiącu gmin.

Widać odbicie

Analityk HRE Investments zwraca jednak uwagę, że w danych miesięcznych z początku czwartego kwartału widać już odbicie. Również w tych większych aglomeracjach. - Październik pokazuje, że tych pozwoleń wydawanych jest coraz więcej - mówi Bartosz Turek.

To oznacza, że o żadnej zapaści na rynku mieszkaniowym mowy być nie może. Choć wiosną obawy o to były spore. - Początkowo deweloperzy skupiali się na tym, żeby przede wszystkim dokończyć rozpoczęte inwestycje. Dlatego wiosną bardzo szybko rosła liczba oddawanych do użytku mieszkań - tłumaczy nasz rozmówca.

bDAuLgkM

Szybko jednak okazało się, że popyt odbudował się ekspresowo. - Wrzesień to już z kolei rekord nowo rozpoczynanych inwestycji, bo kupujący zmusili deweloperów do odświeżenia ofert w biurach sprzedaży - dodaje Bartosz Turek.

Z czego wynika odporność branży? - Niskie stopy procentowe to jedno. Polacy uciekając od gotówki, inwestują w nieruchomości, bo lokaty bankowe się nie opłacają. Jednocześnie kredyty są rekordowo tanie, więc o finansowanie inwestycji nie trzeba się obawiać - wyjaśnia analityk HRE Investments.

Nie bez znaczenia pozostaje również stosunkowo dobra sytuacja na rynku pracy (od kilku miesięcy bezrobocie utrzymuje się na tym samym poziomie i wynosi ok. 6 proc.). Ponieważ ludzie nie tracili masowo zatrudnienia, to stać ich na inwestowanie w nieruchomości.

bDAuLgle
gospodarka
inwestycje
nieruchomości
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(91)
Damian
2 miesiące temu
Kiedyś chłop mógł sobie wziąć drewno i kamienie i wybudować dom na ojcowiźnie - był człowiekiem WOLNYM! Teraz Wam się zabrania wszystkiego, zabiera 80% dochodu, trochę betonu i stali w kurniku traktuje jako cud? Coś tu jest nie tak z rozwojem, w erze niby technologii. W latach 20 w stanach za wrednego kapitalizmu robotnik zarabiał 200$, nowy samochód robiony prawie ręcznie Ford T kosztował 300$. Na nasze dzisiejsze to 14500zl, wynajem 4 pokojowego mieszkania to było ok 1500zl. wstyd było tak mieszkać, woleli domy na przedmieściach. Stać go było na żonę i 6 dzieci, jeszcze się zostawały oszczędności. Teraz propaganda (Money np teraz chwali ten ustrój) wmówiła ludziom, ze kapitalizm to zło i wszystkiego trzeba zabraniać jak dzieciom. Efekt jest taki, ze jesteśmy niewolnikami, a Państwo (czyli w praktyce najpodlejszy z podłych, bo nie wstydzącym się eksploatować mas) naszym właścicielem. Spróbuj się nie zaszczepić czy uczyć dziecko nawet z najlepszymi nauczycielami tylko ekonomi, logiki, filozofii, zobaczysz jak jesteś wolny. Ba, spróbuj wyjąc bez maski, atrybutu niewolnika i dehumanizujacego go (psu się nie zaklada).
Rr
2 miesiące temu
Dziwne. W regionach gdzie trudno o pracę. Dziwne.
Dan
2 miesiące temu
Przypomina mi się Świat według Bundych. Tam faceta z pensji sprzedawcy butów było stać na samochód, dom na przedmieściach i utrzymanie czteroosobowej rodziny. W Polsce statystycznego polaka nie stać nawet na mieszkanie na kredyt. Śmiech przez łzy.
bDAuLglf
Inwestor
2 miesiące temu
Autor twierdzi, że wysoka baza mieszkań ma wpływ na spadki. Nie jest to prawda i aglomeracja Śląska to potwierdza. Śląsk posiada ogromną nadpodaż mieszkań i mimo to odnotowuje wzrost. Jest on spowodowany tym, że na Śląsk mało kto przyjeżdża turystycznie ale też studiować. Wszystko wskazuje, że te mieszkania w dużych miastach to była inwestycja pod studentów, obcokrajowców i przyjezdnych pracujących w usługach. Przypominam, że to wszystko na dzień dzisiejszy padło i nie wiadomo czy jeszcze wróci. Liczyłbym na spadki
Ja
2 miesiące temu
Śmieszą mnie takie artykuły, ich wymowa. Sensacyjny wniosek, że w mniejszych miejscowościach ludzie też budują i też chcą tam mieszkać. Niesamowite 😆!. I potem taki miastowy w 2-3 pokoleniu, który Polskę zna tylko z informacji o wypadkach samochodowych i z drogi na lotnisko, bo lata(ł) do Egiptu i Hiszpanii, ale nigdy nie był w Kościerzynie, Przemyślu ani Nowej Soli - ten mieszczuch myśli, że tam ludzie to w chatach krytych strzechą mieszkają i furmanką na targ sprzedawać jajka się telepią. A ludzie w mniejszych miejscowościach często żyją o wiele lepiej, bo nie mają kredytu ( dom po dziadkach,, piętro w domu rodzic9w), nie stresują się brakiem kurtki od TH ;), ceny żywności na bazarkach dużo niższe, niż w dużych miastach, usługi kosmetyczne i wszelkie inne również, życie towarzyskie normalniejsze i na luzie. Znam z obserwacji siostry znajomej i naprawdę jej zazdroszczę. Acha, knajpki są nawet na wsiach, moi drodzy i może nie luksusowe, ale normalne, jak w miastach ... Sprawdźcie, polecam, hehehe...
...
Następna strona